czwartek, 31 października 2013

Wątek 3 - Prolog

     Wysoka szczupła brunetka o złotawych końcówkach, delikatnie opadających na czarną satynową marynarkę, wychodziła z samolotu. Nie dość, że pokłóciła się z szefem, to jeszcze pół godziny szukała kluczy do auta przed wyjazdem (przecież trzeba się jeszcze jakoś dostać na ten samolot). Na szczęście przybyła w samą porę.
-AISH! – warknęła, gdy padła jej komórka. Akurat weszła do dusznego, gorącego pomieszczenia, myśląc, iż gdzieś tu powinien teraz być XiuMin. Zasmucona usiadła na pobliskiej, pustej ławce, aby chociaż przez chwilę móc w spokoju zastanowić się co robić dalej. Z lotniska miał odebrać ją jej kochany braciszek. Niestety… Nie sposób było go znaleźć na jednym z największych lotnisk w Chinach. Powinna do niego zadzwonić, kiedy wyląduje, a tu nici z planów. Miała nadzieję, że się niedługo pojawi, więc postanowiła poczekać jeszcze trochę i umilić sobie czas czytając jedno z czasopism leżących na pobliskim szklanym stole.
   W tym samym czasie pewna kobieta przebiegła niczym wicher przed Kim Ku Jung (bo tak nazywała się brunetka) prawie strącając jej dopiero co wybraną gazetę. Ku zdezorientowana nie wiedziała co się właściwie stało. Dziewczyna, nie zwróciwszy na to szczególnej uwagi, gnała dalej w swoich rozdartych jasnych jeansach i czerwono-zielonej koszuli w kratkę. Długi blond warkocz zapleciony z tyłu tylko co chwilę zderzał się delikatnie z plecami, a jej niebieskie oczy świeciły ze szczęścia. Po dwóch minutach zdyszana przystanęła przed wyjściem z linii czwartej i wypatrując przyjaciela oparła dłonie na lekko ugiętych kolanach.
-Jednak pamiętałaś… Anią – do jej uszu dotarł tajemniczy męski głos. Od razu odwróciła się na pięcie, ignorując zmęczenie i posłała brązowookiemu szeroki uśmiech.
-HA HA HA, uśmiałam się Chanyeol. A tak serio to… tęskniłam – przytuliła delikatnie właściciela głosu, a on odwzajemnił przyjazny uścisk, śmiejąc się.
–A może chcesz mi nieść walizeczkę, Anią?
-Och, naprawdę? To dla mnie zaszczyt! – spojrzała na niego spode łba, jak na głupka – NIE MA MOWY!
_________________________________________________________________________________

   Z wyjścia linii trzeciej wyszła właśnie średniego wzrostu czerwono włosa kobieta rozglądająca się na wszystkie strony, aż odnalazła wzrokiem Sehuna, który zobowiązał się odebrać jedyną, najwspanialszą siostrzyczkę, po długim i dość męczącym locie z Paryża.
-Eeeej TY! Tęcza! – wrzasnęła unosząc kąciki ust – pomożesz mi z ta walizką, czy mam czekać, aż skończę trzydziestkę?
   Chłopak parsknął śmiechem i wolnym spokojnym krokiem ruszył w kierunku swojej siostry, jakby nic nie słyszał. Ech… jednak śmiech go zdradził.
   Przybili sobie na powitanie piątkę i ruszyli zadowoleni przed siebie.
   Nawet nie dostrzegli niewielkiej - bo mierzącej zaledwie metr pięćdziesiąt - szczupłej kobiety o jasnoróżowych włosach związanych z tyłu w kucyka, idącej w pośpiechu w stronę wyjścia. Jedną ręką ciągnęła ciężką fioletową walizkę, a drugą trzymała telefon przy uchu. Znów szofer się spóźnia, a na dodatek nie odbiera komórki. Super! Po prostu świetnie! Kogo ja w ogóle zatrudniam…  pomyślała i kręcąc głową opuściła zatłoczony budynek, kierując się do najbliższego parkingu taksówek z zażenowaniem.


   Jeszcze nikt z nich nie wie, że los ma wobec nich pewne plany. Dla jednych przyjazd do Chin okaże się być strzałem w dziesiątkę, dla innych.. może przynieść wiele cierpienia i niepotrzebnych problemów. Chociaż… może wszyscy odnajdą tu to czego szukali, po co przylecieli dokładnie w to miejsce?

Czy historia każdego z naszych bohaterów skończy się szczęśliwie? Czy naprawdę na tym świecie istnieją takie wyjścia, dzięki którym nikt nie ucierpi w danej sytuacji? Czy zawsze musi być osoba pokrzywdzona?


Dowiecie się tego czytając dalej !

Zapraszam ^^
Niedługo 1 rozdział, postaram się jakoś w tygodniu napisać xD
~Vanessa

1 komentarz:

  1. Karlos,lubie to <3 / Earl ^^ Czekam na kolejny rozdział,wiec dawaj :DDD
    Pudiozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń