niedziela, 4 stycznia 2015
wątek 6 - rozdział 2#
Przyjaciółki niemal równocześnie obróciły się w stronę, z której dochodził męski głos. Była godzina 23, panowała ciemność, a pod mostem nikt raczej nie ustawił lamp, aby oświetlały drogę mało rozważnym studentkom. Właściwie stała tam tylko jedna, nie paliła się jednak odkąd Xiunia sięgała pamięcią. Dziewczyny były w stanie dostrzec tylko ciemną postać, która powoli się do nich zbliżała. Obie stały jak sparaliżowane. Nie dlatego, że czuły się zagrożone, bo jakiś nieznajomy mężczyzna szedł w ich stronę. Powód był zupełnie inny. Chodziło o to, że doskonale rozpoznawały ten głos.
-Miło usłyszeć swoją piosenkę podczas spaceru, śpiewaną w dodatku tak dobrze.
Natasha tylko wytrzeszczyła oczy i dziękowała w duchu, że w tych ciemnościach nie widać jej twarzy. Miała zamiar odpowiedzieć, ale tak jak nigdy zaczęła się bać, że pomyli się i palnie po koreańsku coś głupiego. Minxiu z kolei nie była w stanie uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Od urodzenia mieszkała w Seulu, nigdy jednak nie miała okazji spotkać na ulicy kogoś sławnego i już dawno przyzwyczaiła się do swojego pecha. Dlatego też zapanowała bardzo niezręczna cisza. Dziewczyny słyszały tylko bicie własnych serc (które odbywało się zdecydowanie za szybko) oraz cichy odgłos kroków. Obie czekały, co stanie się dalej, a cisza trwała jakby nieskończoność. I nagle wydarzyło się coś, czego żadna z nich kompletnie się nie spodziewała. Lampa znajdująca się tuż za nimi kilka razy zabrzęczała i rzuciła słabe światło na dzierlatki. Natasha lekko się wzdrygnęła. Teraz nie tylko było je widać. One również mogły wyraźnie zobaczyć Junhyunga, który znajdował się zaledwie półtora metra od nich. Chłopak zatrzymał się równie zaskoczony co dzierlatki. Jego wzrok najpierw padł na Xiunię, która teraz zaczęła odchrząkiwać i nerwowo się uśmiechać. Dopiero po chwili spojrzał na jej przyjaciółkę i od razu nawiązał z nią kontakt wzrokowy. Nat nie miała pojęcia, co zrobić i mimo szczerych chęci nie potrafiła odwrócić wzroku. Stali tak w ciszy przez minutę, która zdawała się trwać całą noc. W końcu Junhyung zamrugał kilka razy zdezorientowany i zwrócił się do Minxiu.
-Czy twoja koleżanka mówi po koreańsku?
Natasha uśmiechnęła się ledwo widocznie pod nosem. No tak, pomyślała, to dlatego tak na mnie patrzył. O czym ja właściwie myślałam? Chodziło mu o moje niebieskie, nie-skośne oczy. To logiczne.
-Tak, nie ma tym większych problemów – odparła w końcu Xiunia, przerywając w ten sposób rozmyślenia przyjaciółki. Jej głos był całkowicie wyprany z emocji. Była w ogromnym szoku i starała się tego nie pokazywać, czego wynikiem był jej ton.
Chłopak jednak zdawał się tego nie zauważać. Uśmiechnął się do dziewczyn, próbując je ośmielić, co dało całkowicie odwrotny efekt, bowiem dzierlatkom odebrało mowę już doszczętnie.
-Oh, zapomniałbym! Yong Junhyung, miło mi.
Natasha spojrzała na rękę wyciągniętą w jej stronę, jakby pierwszy raz w życiu doświadczyła czegoś takiego. W porę jednak się otrząsnęła i podała chłopakowi swoją dłoń.
-Natasha – odezwała się cicho, a w jej głowie zabrzmiało to tak, jakby mówił to ktoś z bardzo daleka. I bynajmniej nie była to ona.
Junhyung uścisnął ją lekko i zwrócił się w stronę Koreanki. Xiunia odzyskała już pełnię świadomości, poradziła sobie z tym zadaniem więc lepiej od koleżanki. Wszystko robiła bardzo naturalnie, jakby wcześniejsze zachowanie było wywołane chwilowym szokiem.
-Co robicie tutaj same o tej godzinie? – spytał po zapoznaniu się z obiema studentkami.
-Czy zwiedzanie Seulu nocą jest dziwne? – odparła żartobliwie ciemnowłosa.
Subskrybuj:
Posty (Atom)