Różowo
włosa kobieta wpatrywała się zdenerwowana niebieskimi oczyma w ekran komórki,
klnąc pod nosem. Dochodziła już dziewiąta rano… Nie ma to jak spóźnić się pierwszego dnia pracy, na pewno mnie nie
wywalą… pomyślała i gnała przed siebie w wysokich czarnych szpilkach nie
zwracając uwagi na to co się wokół niej działo. Nie spostrzegła nawet
czerwonego światła przed przejściem dla pieszych. Już miała wkroczyć na pędzący
samochód, aż nagle zdezorientowaną Akihioko
oplotły czyjeś silne ramiona i pociągnęły ją do tyłu. Gdyby nie to, że pewien
osobnik stał za nią, upadłaby z hukiem na ziemię.
-Dziękuję
– szepnęła, zdając sobie sprawę z tego, iż właśnie ktoś ocalił ją przed niemiłym
wypadkiem. Nie zerkając na wybawiciela ruszyła pędem przed siebie, gdy tylko
jej oczom ukazało się zielone światło. Jedyne co wiedziała o mężczyźnie to, to,
że miał dżinsową koszulę i srebrną bransoletkę z zawieszką w kształcie
mikrofonu, bo tylko tyle zdążyła spostrzec.
Dziesięć
minut później zmęczona doszła do miejsca pracy. Od razu poszła do recepcji,
gdzie stał średniego wzrostu brązowowłosy mężczyzna o troszkę pulchnej twarzy,
szczerzący się do wszystkich, którzy go mijali. Będąc obok niego wyczytałam, że
nazywa się Kim Min Seok.
-Dzień
dobry, jestem nową pracownicą z Paryża. Dostałam informację o dzisiejszym
spotkaniu z szefem. Czy mogłabym się z nim widzieć? – na koniec wysiliła się na
subtelny uśmiech.
-Witam,
miło mi. Skoro tu pracujesz, to od dziś mów do mnie Xiu Min.
Następnie
jego spojrzenie utknęło gdzieś na nią. Nagle ukłonił się, mówiąc:
-Dzień dobry, Se Hun. Ta urocza Francuzka chciałaby się z tobą widzieć – tutaj wskazał na Akihiko, która powoli odwróciła się za siebie. Jej oczom ukazał się wysoki przystojny mężczyzna intensywnie się w nią wpatrujący z zaczesanymi włosami… o niemalże wszystkich kolorach tęczy. Wywołało to na twarzy dziewczyny uśmiech. Wyglądał zabawnie, ale zarazem poważnie. Jego mina wyrażała pełne skupienie.
-Dzień dobry, Se Hun. Ta urocza Francuzka chciałaby się z tobą widzieć – tutaj wskazał na Akihiko, która powoli odwróciła się za siebie. Jej oczom ukazał się wysoki przystojny mężczyzna intensywnie się w nią wpatrujący z zaczesanymi włosami… o niemalże wszystkich kolorach tęczy. Wywołało to na twarzy dziewczyny uśmiech. Wyglądał zabawnie, ale zarazem poważnie. Jego mina wyrażała pełne skupienie.
-Doprawdy?
Ach tak – zamyślił się chwilę – My się już poznaliśmy.
-Ale…
- zaczęła niepewnie – że .. ja? – wskazała na siebie niepewna cudzoziemka.
-Owszem
– uśmiechnął się – Prawie wpadłaś pod samochód jak się widzieliśmy ostatnim
razem. Już wiem, dlaczego się tak spieszyłaś. Wiesz… ja się prawie co dzień
spóźniam – skamieniał – Co nie oznacza, że ty możesz.
Okej… dziwny
koleś. Pomyślała.
Hm… czyli to on mnie uratował, taa?
Super, ja to mam szczęście! Zostać uratowanym przez szefunia.
-Chodź
do mojego gabinetu.
Ech, chociaż przystojny jest.
No i ta tęcza, no nie mogę z tej fryzury. Świetna jest.
