środa, 31 grudnia 2014

wątek 6 - rozdział 1#

Witajcie kochani, a oto noworoczna niespodzianka! Xiunia nakłoniła mnie do rozpoczęcia własnego wątku~. Więc oto i on, wątek 6! Od razu ostrzegam, że to będzie jedna wielka tragedia, ale może komuś się spodoba lel. Tak czy inaczej zapraszam do czytania, no i szczęśliwego nowego roku!! ^^
~natashiix
_______________________________________________


Korea Południowa, Seul

-Więc, kto idzie na zakupy? – spytała Park Minxiu wymownie spoglądając na swoją jasnowłosą przyjaciółkę.
-Jasne, bardzo chętnie. Gdybym chociaż wiedziała, gdzie znajduje się sklep – odparła ironicznie Natasha.
-To fakt, żadna z nas nie może iść Xiunia. Jesteśmy pierwszy raz w Korei – wtrąciła Vanessa.


Dziewczyny siedziały w niewielkim salonie. Na lawendowych ścianach wisiały obrazy o różnorakiej tematyce, wszystkie jednak zostały wykonane przez tę samą osobę. Natasha czuła się nieco skrępowana faktem, iż gdzie nie spojrzy widzi swoje wytwory, z drugiej jednak strony było jej bardzo miło. Szczupła blondynka na co dzień studiowała astronomię na polskiej uczelni. Jednak szczerze powiedziawszy nie interesowało jej to zbytnio. Poszła na ten kierunek ze względu przede wszystkim na rodziców. Poza tym, z tym wyborem pozwoliła jej się pogodzić perspektywa dobrze płatnej pracy w przyszłości. Jednak jej prawdziwą pasją była sztuka w każdym tego słowa znaczeniu. Uwielbiała malować, rysować, pisać, czytać, śpiewać, grać na najróżniejszych instrumentach,  podróżować i poznawać ludzi z różnych zakątków świata. Był to główny powód, dla którego jako pierwsza zaprzyjaźniła się z Park Minxiu – Koreanką z wymiany. Przyjechała do Polski dwa lata temu i spotkała się z niezbyt przyjemnym powitaniem ze strony studentów.  Była po prostu inna. Niewielkiego wzrostu drobna Azjatka o kruczoczarnych włosach do łopatek i grzywką zasłaniającą niezbyt wysokie czoło ciągle przesiadywała sama na korytarzach w przerwach pomiędzy zajęciami, które trwały czasami nawet godzinę. Dziewczyna kompletnie nie znała tego miasta, a do mieszkania, które wynajmowała, miała godzinę drogi. Studiowała muzykologię, niezbyt popularny kierunek ze względu na fakt, że trudno znaleźć po nim pracę. Mimo wszystko Natasha podświadomie czuła, że odpowiadałby jej on o wiele bardziej niż astronomia. Być może był to kolejny powód, dla którego pewnego dnia podeszła do nieznajomej i pomimo jej ogromnego lęku przed rozmową z obcymi, odezwała się do niej:
-Jakim cudem jesteś w stanie siedzieć tak w jednym miejscu przez bitą godzinę i nic nie robić?

niedziela, 28 grudnia 2014

wątek 4 - rozdział 11#

            Następnego ranka Natashę obudził krzyk Xiuni. Nie zainteresowało ją to za bardzo, więc położyła się dalej spać. Obudziła się za kolejne trzy godziny. Wcześniej myślała, że jej przyjaciółce śnił się koszmar, ale to chyba nie to, bo nie było jej już w domu. Wykręciła, więc jej numer. Odebrała zdyszana Park Min Xiu.
-Hej Nat! Gdzie jesteś?
-Co? Gdzie TY jesteś?
-Pobiegłam do sklepu
-A okej. Czemu rano krzyczałaś?
-Wystraszyłam się… z resztą zobaczysz jak wejdziesz do salonu.
Zaciekawiona blondynka poszła sprawdzić o co chodzi. Gdy to zobaczyła, przestała się dziwić, że Xiu krzyczała. Na środku stała dwumetrowa kartonowa podobizna TOP’a.
-O cholera! Co to ma być ?!
Teraz ze sklepu wróciła tęczowo włosa.
-No heeej! A tobie jak się podoba? – przywitała ją współlokatorka.
-Co to tu robi?
-Przyszło rano pocztą. Myślałam, żeby to jakoś fajnie ozdobić – rzekła wyjmując marker z plastikowej reklamówki, którą trzymała w ręku.
            Po kilku chwilach TOP miał już wąsy, makijaż i całkiem stylową sukienkę. Dziewczyny podziwiały swoje dzieło przez ponad pół godziny, śmiejąc się przy tym bardzo głośno. Potem przerwał im dzwonek do drzwi. Byli to Jung Kook i Suga. Skąd znali ich adres?
-Hej! – powiedzieli w harmonii.
-Hej, co tu robicie? – odpowiedziała Nat.
-Przyszliśmy was odwiedzić. Macie trochę czasu?
-Pewnie, wchodźcie – odpowiedziała Park.
Usiedli sobie na kanapie przy stole. Xiunia zaparzyła herbatę i podała upieczone przez nią ciasto. Jedząc, siedzieli w ciszy. W pewnym momencie usłyszeli śmiech, chociaż żadne z nich się nawet nie uśmiechało w tej chwili. Dzierlatka o nienagannym słuchu, której włosy nie miały już takich wyrazistych kolorów jak wcześniej, od razu wstała i ruszyła w stronę przedpokoju. Gestem palca uciszyła towarzystwo i przyłożyła ucho do stojącej w tamtym miejscu szafy. Po upływie około dziesięciu sekund, szybkim ruchem ręki odsunęła drzwiczki mebla. Wypadły z niego dwie chichoczące istoty... Całkowicie rozbawiony Kai i Taemin, który powstrzymywał śmiech, jednocześnie zasłaniając usta koledze.
-Przepraszam, ale co wy robiliście w naszej szafie?- spytała miłym tonem ta, która ich zdemaskowała.
-No ten... – zaczął członek EXO. – Przyszliśmy zobaczyć jak mieszkacie.
-Czy któraś z nas wam otwierała? Jakoś sobie nie przypominam. Poza tym... On nas nawet nie zna! – wskazała na rudowłosego.
-O! Właśnie! On chciał was poznać! – powiedział, jakby to była wymyślona na poczekaniu wymówka.