poniedziałek, 28 października 2013

Wątek 2 - Rozdział 4#

            


Natasha wzięła głęboki oddech i ruszyła w stronę drzwi wyjściowych. Miała nadzieję, że trafi na Luhana, by móc mu coś powiedzieć. Zamiast niego przed szkołą czekał już na nią Baekhyun.
-Hej! Dawno się nie widzieliśmy. *podbiegł i objął przyjaciółkę*
-Czemu twoja dziewczyna odbiera TWÓJ telefon?!
-A co? Dzwoniłaś do mnie?
-Tak głupku! Potrzebowałam pomocy *trzepnęła go lekko w głowę*
-Przepraszam! Co się stało?
-Ojciec wyrzucił mnie z domu za zmianę kierunku na taniec.
-Co?! To gdzie ty teraz mieszkasz? Chcesz przyjść do mnie?
-Nie martw się, znalazłam coś, co nie zmienia faktu, że powinieneś odbierać.
-Ech… Dobrze, ale jak coś to mów.
-Będę, ale tobie a nie Amber, więc trzymaj telefon z dala od niej.
-Postaram się, ale znasz ją.
-Niestety.

W tym momencie przeszedł koło nich nowy uczeń. Baekhyun od razu go rozpoznał.
-Kopę lat, brachu – odezwał się z pogardą. Wtedy ten zatrzymał się i powoli odwrócił.
-Jak miło, że w końcu wróciłeś – kontynuował.
-Och… To ty. Też się cieszę. Kim jest twoja koleżanka?
-Haha! Aż tak się zmieniłam?! Kpisz sobie ze mnie!
-Eee? Co? Jak śmiesz do mnie mówić takim tonem idiotko!?
-Idiotko?! Rozumiem, czyli naprawdę mnie nie pamiętasz… to smutne, wręcz przykre.
Odbiegła z łzami w oczach.
-Gratuluję kumplu! To przecież nasza Natasha! Jak możesz? Serio się zmieniłeś – uderzył zapominalskiego pięścią w twarz. Ten natomiast opamiętał się po chwili i pobiegł za dziewczyną.
-Nati! Poczekaj! Przepraszam cię! Zatrzymaj się! – krzyczał pędząc za nią. Ona jednak nie miała zamiaru stanąć. Jej kondycja jest świetna, ale gorsza od jego. Kiedyś razem trenowali, a niestety płeć ma wiele do powiedzenia w tej kwestii. Zdążył więc ją dogonić i złapać za ramię.
-Puść mnie, nie chcę z tobą rozmawiać ani cię widzieć! – wyrzuciła z siebie łkając. Różowo włosy przycisnąwszy ją do siebie mówił:
-Tak bardzo cię przepraszam. Zapamiętałem cię jak małą dziewczynkę. Tak bardzo się zmieniłaś. *zciszenie tonu* Tęskniłem za tobą przyjaciółko. *uśmiech*
-Jak mogłeś wyjechać bez słowa?! – wydusiła ze swojego gardła, wyrywając się z rąk chłopaka.
-Pożegnania są ciężki… *powaga, po chwili smutek* Nie miałem odwagi. Byłem jeszcze dzieciakiem.
-Nawet nie wiesz jak cierpiałam, byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, a ty nagle zniknąłeś z mojego życia. Dobrze, że Baek mnie nie opuścił, bez niego nie poradziłabym sobie.
-Błagam, wybacz mi.
-Dobrze, zacznijmy jeszcze raz – odparła z niepewnością.
-Dziękuję. *pogłaskał ją po głowie*
W tym samym czasie uniwersytecki inteligent wsiadał na swój sportowy rower. Mimo ścisłego umysłu, nie ubierał się jak kujon, wręcz przeciwnie. Tego dnia miał na sobie czarne, zwężane spodnie, białą koszulę i skórzaną kurtkę. Na jego torbie widniało logo jego ulubionego zespołu (CNBLUE). Ruszył swym pojazdem w kierunku głównej bramy, jednak wjechał prosto w jakąś długowłosą dzierlatkę. Ta zawyła niemiłosiernie, na jej nodze widać było krwawe rozcięcie. Po kilku sekundach wrzask ucichł, a ta powoli podniosła się.
-Jak jeździsz?! *krzywy uśmiech*
-Przepraszam, serio.
            Po przyjrzeniu się bliżej winowajcy, na twarzy rannej pojawiło się zażenowanie i wstyd.
-O, to ty – odparła z całkowitym spokojem.
-Tak, a ty to kto?
-Nazywam się Park Min Xiu.
-A tak, kojarzę cię. Jesteś zawsze druga w rankingu, prawda?
-Spostrzegawczy jesteś. *Szkoda, że tego po tobie nie widać – dodała szeptem* Podwieziesz mnie o szpitala? Moja kość chyba ucierpiała, a jutro mam występ. Jak nie będę miała sprawnej nogi to będzie PROOOOOOBLEEEEEEM.
-Wiesz… to raczej nie po drodze dla mnie.
-Potrąciłeś mnie, myślisz, że mnie to obchodzi? Mam zadzwonić na policję, żeby podwieźli przy okazji i ciebie?
-No dobra, wsiadaj – zniechęcony wskazał palcem bagażnik.
            Xiunia sprawnie obwiązała nogę kawałkiem koszuli, którą miała na sobie i kuśtykając, wybiła się ze sprawnej kończyny, i delikatnie opadła na wyznaczone miejsce. Swoją gracją zwróciła uwagę kierowcy, który skrycie na nią zerkał. Jechali jakieś dwadzieścia minut. Przed automatycznymi drzwiami szpitala poszkodowana zeszła z roweru i próbowała odesłać Kyung Soo do domu, ale nie zdążyła dokończyć zdania, gdyż zrobiło jej się ciemno przed oczami, i straciła kontakt ze światem. Stojący prze nią młodzieniec szybko osłonił jej głowę przed uderzeniem o beton. Rzuciła mu się w oczy czerwona plama , która coraz szybciej zwiększała swój rozmiar. Nie zważając na to, że całe swoje ubrania poplamił krwią, podniósł nieprzytomną i biegiem zaniósł do pierwszego napotkanego lekarza. Widać było panikę w jego oczach.