-Więc…
- zaczął, otwierając drzwi – jesteś tą super wspaniałą projektantką, co ma nas
wspomóc, tak?
-Otóż
to! – uśmiechnęła się zadziornie i jako pierwsza wparowała do pomieszczenia,
wygodnie usadawiając się w skórzanym fotelu naprzeciwko biurka.
-Okej…
no to, to już o tobie wiem, pani spóźnialska.
-Przepraszam,
ale wczoraj dopiero przyleciałam i średnio ogarniam miasto i położenie
wszystkiego. Proszę dać mi jeszcze jeden dzień, żebym mogła wiedzieć mniej więcej
co i jak. Obiecuję poprawę.
-Nie.
To było twoje pierwsze i ostatnie takie spóźnienie, panno… - zawahał się,
spoglądając na mnie pytająco.
-Akihiko
Earl Knox, miło mi panie…. – teraz to ona się zawahała.
-Oh
Se Hun. Dobrze, w takim razie chyba sobie już tą sprawę wyjaśniliśmy – odrzekł
wyciągając stertę papierów z szafki.
Nagle
ni stąd ni zowąd do pomieszczenia weszła czerwono włosa kobieta, odziana w
elegancką czarną suknię sięgającą do kolan oraz pasujące buty na koturnie.
-Cześć
braciszku – zaczęła roześmiana, dopiero po chwili orientując się, iż w
pomieszczeniu znajdywała się jeszcze jedna osoba – Ach, przepraszam. Nie
chciałam przeszkodzić w rozmowie, ale właśnie dostałam telefon od Lu Hana,
który kazał ci przekazać, że wraca dziś do domu. No i zaprasza nas na bal.
Wiesz… w końcu udało im się zebrać L3. Chcą młodych miło przywitać.
-A
to akurat dobrze się składa – uśmiechnął się – Vanesso, przedstawiam ci
stylistkę L3, Akihiko – wskazał na zdezorientowaną niebieskooką, która
siedziała tam i nie wiedziała co ma zrobić.
-Dobra.
Mam ją zabrać do SM?
-Nie.
Oni tu będą za jakąś godzinę. Zadzwonię do ciebie, a teraz po prostu zaopiekuj
się nią. Mam zaraz ważne spotkanie.
-No
spoko. Tylko, że wiesz… wczoraj tu przyleciałam. Ostatnio byłam tu cztery lata temu.
W dodatku to było przed remontem i nie bardzo wiem gdzie co jest .
-To
posiedźcie tutaj. Ja mam zebranie w konferencyjnej na dole. W razie czego
zadzwoń pod jedynkę. Xiu Min zajrzy wtedy i wam pomoże – spojrzał rozczarowany
na siostrę, po czym wstał i nic nie mówiąc zostawił dwie dziewczyny w swoim
prywatnym gabinecie.
-Ech..
nudziarz, co nie? – zaczęła Vanessa, wyciągając się na fotelu brata – Nie
przejmuj się, on taki zawsze jest z początku. Jak się rozkręci to zobaczysz, że
nie jest taki zły. A tak jakby co… to jestem młodszą siostrą tego palanta,
Vanessa.
-Akihiko
– uścisnęły sobie na przywitanie dłonie - No i tak do końca to nie wiem o co
chodzi. To mój pierwszy dzień i jak na razie to … Nic nie rozumiem.
-Hm..
a więc… W skrócie. Przyjaciel moich braci przejął niedawno wytwórnię, która się
zwie SM Entertainment. Ten drugi to Lu Han, jakby co. No i właśnie zebrał się
nowy zespół kpopowy, którego zostaniesz główną stylistką. Za niecałą godzinę
spotkasz się z nimi i omówicie kwestie ubioru na najbliższe spotkanie, czyli
dzisiejszy bal. Tak, wiem. Mało czasu. A ubrania trzeba skądś mieć. Sama jestem
w podobnej sytuacji. Dowiedziałam się, że zostałam stylistką EXO. Boję się
trochę. No wiesz.. – zerknęła prosto na Hiko zmartwionymi błękitnymi oczami –
Widać chyba, że nie pochodzę stąd. Ty też raczej nie, mam rację?
