Pewna Francuzka, której wiatr przykrywał twarz długimi brąz
włosami, szła właśnie w stronę dużego budynku, będące centrum nauki i kultury.
Planowała zapisać się na zajęcia z rysunku, więc w jej rękach tkwiło
zgłoszenie. Była w nie tak wpatrzona, że niosąc je do recepcji, po wejściu do
budynku, zamiast skręcić w prawo, skręciła w lewo. W wyniku tego trafiła do
złej sali. Otwierając drzwi, uderzyła instruktora kung fu w plecy, co
spowodowało upadek i złamanie kości promieniowej Koreańczyka. Mimo, iż widać było
ból na jego twarzy, nie wydał nawet najmniejszego dźwięku. Po chwili wstał i
opanowany przywitał się z zakłopotaną, i lekko zszokowaną intruzką, z
przepraszającym wzrokiem.
-Witam cię. *nieco skrzywiony uśmiech* Mam prośbę.
-T…tak? – zdezorientowana po prostu
patrzyła raz na niego, raz na jego rękę.
-Czy mogłabyś wezwać karetkę?
-Ach! Oczywiście! Już dzwonię! Przepraszam! Wybacz mi, nie chciałam! Bardzo boli?? Już dzwonię! Przepraszam.
Po tych słowach szybko chwyciła za telefon, po pięciu minutach ratownicy zabrali poszkodowanego.
Cała sytuacja tak oszołomiła Vanessę (tak ma na imię nasza bohaterka), że całkowicie zapomniała, w jakim celu była w tamtym miejscu i po prostu wróciła do domu. Tam czekali na nią jej brat oraz kuzyn. Chłopak o tęczowych włosach powitał swoją siostrę z szerokim uśmiechem. Zaraz po nim, rugi (Kai) rzucił kuzynce krótkie: „Cześć”.
-Jak tam zajęcia? Kiedy zaczynasz? – spytał tęczowo włosy.
-Za-ję-cia? Co?
-No rysunek! Przecież szłaś się zapisać!
-Aish! Nie mam pojęcia jak mogłam o tym zapomnieć. *przeklinała się w duszy*
-Haha! Co się stało, że tak bujasz w obłokach?
-Przydarzyło mi się coś przykrego. To znaczy przykrego dla kogoś, nie dla mnie.
-Co takiego?
*Dalszy krewny stał i tylko się przyglądał*
-Byłam zanieść to zgłoszenie do Centrum Kultury i chyba pomyliłam drzwi, i przez przypadek uderzyłam jakiegoś gościa. Pojechał do szpitala ze złamaną ręką, chyba.
-ZŁAMAŁAŚ KOMUŚ RĘKĘ ?!
-Najwyraźniej… ale nawet nie zająknął.
-Niezły twardziel, gratuluję siostra. Ty to masz szczęście.
-Myślę, że trafiła na Tao – wtrącił w końcu do tej pory milczący.
-Kto to? – spojrzała na niego zaciekawiona.
-Kumpel twojego brata, może ci go kiedyś przedstawi.
-No dobra, nieważne. Mam dla was propozycję – zmienił temat Sehun.
-Jaką? – odpowiedziała pozostała dwójka
-Moja znajoma urządza jutro imprezę, spytała czy przyjdę i pozwoliła przyprowadzić dwie osoby.
-A czy my ją znamy?
-Kai tak, ale Ty jeszcze jej nie widziałaś. Zgódźcie się, nie ma za wielu znajomych. Będzie jej miło.
-Och, braciszku to tylko znajoma? - *dziewczyna rzuciła zadziorny uśmiech w stronę proponującego*
-Młoda nie sugeruj nic, Twój brat już ma kogoś na oku – ze śmiechem odparł kuzyn, przedwcześnie rzucając się w stronę schodów.
Nie zrobił jednak tego na darmo, gdyż po chwili ktoś z rozwścieczoną miną był już za nim. Tak minął ten dzień pełen pomyłek.
-Czy mogłabyś wezwać karetkę?
