środa, 13 listopada 2013

Wątek 1 - Rozdział 5#



Xiunia         
Siedziałam na dachu rozkoszując się moją nową książką od fizyki. Tylko tutaj dało się odpocząć od tych pokemonów z mojej klasy..
-Xiuniaaaaaaaa! – usłyszałam nagle męski głos.
-Czego Kai? – spytałam nie odwracając się w jego stronę.
-Impreza u mnie w czwartek!
-I co w związku z tym?
-Powinnaś przyjść – powiedział siadając koło mnie.
-To nie w moim stylu – odpowiedziałam spoglądając na niego.
-Oj daj spokój! BĘDZIE FAJNIEEE *uśmiech*
-Już ci powiedziałam, że nie przyjdę. Mam ważniejsze rzeczy na głowie.
-Pfffff, ważniejsze! *naburmuszona mina*
Jeszcze chwilę się droczyliśmy, ale w końcu przerwał nam dzwonek na lekcje.


--------------------------
Kai
Wbiegłem do klasy z uśmiechem na twarzy i na wejściu krzyknąłem:
-IMPREZA U MNIE!
-Jeeeeeeeej! – krzyknęła cała klasa. Spojrzałem na nich trochę zdziwiony.
-Ale bez pokemonów – dodałem.
Niektórzy spojrzeli na mnie jak na idiotę.. No cóż, to były właśnie te „pokemony”. Nie zważając jednak na nich, podszedłem do Van, Hiko i Nat, siedzących na końcu klasy.
-Przychodzicie nie?
-No jasne! – dziewczyny się uśmiechnęły.
-Weźcie swoich znajomych – dodałem znacząco spoglądając na Natashę, która wywróciła tylko oczyma.
-Wiem o czym myślisz, ale to naprawdę nie jest takie proste.
-Dasz sobie radę! – powiedziałem klepiąc ją po ramieniu. Van i Hiko dziwnie na nas patrzyły, zdecydowanie nie mając pojęcia o czym mówimy. W tym momencie do klasy wszedł nauczyciel, więc wszyscy zajęli swoje miejsca.
----------------------
Xiunia
Wróciłam do domu. Rodziców nie było, więc poszłam prosto do mojego pokoju. Otworzyłam drzwi i..
-Xiuniaa! – krzyknęli równocześnie Chen i Natasha.
-Co robicie w moim pokoju? – spytałam zdezorientowana.
Właściwie zdziwił mnie fakt, że była tutaj Nat. Chen dosyć często tu przebywał.. Zapewne dlatego, że był moim bratem. Przyzwyczaiłam się nawet do tego, że wchodził do mojego pokoju i grzebał mi w rzeczach podczas mojej nieobecności.. Ale w jakim celu przyszła tutaj Natasha? Faktycznie, kiedyś przychodziła tutaj dość często razem z Baekhyunem i rodzicami. W końcu byliśmy rodziną. Jednak odkąd razem z bratem przeprowadzili się do ciotki przestała tutaj bywać. Oddaliłyśmy się od siebie i wspólnie uznałyśmy, że najlepiej, jeśli nikt w szkole nie dowie się, że jesteśmy spokrewnione. Wszyscy wiedzieli, że Natasha jest bogata. Raczej się z tym nie ukrywała. A ja.. Nie lubię być w centrum uwagi. Właśnie dlatego nie odnosiłam się z posiadanym majątkiem.
-Ubieraj się – wyrwał mnie z zamyślenia Chen rzucając we mnie ubraniami wyjętymi gdzieś z dna mojej szafy.
-Zgłupiałeś? – spytałam patrząc uważnie na sukienkę, którą we mnie rzucił. Nigdy jej na sobie nie miałam. Dostałam ją od niego na urodziny, ale nie miałam okazji jej założyć.
-Jeśli ktoś tu zgłupiał, to co najwyżej ty – odparła Nat wstając z łóżka. – Przebierz się, nie będziemy czekać w nieskończoność! – dodała z szerokim uśmiechem.
-Czekajcie.. Bo chyba nie zrozumiałam..
-Czego mogłaś nie zrozumieć? A podobno taka mądra.. Idziemy na imprezę!
-Nie ma takiej opcji. Nigdzie nie idę.
-Tak twierdzisz? – zapytał zdziwionym tonem Chen. Moja kuzynka mu zawtórowała:
-Myślisz, ze twoje zdanie się liczy? Cóż.. Jeśli wolisz, możesz pójść w tych ubraniach, ale Kai może poczuć się urażony.
Patrzyłam przez chwilę na nich jak na idiotów. Wpatrywali się we mnie wyczekująco, a ja odczytałam z ich wzroku, że zabiorą mnie na ta imprezę, czy tego chcę, czy nie. Westchnęłam więc i poszłam się przebrać.
------------------
Akihiko
*u Kaia*
Na imprezie było pełno ludzi, a dom był ogromnyyy! Chodziłam po nim w poszukiwaniu moich przyjaciół, lecz nagle potknęłam się o czyjąś torbę i runęłam w dół. Już myślałam, że czeka mnie nieprzyjemne spotkanie z ziemią, gdy poczułam, że ktoś złapał mnie za rękę i podciągnął w górę. Jak się okazało, był to Sehun. Wyprostowałam się i spojrzałam na niego. Miałam zamiar mu podziękować, ale na moje nieszczęście oślepiło nas właśnie wtedy jakieś światło..
-A teraz zaśpiewają dla was Akihiko i Sehun! – usłyszeliśmy głos dobiegający z głośników.
Na początku próbowaliśmy zaprzeczyć i jakoś się z tego wymigać, ale niestety.. To była sytuacja bez wyjścia. Weszliśmy więc na scenę zamontowaną w ogrodzie i zaśpiewaliśmy AC/DC. Wszyscy (łącznie z Sehunem) byli w szoku, kiedy sięgnęłam po elektryczną gitarę i zagrałam solo. *owacje na stojąco* Po naszym występie pojawił się gospodarz ciągnący za sobą Xiunię. W tłumie zauważyłam moich znajomych, więc od razu pobiegłam w ich stronę, zostawiając gdzieś za sobą Sehuna. Pomachałam im, ale oni wpatrywali się w dwójkę, która aktualnie stała na scenie.
-Kto to? – spytali po chwili Chanyeol i Van.
-Xiunia, chodzi do mojej klasy – odparłam nieco zdziwiona, że nie zna jej nawet Vanessa, która przecież chodzi do tej samej klasy.
Po chwili podszedł do nas Luhan, żeby się przywitać. Nat najwyraźniej nie spodziewała się spotkać go na tej imprezie, bo miała taką minę, jakby zobaczyła ducha. *ach ta miłość*
-Hej, może ktoś zechciałby ze mną zaśpiewać? – zapytał po chwili.
Chen już zaczął się zgłaszać, kiedy popchnęłam Natashę prosto na różowowłosego.
-Ona bardzo chce! – krzyknęłam.
-Co?! To.. To nie tak! – zaczęła tłumaczyć się zmieszana dziewczyna.
-Nie chcesz ze mną zaśpiewać? – spytał Luhan robiąc smutną minę. Nat patrzyła na niego zszokowana. Wyglądała tak śmiesznie, że myślałam, iż wybuchnę zaraz śmiechem.
-No chodź! – dodał w końcu i złapał ją za rękę.
Zaciągnął ją na scenę i zaśpiewali Open Arms. Lu co chwilę spoglądał na zawstydzoną blondynkę i uśmiechał się do niej. To trochę dziwne, bo przecież Natasha na co dzień jest dość pewna siebie i nie wygląda na kogoś miewającego tremę. Po zakończeniu występu ukłonili się publiczności i.. zniknęli! Szukałam ich wzrokiem, ale nigdzie ich nie było. Do końca imprezy nikt ich nie widział..
-------------------------
Vanessa
Mieszałam właśnie drinka, kiedy zaszedł mnie od tyłu mój chłopak.
-Może zerwiemy się z tej imprezy?
-Z miłą chęcią – odetchnęłam z ulgą. Zaczynała mnie boleć głowa od tego hałasu.
***
Poszliśmy na spacer do parku. Okazało się, że mój chłopak nazywa się Tao i wyczarował dla mnie różę. Nie mam pojęcia jak to zrobił.. Ale zrobił.
-Dziękuję, jest piękna – powiedziałam, kiedy podał mi kwiat.