             Oddech dziewczyny robił się coraz płytszy. Lekarze zaczęli się bać o jej życie. Poczucie winy dotarło do serca D.O. Po raz pierwszy w życiu martwił się o kogoś innego niż o siebie, a może tak nie było? Może tak naprawdę martwił się tylko o to, co mogłoby się z NIM stać, gdyby organizm studentki przestał działać? Gdy tak rozmyślał, z sali wyszedł doktor nadzorujący dopiero co przybyłą pacjentkę.
-Panie w skórzanej kurtce, podejdź tu!
-Tak doktorze? Co z nią?
-Jesteś z nią spokrewniony? Brat?
-Nie
-Chłopak?
-…Nie…
-W takim razie przyślij to kogoś z rodziny.
-Tak naprawdę to jestem jej chłopakiem – mówił z nadzieją, że lekarz nie dostrzeże kłamstwa.
-Szybko zmieniasz zdanie.
-Ona jest trochę kłopotliwa, niech pan zrozumie.
-Niech ci będzie. Straciła dużo krwi, ale teraz jej stan jest stabilny. Przez kilka godzin będzie nieprzytomna. Musi zostać w szpitalu przez tydzień, a chodzić nie będzie mogła samodzielnie przez co najmniej miesiąc. Ty jej to powiesz. Jeżeli chcesz to możesz do niej wejść.
-Dziękuję.
-A i jeszcze jedno! Jak doszło do wypadku?
-Niech się pan doktor spyta jej jak się ocknie, śpieszę się – ze zmieszaniem odwrócił się na pięcie i wszedł do pomieszczenia, w którym leżała śpiąca Min Xiu. Małymi kroczkami zbliżał się do krawędzi jej łóżka. Przełożył zasłaniające twarz dziewczyny ciemnobrązowe kosmyki włosów za ucho, poprawił poduszkę i usiadł na stojącym obok krześle. Przez kilka minut wpatrywał się w nią, po czym zasnął.
            Około osiemnastej powieki Xiuni podniosły się, a ciemnobrązowe oczy wpatrywały się nieświadomie w biel sufitu. Przekładając głowę raz na lewo, raz na prawo ujrzała w końcu jaskrawozieloną karteczkę przyklejoną do jej torby leżącej na szafce tuż obok. Widniał na niej napis: „Przepraszam za twoją nogę, opłaciłem szpital. Nie wystąpisz, bo musisz tu zostać przez tydzień. Także z chodzeniem będzie problem przez jakiś czas. Przyjdę tu jeszcze i wtedy na mnie nawrzeszczysz. Do tej pory powinnaś coś zjeść”. Strzałka na końcu wskazywała na pudełko śniadaniowe, w którym znajdował się kimbap.
*Ais! Ten padalec! Przecież ja muszę jutro wystąpić!* - to były jedyne myśli krążące po jej głowie aż do wieczora. Nie przeszło przez myśl nawet na sekundę, by chociaż tknąć pozostawione przez chłopaka jedzenie.
Gdy minęła 22 na drugim końcu miasta Tao miał właśnie zamiar opuścić dom Vanessy, w którym przed chwilą odbywała się ich pierwsza lekcja koreańskiego. Idąc, potknął się i zrobił fikołka, na szczęście jego zwinność pozwoliła mu na odbicie się sprawną ręką od ziemi i wylądowanie w pionie.
-Nic ci nie jest?! – spytała zdezorientowana uczennica.
-Pewnie, wszystko w porządku.
-Chyba powinieneś bardziej uważać.
-Pomyślę o tym, tymczasem bywaj – otworzył drzwi i wyszedł rzucając jeszcze na koniec miły uśmiech.
Zmęczona całym dniem nauki Van, już miała kłaść się spać, gdy nagle zadzwonił domofon. Szybko chwyciła za klamkę z nadzieją, że będzie miała szansę jeszcze raz ujrzeć swojego korepetytora. Jednak zdziwiła się, gdy w wejściu zobaczyła drobną blondynkę niskiego wzrostu z wielką torbą przełożoną przez ramię.
-Hej, ja do Sehuna, mogę wejść? – po prostu weszła nie czekając na odpowiedź
-Taaaaak pewnie, wchodź. *SEEEEEEEHUUUUUUUUN!!!!*
-Co siostra?! – krzyknął z wyższego piętra domu
-Masz gościa!
            Zaciekawiony tęczowo włosy zszedł na dół, nie mając pojęcia kto mógłby odwiedzić go o tej godzinie. Kiedy się okazało, że to Akihiko jego poliki zaczerwieniły, a na twarzy pojawił się promienny uśmiech.
-Sehunkuuu – zaczęła Akihiko żartobliwym, słodkim tonem.
-T…Tak?
-Jesteś mi potrzebny. Pomożesz mi prawda?
-Oczywiście… O co chodzi?
-Potrzebuję modela.
-Co? Do czego?
-Zobaczysz, ubierz to – odpowiedziała grzecznie, wyjmując z torby jakieś jaskrawe ubrania.
-Jeżeli prosisz…
            Mijała już 3 godzina odkąd niespodziewany gość dawał przyjacielowi coraz to nowe stroje do przymierzania. Każdy kolejny miał coraz więcej kolorów, falbanek i innych bardzo dziewczęcych dodatków. Hiko zapewne nie wie, że gdyby Oh Se Hun nie darzył jej jakimś specjalnym uczuciem to dawno wyrzucił by ją za drzwi.
            W końcu do przymierzenia został już tylko jeden zestaw. Był on najgorszy ze wszystkich. Podarta jaskraworóżowa koszulka z błękitnymi elementami i czarnozielone, sztruksowe rurki.