-Ach! Oczywiście! Już dzwonię! Przepraszam! Wybacz mi, nie chciałam! Bardzo boli?? Już dzwonię! Przepraszam.
Po tych słowach szybko chwyciła za telefon, po pięciu minutach ratownicy zabrali poszkodowanego.
Cała sytuacja tak oszołomiła Vanessę (tak ma na imię nasza bohaterka), że całkowicie zapomniała, w jakim celu była w tamtym miejscu i po prostu wróciła do domu. Tam czekali na nią jej brat oraz kuzyn. Chłopak o tęczowych włosach powitał swoją siostrę z szerokim uśmiechem. Zaraz po nim, rugi (Kai) rzucił kuzynce krótkie: „Cześć”.
-Jak tam zajęcia? Kiedy zaczynasz? – spytał tęczowo włosy.
-Za-ję-cia? Co?
-No rysunek! Przecież szłaś się zapisać!
-Aish! Nie mam pojęcia jak mogłam o tym zapomnieć. *przeklinała się w duszy*
-Haha! Co się stało, że tak bujasz w obłokach?
-Przydarzyło mi się coś przykrego. To znaczy przykrego dla kogoś, nie dla mnie.
-Co takiego?
*Dalszy krewny stał i tylko się przyglądał*
-Byłam zanieść to zgłoszenie do Centrum Kultury i chyba pomyliłam drzwi, i przez przypadek uderzyłam jakiegoś gościa. Pojechał do szpitala ze złamaną ręką, chyba.
-ZŁAMAŁAŚ KOMUŚ RĘKĘ ?!
-Najwyraźniej… ale nawet nie zająknął.
-Niezły twardziel, gratuluję siostra. Ty to masz szczęście.
-Myślę, że trafiła na Tao – wtrącił w końcu do tej pory milczący.
-Kto to? – spojrzała na niego zaciekawiona.
-Kumpel twojego brata, może ci go kiedyś przedstawi.
-No dobra, nieważne. Mam dla was propozycję – zmienił temat Sehun.
-Jaką? – odpowiedziała pozostała dwójka
-Moja znajoma urządza jutro imprezę, spytała czy przyjdę i pozwoliła przyprowadzić dwie osoby.
-A czy my ją znamy?
-Kai tak, ale Ty jeszcze jej nie widziałaś. Zgódźcie się, nie ma za wielu znajomych. Będzie jej miło.
-Och, braciszku to tylko znajoma? - *dziewczyna rzuciła zadziorny uśmiech w stronę proponującego*
-Młoda nie sugeruj nic, Twój brat już ma kogoś na oku – ze śmiechem odparł kuzyn, przedwcześnie rzucając się w stronę schodów.
Nie zrobił jednak tego na darmo, gdyż po chwili ktoś z rozwścieczoną miną był już za nim. Tak minął ten dzień pełen pomyłek.
Gdy nastał kolejny poranek, jak zawsze o 7 rano zadzwonił
budzik raczej niezbyt pracowitej Francuzki. Przez 5 minut wsłuchiwała się w
każdą nutkę utworu „Blind love”, zespołu CNBLUE. W końcu podniosła się, by
wyłączyć alarm. Ubrała się, zjadła śniadanie i postanowiła obejrzeć coś w
telewizji, ze względu na to, że ma dzień wolny od szkoły. Nagle zadzwonił jej
telefon:
-Słucham? – tymi słowami odebrała słuchawkę.
-Dzień dobry, z tej strony profesor Kang. Dzwonię w sprawie zajęć z koreańskiego, o które pytałaś.
-O! Dzień dobry, i jak? Znalazł się ktoś?
-Tak. Znalazłem nauczyciela, który chętnie ci pomoże. Gdy usłyszał, że jesteś z Francji od razu się zgodził. Sam się tam urodził.
-Rozumiem, w takim razie niech mi pan przyśle adres.
-Dostaniesz go za minutę, do widzenia.
-Do widzenia.
