poniedziałek, 4 listopada 2013

Wątek 3 - Rozdział 1

Różowo włosa kobieta wpatrywała się zdenerwowana niebieskimi oczyma w ekran komórki, klnąc pod nosem. Dochodziła już dziewiąta rano… Nie ma to jak spóźnić się pierwszego dnia pracy, na pewno mnie nie wywalą… pomyślała i gnała przed siebie w wysokich czarnych szpilkach nie zwracając uwagi na to co się wokół niej działo. Nie spostrzegła nawet czerwonego światła przed przejściem dla pieszych. Już miała wkroczyć na pędzący samochód, aż nagle zdezorientowaną  Akihioko oplotły czyjeś silne ramiona i pociągnęły ją do tyłu. Gdyby nie to, że pewien osobnik stał za nią, upadłaby z hukiem na ziemię.
-Dziękuję – szepnęła, zdając sobie sprawę z tego, iż właśnie ktoś ocalił ją przed niemiłym wypadkiem. Nie zerkając na wybawiciela ruszyła pędem przed siebie, gdy tylko jej oczom ukazało się zielone światło. Jedyne co wiedziała o mężczyźnie to, to, że miał dżinsową koszulę i srebrną bransoletkę z zawieszką w kształcie mikrofonu, bo tylko tyle zdążyła spostrzec.
Dziesięć minut później zmęczona doszła do miejsca pracy. Od razu poszła do recepcji, gdzie stał średniego wzrostu brązowowłosy mężczyzna o troszkę pulchnej twarzy, szczerzący się do wszystkich, którzy go mijali. Będąc obok niego wyczytałam, że nazywa się Kim Min Seok.
-Dzień dobry, jestem nową pracownicą z Paryża. Dostałam informację o dzisiejszym spotkaniu z szefem. Czy mogłabym się z nim widzieć? – na koniec wysiliła się na subtelny uśmiech.
-Witam, miło mi. Skoro tu pracujesz, to od dziś mów do mnie Xiu Min.
Następnie jego spojrzenie utknęło gdzieś na nią. Nagle ukłonił się, mówiąc:
-Dzień dobry, Se Hun. Ta urocza Francuzka chciałaby się z tobą widzieć – tutaj wskazał na Akihiko, która powoli odwróciła się za siebie. Jej oczom ukazał się wysoki przystojny mężczyzna intensywnie się w nią wpatrujący z zaczesanymi włosami… o niemalże wszystkich kolorach tęczy. Wywołało to na twarzy dziewczyny uśmiech. Wyglądał zabawnie, ale zarazem poważnie. Jego mina wyrażała pełne skupienie.
-Doprawdy? Ach tak – zamyślił się chwilę – My się już poznaliśmy.
-Ale… - zaczęła niepewnie – że .. ja? – wskazała na siebie niepewna cudzoziemka.
-Owszem – uśmiechnął się – Prawie wpadłaś pod samochód jak się widzieliśmy ostatnim razem. Już wiem, dlaczego się tak spieszyłaś. Wiesz… ja się prawie co dzień spóźniam – skamieniał – Co nie oznacza, że ty możesz.
Okej… dziwny koleś. Pomyślała. Hm… czyli to on mnie uratował, taa? Super, ja to mam szczęście! Zostać uratowanym przez szefunia.
-Chodź do mojego gabinetu.
Ech, chociaż przystojny jest. No i ta tęcza, no nie mogę z tej fryzury. Świetna jest.
-Więc… - zaczął, otwierając drzwi – jesteś tą super wspaniałą projektantką, co ma nas wspomóc, tak?
-Otóż to! – uśmiechnęła się zadziornie i jako pierwsza wparowała do pomieszczenia, wygodnie usadawiając się w skórzanym fotelu naprzeciwko biurka.
-Okej… no to, to już o tobie wiem, pani spóźnialska.
-Przepraszam, ale wczoraj dopiero przyleciałam i średnio ogarniam miasto i położenie wszystkiego. Proszę dać mi jeszcze jeden dzień, żebym mogła wiedzieć mniej więcej co i jak. Obiecuję poprawę.
-Nie. To było twoje pierwsze i ostatnie takie spóźnienie, panno… - zawahał się, spoglądając na mnie pytająco.
-Akihiko Earl Knox, miło mi panie…. – teraz to ona się zawahała.
-Oh Se Hun. Dobrze, w takim razie chyba sobie już tą sprawę wyjaśniliśmy – odrzekł wyciągając stertę papierów z szafki.
Nagle ni stąd ni zowąd do pomieszczenia weszła czerwono włosa kobieta, odziana w elegancką czarną suknię sięgającą do kolan oraz pasujące buty na koturnie.
-Cześć braciszku – zaczęła roześmiana, dopiero po chwili orientując się, iż w pomieszczeniu znajdywała się jeszcze jedna osoba – Ach, przepraszam. Nie chciałam przeszkodzić w rozmowie, ale właśnie dostałam telefon od Lu Hana, który kazał ci przekazać, że wraca dziś do domu. No i zaprasza nas na bal. Wiesz… w końcu udało im się zebrać L3. Chcą młodych miło przywitać.