Wreszcie, gdy wszystkie stylizacje zostały przymierzone i sfotografowane został nawiązany dialog między nimi:
-Powiesz mi Aki, w jakim celu miałem to wszystko na sobie? *urocze spojrzenie*
-To do albumu mojej przyjaciółki, obiecałam jej pomóc. Jak widzisz jej projekty nie są zbyt dobre, więc mogłam liczyć tylko na ciebie.
-Czyli… Więcej osób zobaczy te zdjęcia?
-Tak.
-Nie mogę dać ci ich wykorzystać, przykro mi.
-Mi też jest przykro – po tych słowach szybko zerwała się z miejsca, chwyciła swoją torbę i wybiegła.
-HEJ! UWAŻAJ NA SIEBIE PO DRODZE. – Oh bardziej przejmował się teraz tym, czy Akihiko dotrze bezpiecznie do domu niż tym, że jego zdjęcia w tamtych pokręconych strojach sięgną światła dziennego.
 

Chyba nie wyszedł dłuższy, ale jest
~Xiunia 

2 komentarze:

  1. hahahahhaah dobreee Xiunia xD
    Oby tak dalej! :D
    i więcej Vanessy, ach <3 XD
    Chociaż.. nie no... była trochee xD wgl... Sehun TOP MODEL <3 xD
    ~Aloes^o^

    OdpowiedzUsuń
  2. JA NAPRAWDĘ TAK BARDZO CHCIAŁABYM ZOBACZYĆ W TYM SEHUNA XD. Xiunia.. nie uwierzysz, ale.. CHCĘ NOWY ROZDZIAŁ <3 XD

    OdpowiedzUsuń