Dziesięć minut po tej rozmowie była już w budynku, który w pośpiechu opuściła poprzedniego dnia. Podeszła pod salę z numerem, który widniał w sms’ie od wykładowcy. Od razu zauważyła, że już kiedyś tu była. Kiedy je otworzyła, zobaczyła wysokiego chłopaka, o czarnych włosach, z cieniami pod oczyma i temblakiem przytrzymującym jego lewe ramię okryte gipsem.
-Dzień dobry.
-W czym mogę pomóc? Hej… To nie Ty czasem załatwiłaś mi to cudo, które mam na ręku?
-Słucham? – tymi słowami odebrała słuchawkę.
-Dzień dobry, z tej strony profesor Kang. Dzwonię w sprawie zajęć z koreańskiego, o które pytałaś.
-O! Dzień dobry, i jak? Znalazł się ktoś?
-Tak. Znalazłem nauczyciela, który chętnie ci pomoże. Gdy usłyszał, że jesteś z Francji od razu się zgodził. Sam się tam urodził.
-Rozumiem, w takim razie niech mi pan przyśle adres.
-Dostaniesz go za minutę, do widzenia.
-Do widzenia.
Dziesięć minut po tej rozmowie była już w budynku, który w pośpiechu opuściła poprzedniego dnia. Podeszła pod salę z numerem, który widniał w sms’ie od wykładowcy. Od razu zauważyła, że już kiedyś tu była. Kiedy je otworzyła, zobaczyła wysokiego chłopaka, o czarnych włosach, z cieniami pod oczyma i temblakiem przytrzymującym jego lewe ramię okryte gipsem.
-Dzień dobry.
-W czym mogę pomóc? Hej… To nie Ty czasem załatwiłaś mi to cudo, które mam na ręku?
-Bardzo przepraszam. *ukłon* To naprawdę był wypadek. Jak
się czujesz?
-Mam złamaną kość promieniową, ale poza tym wszystko dobrze.
-Och! Naprawdę przepraszam. Zwrócę ci pieniądze za lekarza jeśli chcesz, ale czy możesz mi teraz powiedzieć gdzie tu znajdę osobę uczącą koreańskiego?
-Tak się składa, że to ja.
-Naprawdę?
-Tak.
-W takim razie… Proszę ucz mnie. *ukłon*
-Nie ma sprawy, tylko zawsze pamiętaj by do mnie pukać. Tak bym miał czas na odsunięcie się od drzwi. *uśmiech*
-Oczywiście i jeszcze raz bardzo przepraszam…
Przez następne pół godziny omawiali sprawy związane z zajęciami. Później rozeszli się do domów.
***********************************************************************-Mam złamaną kość promieniową, ale poza tym wszystko dobrze.
-Och! Naprawdę przepraszam. Zwrócę ci pieniądze za lekarza jeśli chcesz, ale czy możesz mi teraz powiedzieć gdzie tu znajdę osobę uczącą koreańskiego?
-Tak się składa, że to ja.
-Naprawdę?
-Tak.
-W takim razie… Proszę ucz mnie. *ukłon*
-Nie ma sprawy, tylko zawsze pamiętaj by do mnie pukać. Tak bym miał czas na odsunięcie się od drzwi. *uśmiech*
-Oczywiście i jeszcze raz bardzo przepraszam…
Przez następne pół godziny omawiali sprawy związane z zajęciami. Później rozeszli się do domów.
Wieczorem rodzeństwo wraz z kuzynem wybrało się na imprezę do pewnej nieznanej Vanessie znajomej jej brata. Po dotarciu na miejsce przywitała ich dwójka gospodarzy. Jednym z nich był wspomniany już wcześniej nauczyciel kung fu. Za to drugim była szczupła, dosyć niska (ok. 164cm wzrostu) dziewczyna o długich do pasa, ciemnobrązowych włosach z różowo-niebiesko-zielono-fioletowymi końcówkami.
C.D.N
~Xiunia
SEXY WŁOSY <3
OdpowiedzUsuń