-A to akurat dobrze się składa – uśmiechnął się – Vanesso, przedstawiam ci stylistkę L3, Akihiko – wskazał na zdezorientowaną niebieskooką, która siedziała tam i nie wiedziała co ma zrobić.
-Dobra. Mam ją zabrać do SM?
-Nie. Oni tu będą za jakąś godzinę. Zadzwonię do ciebie, a teraz po prostu zaopiekuj się nią. Mam zaraz ważne spotkanie.
-No spoko. Tylko, że wiesz… wczoraj tu przyleciałam. Ostatnio byłam tu cztery lata temu. W dodatku to było przed remontem i nie bardzo wiem gdzie co jest .
-To posiedźcie tutaj. Ja mam zebranie w konferencyjnej na dole. W razie czego zadzwoń pod jedynkę. Xiu Min zajrzy wtedy i wam pomoże – spojrzał rozczarowany na siostrę, po czym wstał i nic nie mówiąc zostawił dwie dziewczyny w swoim prywatnym gabinecie.
-Ech.. nudziarz, co nie? – zaczęła Vanessa, wyciągając się na fotelu brata – Nie przejmuj się, on taki zawsze jest z początku. Jak się rozkręci to zobaczysz, że nie jest taki zły. A tak jakby co… to jestem młodszą siostrą tego palanta, Vanessa.
-Akihiko – uścisnęły sobie na przywitanie dłonie - No i tak do końca to nie wiem o co chodzi. To mój pierwszy dzień i jak na razie to … Nic nie rozumiem.
-Hm.. a więc… W skrócie. Przyjaciel moich braci przejął niedawno wytwórnię, która się zwie SM Entertainment. Ten drugi to Lu Han, jakby co. No i właśnie zebrał się nowy zespół kpopowy, którego zostaniesz główną stylistką. Za niecałą godzinę spotkasz się z nimi i omówicie kwestie ubioru na najbliższe spotkanie, czyli dzisiejszy bal. Tak, wiem. Mało czasu. A ubrania trzeba skądś mieć. Sama jestem w podobnej sytuacji. Dowiedziałam się, że zostałam stylistką EXO. Boję się trochę. No wiesz.. – zerknęła prosto na Hiko zmartwionymi błękitnymi oczami – Widać chyba, że nie pochodzę stąd. Ty też raczej nie, mam rację?
-No coś ty! Niech tylko któryś spróbuje mi się sprzeciwić… samym spojrzeniem pozabijam! Nie płacą mi za to, żebym się kłóciła z jakimiś idiotami, tylko za to, żebym ich ubierała, bo sami nie potrafią, tak? – westchnęła – Od urodzenia mieszkałam w Paryżu. Potem trochę podróżowałam po całej Francji no i jakoś tak wylądowałam tutaj, w Chinach.
-Podoba mi się twój tok myślenia – uśmiechnęła się szyderczo po czym przybliżyła delikatnie, dokładnie lustrując oblicze nowej koleżanki.
-Ładna jesteś – odezwała się po chwili niezręcznej ciszy – Wiesz co… pasujesz mi do Se Hunka. Charakterek ten sam. Tylko ty nie nudzisz i od razu walisz prosto z mostu, nie? Chociaż… no może nie charakter, a raczej rozumowanie.
-Znamy się od paru minut… ale masz racje, raczej nie ukrywam , jak mi się coś nie podoba itp. … EEEEJ ! – po chwili wydarła się na Vanesse – Ja?! Że niby ja pasuje do tego twojego brata?!
-Hahahah. Sorka, ale musiałam to powiedzieć, byś się w lustrze zobaczyła. Taka przerażona – wyśmiewała się w niebogłosy Van – No wiesz… nie znam cię za bardzo, więc nie powiem ci tego na sto procent. Mniejsza o to. W końcu mam tu jakąś koleżankę. Mam nadzieję, że spotkamy się dziś na balu i będziemy miały okazje pogadać.
-Dobra, to… - czerwono włosa przymrużyła oczy – Xiu Min, widzę cię! WŁAŹ NO MI TO W TEJ CHWILI! – warknęła.
-Przepraszam – odezwał się roześmiany recepcjonista, który właśnie wszedł do gabinetu. Okazało się, że od pewnego czasu podsłuchiwał rozmowę za dość cienkimi drzwiami, na których subtelnie odbijał się jego cień.
-Ech.. no i co ja mam tu z tobą teraz zrobić?
-Może… - zaproponował niepewnie – Ja zabiorę Akihiko na spotkanie z L3, potem pokaże ci gdzie czeka na ciebie EXO H no i … hm… Nie wiem co jeszcze. Ale wiesz… masz racje. Serio pasuje mi dla szefunia.
-Hahahah, prawda? No dobra, to zabierz Hiko, ja poczekam.
_________________________________________________________________________________ 