-No
coś ty! Niech tylko któryś spróbuje mi się sprzeciwić… samym spojrzeniem
pozabijam! Nie płacą mi za to, żebym się kłóciła z jakimiś idiotami, tylko za
to, żebym ich ubierała, bo sami nie potrafią, tak? – westchnęła – Od urodzenia
mieszkałam w Paryżu. Potem trochę podróżowałam po całej Francji no i jakoś tak
wylądowałam tutaj, w Chinach.
-Podoba
mi się twój tok myślenia – uśmiechnęła się szyderczo po czym przybliżyła
delikatnie, dokładnie lustrując oblicze nowej koleżanki.
-Ładna
jesteś – odezwała się po chwili niezręcznej ciszy – Wiesz co… pasujesz mi do Se
Hunka. Charakterek ten sam. Tylko ty nie nudzisz i od razu walisz prosto z
mostu, nie? Chociaż… no może nie charakter, a raczej rozumowanie.
-Znamy
się od paru minut… ale masz racje, raczej nie ukrywam , jak mi się coś nie
podoba itp. … EEEEJ ! – po chwili wydarła się na Vanesse – Ja?! Że niby ja
pasuje do tego twojego brata?!
-Hahahah.
Sorka, ale musiałam to powiedzieć, byś się w lustrze zobaczyła. Taka przerażona
– wyśmiewała się w niebogłosy Van – No wiesz… nie znam cię za bardzo, więc nie
powiem ci tego na sto procent. Mniejsza o to. W końcu mam tu jakąś koleżankę.
Mam nadzieję, że spotkamy się dziś na balu i będziemy miały okazje pogadać.
-Dobra,
to… - czerwono włosa przymrużyła oczy – Xiu Min, widzę cię! WŁAŹ NO MI TO W TEJ
CHWILI! – warknęła.
-Przepraszam
– odezwał się roześmiany recepcjonista, który właśnie wszedł do gabinetu.
Okazało się, że od pewnego czasu podsłuchiwał rozmowę za dość cienkimi
drzwiami, na których subtelnie odbijał się jego cień.
-Ech..
no i co ja mam tu z tobą teraz zrobić?
-Może…
- zaproponował niepewnie – Ja zabiorę Akihiko na spotkanie z L3, potem pokaże
ci gdzie czeka na ciebie EXO H no i … hm… Nie wiem co jeszcze. Ale wiesz… masz
racje. Serio pasuje mi dla szefunia.
-Hahahah,
prawda? No dobra, to zabierz Hiko, ja poczekam.
_________________________________________________________________________________
-Bady,
nie! – wrzeszczała niska blondynka ganiając małego szczeniaczka o biszkoptowym
umaszczeniu, po całym schronisku – Proszę oddaj mi moje kluczyki! Błagam cię!
Dostaniesz ode mnie prezent!
Mały
labrador zignorował prośby Anią i dalej szczęśliwy biegł przed siebie. Nie
dość, że zdążył wytarzać się w kałuży błota na spacerze wokół sklepu, to teraz
na dodatek musiał zabrać pliczek kluczy od domu, sklepu i auta swojej
opiekunce, która kochała Badego, ale naprawdę bała się o to, że zwierzak zrobi
sobie krzywdę.
-Patrz
co tu mam dla ciebie – stanęła, wyjmując z kieszonki różowej kurtki, wchodzącej
w skład jej stroju roboczego, niewielki przysmak pieska.
-No
zobacz, mam tutaj taką pyszną kosteczkę dla ciebie. Chcesz ją, prawda?
Malutki
od razu odwrócił się w stronę kobiety, kucającej teraz na ziemi, następnie
zbliżył się, wciąż trzymając kluczyki w pyszczku.
-Dokładnie
tak! Ty oddasz mi kluczyki, a ja ci w zamian dam twoją pyszną kostkę.