-Nie tak piękna jak ty. *czarujący uśmiech*
*ooooo! Zrobiłam się burakiem*
--------------------------
Akihiko
Siedziałam i rozmawiałam z Xiunią. Vanessa jakiś czas temu poszła po drinka, ale już nie wróciła.. Nie ładnie się tak nie żegnać! Nagle z głośników poleciała jakaż nieznana mi piosenka.
-Ooo, to mój ulubiony kawałek! – powiedziała zadowolona Min Xiu.
Zdaje się, że przyglądający się nam od jakiegoś czasu Xiumin to usłyszał, bo podszedł i poprosił ją do tańca.
*Super, czyli zostałam sama? Właśnie dlatego nie lubię imprez..* - pomyślałam. Siedziałam na kanapie i już miałam ochotę wyjść i wrócić do domu kiedy nagle dosiadł się do mnie Sehun. Przez kilka minut siedzieliśmy w ciszy, po czym chłopak zaproponował, abyśmy wyszli. Zgodziłam się, bo w końcu i tak nie miałam nic innego do roboty.
***
Byłam już lekko pijana, a Sehun nawet bardziej niż lekko.. Szliśmy w ciszy już od dłuższego czasu. W końcu dotarliśmy do parku. Byłam zmęczona, więc położyłam się na trawie przy stawie, a Sehun po chwili do mnie dołączył. Po chwili usiadłam, wzięłam do ręki kamień i rzuciłam nim do stawu. Potem podniosłam kolejny i zrobiłam to samo. Sehun wyprostował się i zaczął mnie obserwować, ale w końcu sam zaczął robić to samo. Nie wiem jaki miało to sens, ale rzucaliśmy wszystkim co było pod ręką do stawu.. Nagle Sehun zamachnął się zbyt mocno i trafił w lampę. Na nasze SZCZĘŚCIE obok przechodziła właśnie przez przypadek straż miejska. Tęczowo włosy momentalnie stanął na nogach, złapał za rękę i zaczął biec. Uciekaliśmy tak, trzymając się za ręce i śmiejąc nie wiadomo z czego, aż wreszcie dotarliśmy do jego domu. Bez zastanowienia wbiegliśmy do pierwszego lepszego pomieszczenia, które okazało się pokojem Vanessy. Sehun, cały czas się śmiejąc, postawił wykorzystać okazję i przeczytać jej pamiętnik. Zaczął szperać w jej szufladach, kiedy nagle usłyszeliśmy głosy Van i Tao. Spojrzeliśmy po sobie przerażeni i schowaliśmy się w szafie…
-------------------------------------
Tao
Nie miałem zbytnio jak wrócić o tej godzinie do domu, więc Vanessa zaproponowała, abym przyszedł do niej. Weszliśmy do jej pokoju. Oglądałem zdjęcia, które były porozwieszane na ścianie. Równocześnie próbowałem zdjąć kolczyk, ale niestety byłem już trochę nieprzytomny i wypadł mi on z ręki. Zacząłem czołgać się po podłodze w jego poszukiwaniu. Wtedy Van stwierdziła, że może wpadł pod łóżko. Obydwoje więc wślizgnęliśmy się tam w jego poszukiwaniu. Jednak, o ile łatwo było tam wejść, z wyjściem było już trudniej.. Zaklinowaliśmy się tam i nie wyglądało na to, aby miało nam się udać w obecnym stanie wrócić.
----

Oto rozdzialik, w następnym tygodniu dokończenie, czyli część z szafą..! :O  Dodatkowo niedługo rozdzialik specjalny! Oczywiście pojawią się też nowe postacie! AAA! Proszę o pozytywną fale energii, abym ja Eralus Roselia Knox napisała 1000000000000  rozdziałów i Puddingowi nie wysiadł łeb. 
Pozdrawiam Was, moje kochane dzieciaczki <3


1 komentarz:

  1. czekam na rozdział specjalny! <3 Tak. Wysyłajcie pozytywną energię, żeby mi mózgu nie rozjebało od niektórych błędów Earla (y)
    ~puddingowy pomocnik vel Natashiix XD

    OdpowiedzUsuń