-Bady, nie! – wrzeszczała niska blondynka ganiając małego szczeniaczka o biszkoptowym umaszczeniu, po całym schronisku – Proszę oddaj mi moje kluczyki! Błagam cię! Dostaniesz ode mnie prezent!
Mały labrador zignorował prośby Anią i dalej szczęśliwy biegł przed siebie. Nie dość, że zdążył wytarzać się w kałuży błota na spacerze wokół sklepu, to teraz na dodatek musiał zabrać pliczek kluczy od domu, sklepu i auta swojej opiekunce, która kochała Badego, ale naprawdę bała się o to, że zwierzak zrobi sobie krzywdę.
-Patrz co tu mam dla ciebie – stanęła, wyjmując z kieszonki różowej kurtki, wchodzącej w skład jej stroju roboczego, niewielki przysmak pieska.
-No zobacz, mam tutaj taką pyszną kosteczkę dla ciebie. Chcesz ją, prawda?
Malutki od razu odwrócił się w stronę kobiety, kucającej teraz na ziemi, następnie zbliżył się, wciąż trzymając kluczyki w pyszczku.
-Dokładnie tak! Ty oddasz mi kluczyki, a ja ci w zamian dam twoją pyszną kostkę.
Po chwili pies przystanął na propozycje Anią, zostawił kluczyki obok niej, usiadł i domagał się zdobyczy. Dziewczyna jednak wzięła szczeniaczka na ręce oraz zaniosła prosto do miski z ciepłą wodą.
-Ha! Mam cię urwisie! Myślisz, że pozwolę ci chodzić z tym błotem po sklepie? Mowy nie ma! – uśmiechnęła się szyderczo, szorując biednego Badego – Ale nie bój się, kostkę dam ci od razu po kąpieli.
 _________________________________________________________________________________

-Dzień dobry, nazywam się Kim Ku Jung. Jestem współwłaścicielką SM i przyszłam zobaczyć się z nową projektantką EXO oraz L3. Liczę na owocną współpracę naszych firm – rzekła niska brunetka o złotawych końcówkach, kłaniając się przed uśmiechnięta Vanessą.
-Miło mi Panią poznać. Jestem Oh Vanessa, nowa stylistka EXO. Mam nadzieję, że nie zawiodę państwa- również ukłoniła się, przed rozmówczynią.
-Oczywiście. A teraz proszę poznać członków zespołu – dziewczyna odwróciła się i kolejno zaczęła przedstawiać mężczyzn – Oto D.O, Kai, Kris, Tao, Su Ho, Chen i Lay.
-Witam was – czerwono włosa posłała wszystkim serdeczny uśmiech – Nazywam się Oh Vanessa i od teraz będę waszą stylistką. Mam nadzieję, że spodobają wam się stroje, jakie będę dla was szykować, no i oczywiście postaram się łączyć trochę wasze style oraz wspomagać się własnym. Jednak… żebym mogła uszykować dla was komplety ubrań i dodatków, które waz zadowolą powinnam coś o was wiedzieć. Chciałabym  teraz dowiedzieć się trochę o was. Więc- zasiadła na najbliższym krześle, wskazując na kilka innych znajdujących się w pobliżu. Kiedy każdy już usiadł jej wzrok spoczął na wysokim mężczyźnie o krótkich blond włosach z kwaśną miną. Jego ciemne oczy wyrażały same negatywne emocje… skierowane prosto na Vanesse. Dziewczyna zignorowała to, przechodząc do głównej części spotkania.
-Więęęc… Zacznijmy od …. Kaia! – skierowałam wzrok na brązowowłosego, który uśmiechnął się do niej i zaczął opowiadać trochę o swoich zainteresowaniach, stylu itp.
Chłopacy nie byli tak od razu chętni i otwarci na cudzoziemkę. Tak naprawdę, to całą godzinę mówili o wszystkim i o niczym. Dopiero potem byli wstanie wyrazić coś więcej niż samo… yyyyyy… jestem…… lubię…. Yyyyyyy.
Van wiedziała już jakie stroje uszykować na imprezę wieczorem, więc po dwóch godzinach zakończyli spotkanie, chociaż ciągle odczuwała, że mężczyzna o imieniu Tao nie za bardzo za nią przepada. Ale co taaam… reszta wydaje się być w porządku. Nawet Kim Ku Jung… może zostaną przyjaciółkami? Ku wydaje się być fajną osobą, a Vanessie naprawdę zależy na odnalezieniu tu wielu przyjaciół.

________________________________________________________________________________

Siemacieeee! Tu Vanezka hehehe xD
No i jak tam rozdzialik, podoba się? Proszę o Wasze komentarze! ^^
Następny w przyszłym tygodniu :P

A tu macie takiego uroczego Tao <3


4 komentarze:

  1. no żal mi Cię nooo.. ale rozdział fajny XD <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny,czekam na dalszy rozwój akcji ;D/earlos

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny czekam na kolejny. Tylko tym razem więcej tych co ich mało było :P <3 /Xiunia

    OdpowiedzUsuń