Po
chwili pies przystanął na propozycje Anią, zostawił kluczyki obok niej, usiadł
i domagał się zdobyczy. Dziewczyna jednak wzięła szczeniaczka na ręce oraz
zaniosła prosto do miski z ciepłą wodą.
-Ha!
Mam cię urwisie! Myślisz, że pozwolę ci chodzić z tym błotem po sklepie? Mowy
nie ma! – uśmiechnęła się szyderczo, szorując biednego Badego – Ale nie bój
się, kostkę dam ci od razu po kąpieli.
_________________________________________________________________________________
-Dzień
dobry, nazywam się Kim Ku Jung. Jestem współwłaścicielką SM i przyszłam
zobaczyć się z nową projektantką EXO oraz L3. Liczę na owocną współpracę
naszych firm – rzekła niska brunetka o złotawych końcówkach, kłaniając się
przed uśmiechnięta Vanessą.
-Miło
mi Panią poznać. Jestem Oh Vanessa, nowa stylistka EXO. Mam nadzieję, że nie
zawiodę państwa- również ukłoniła się, przed rozmówczynią.
-Oczywiście.
A teraz proszę poznać członków zespołu – dziewczyna odwróciła się i kolejno
zaczęła przedstawiać mężczyzn – Oto D.O, Kai, Kris, Tao, Su Ho, Chen i Lay.
-Witam
was – czerwono włosa posłała wszystkim serdeczny uśmiech – Nazywam się Oh
Vanessa i od teraz będę waszą stylistką. Mam nadzieję, że spodobają wam się
stroje, jakie będę dla was szykować, no i oczywiście postaram się łączyć trochę
wasze style oraz wspomagać się własnym. Jednak… żebym mogła uszykować dla was
komplety ubrań i dodatków, które waz zadowolą powinnam coś o was wiedzieć.
Chciałabym teraz dowiedzieć się trochę o
was. Więc- zasiadła na najbliższym krześle, wskazując na kilka innych
znajdujących się w pobliżu. Kiedy każdy już usiadł jej wzrok spoczął na wysokim
mężczyźnie o krótkich blond włosach z kwaśną miną. Jego ciemne oczy wyrażały
same negatywne emocje… skierowane prosto na Vanesse. Dziewczyna zignorowała to,
przechodząc do głównej części spotkania.
-Więęęc…
Zacznijmy od …. Kaia! – skierowałam wzrok na brązowowłosego, który uśmiechnął
się do niej i zaczął opowiadać trochę o swoich zainteresowaniach, stylu itp.
Chłopacy
nie byli tak od razu chętni i otwarci na cudzoziemkę. Tak naprawdę, to całą
godzinę mówili o wszystkim i o niczym. Dopiero potem byli wstanie wyrazić coś
więcej niż samo… yyyyyy… jestem…… lubię….
Yyyyyyy.
Van
wiedziała już jakie stroje uszykować na imprezę wieczorem, więc po dwóch
godzinach zakończyli spotkanie, chociaż ciągle odczuwała, że mężczyzna o
imieniu Tao nie za bardzo za nią przepada. Ale co taaam… reszta wydaje się być
w porządku. Nawet Kim Ku Jung… może zostaną przyjaciółkami? Ku wydaje się być fajną osobą, a Vanessie naprawdę zależy na odnalezieniu tu
wielu przyjaciół.
________________________________________________________________________________
Siemacieeee! Tu Vanezka hehehe xD
No i jak tam rozdzialik, podoba się? Proszę o Wasze komentarze! ^^
Następny w przyszłym tygodniu :P
A tu macie takiego uroczego Tao <3

no żal mi Cię nooo.. ale rozdział fajny XD <3
OdpowiedzUsuńFajny,czekam na dalszy rozwój akcji ;D/earlos
OdpowiedzUsuńŚwietny czekam na kolejny. Tylko tym razem więcej tych co ich mało było :P <3 /Xiunia
OdpowiedzUsuńPostaram się ! <3 XD
Usuń~Vanessa