Ohayo! Tutaj Xiunia. Jak widać w tytule, moja historia będzie całkowicie odrębna i będzie dotyczyła czego innego. Rozpoznacie to po tym, że będę pisać zielonym drukiem <3 Liczę, że wam się spodoba. Pierwsze rozdziały mogą być nudne, ze względu na to, że będą w większości opisowe, aby przedstawić wam bliżej postaci. Jednak z czasem się raczej rozwiną. Z góry przepraszam za wszelkie błędy i bądźcie wyrozmiali/łe, bo nie jestem wybitnie utalentowana. Po prostu lubię pisać i....
EXO
So let's start!
Był piękny,
słoneczny poranek na osiedlu pełnym przepychu i bogactwa… TAK. Cudowne
otoczenie, eleganckie białe domy z mnóstwem okien i stylowymi zasłonkami, w
każdym z nich. Niestety, były one wypełnione ludźmi z nadmiernym poczuciem
wyższości i brakiem szacunku dla mieszkańców mniej zamożnych. Jedynym wyjątkiem
była dziewczyna, która wprowadziła się tu jakieś 2 tygodnie temu. Niby
niepozorna i niewyróżniająca się, gdyby nie jej stanowczo, oślepiające włosy
koloru pastelowego różu. Ostatni trend wśród buntowniczej młodzieży. Nie
pasowała zbytnio do tutejszego otoczenia, dlatego też nie przebywała tu długo…
Tylko do czasu dzisiejszej kłótni będącej powodem, szybszej pobudki reszty
osiedla:
-Mówiłem Ci młoda damo, nie pójdziesz na żadne studia, jeżeli nie wybierzesz
medycyny – wymówił całkowicie poważnym tonem ojczym różowowłosej.
-KIM TY JESTEŚ, ŻEBY DECYDOWAĆ O MOJEJ PRZYSZŁOŚCI?! Nie jesteś nawet moim
prawdziwym ojcem! Nie rozumiesz, że to nie jest to co chcę robić w życiu?! –
odkrzyknęła rozwścieczona.
-Natasha! Spokojnie! Wiesz, że ojciec chce dobrze… - wtrącił jej brat, próbując
uspokoić sytuację.
-Suho Ty też?! Po czyjej jesteś stronie?!
-Po niczyjej, ale…
-Dziecko nie rozumiesz?! Taniec nie może być Twoją przyszłością! Jest szansa
jedna na milion, że zostaniesz tancerką i nie jest to wcale użyteczne.
-Ech, chyba jesteś za STAAAARYY, żeby to ogarnąć…Strasznie mnie denerwujesz!
-CO POWIEDZIAŁAŚ?! Dobrze, jak sobie życzysz. Nie wiem czy zauważyłaś, ale
znosiłem już wiele Twoich wybryków. Przymknąłem nawet oko na twoje niewiadomo
jakie owłosienie na głowie, nawet nie można tego nazwać włosami! Jednak dosyć
już tego! Skoro chcesz spełniać swoje bezwartościowe marzenia, to droga wolna,
ale nie w moim domu! Wynoś się!
-A żebyś wiedział, że tak zrobię! *stary dziad* Wybacz braciszku, odezwę się do
ciebie – dopowiedziała, zwracając się w stronę brata, po czym pobiegła do
swojego pokoju, szybko spakowała swoje rzeczy i galopem popędziła w stronę
drzwi wyjściowych, a następnie przed siebie. Jeszcze tylko usłyszała za sobą
wołanie swojego brata, ale nawet się nie odwróciła, bo złość jej nie pozwoliła.
Idąc powoli wzdłuż linii
drzew, zastanawiała się co teraz zrobi. Przecież nie ma dokąd pójść, do tego
jej mama jest teraz na wyjeździe służbowym i nie można się do niej dodzwonić.
Chwyciła więc telefon i wybrała numer do swojego najlepszego przyjaciela, o
którym przypomniała sobie, gdy jej emocje opadły. Na wyświetlaczu jej komórki
pojawiło się słowo „Bekon”. Po trzech sygnałach w słuchawce odezwał się głos
jakiejś dziewczyny:
-Czego chcesz?!
-Czy mogę rozmawiać z Baek’iem?
-Nawet o tym nie myśl! Jest teraz zajęty, rozłączam się!
*Ach, ta laska strasznie mnie denerwuje! I co ja teraz zrobię* - pomyślała
rozczarowana, że nie udało jej się otrzymać pomocy.
Po trzech godzinach
bezsensownej wędrówki, totalnie wycieńczona i przysypiająca, dotarła do parku,
więc postanowiła odpocząć na ławce. Bezwładnie opadła na jedną z nich, jednak
doznała szoku, gdyż nie była ona twarda. Po chwili usłyszała czyjś głos:
-Przepraszam, ale czy mogłabyś ze mnie zejść? – powiedział chłopak, któremu
PRZEZ PRZYPADEK usiadła na kolanach.
-Ach! Bardzo przepraszam! Nie zauważyłam cię! Przepraszam, naprawdę!
Przepraszam! – szybko wstając, zaczęła się tłumaczyć z zakłopotaniem. Jej
policzki stały się czerwone z zawstydzenia.
-Hahaha! Nic się nie stało, ale następnym razem kiedy zamierzasz siąść bez
uprzedzenia to lepiej zrób to obok, a nie na mnie – mówił, dusząc się ze
śmiechu.
Dopiero teraz uświadomiła sobie jak piękny i głęboki ma on głos. Podczas gdy
mówił, jakieś ciepło przeszywało całe jej ciało. Mogłaby go słuchać wiecznie.
Do tego był także całkiem przystojny, nawet nie całkiem… CAŁKOWICIE I
NIEZAPRZECZALNIE!
-No to jak masz na imię? – przemówił wyrywając ją z zadumy.
-Na… Natasha – uśmiechnęła się, tracąc zdezorientowany wzrok.
-No, no. Twoje imię odzwierciedla twą urodę, a muszę ci powiedzieć, że jest
bardzo ładne – wycedził lekko flirciarskim tonem, a potem uśmiechnął się
szeroko.
*Ooo, ale ma białe zęby* - dziewczynie od razu przyszło to na myśl.
-Jeżeli mogę spytać, to co tu robisz z walizką? – znów wyrwał ją ze stanu
zapatrzenia
-To… Miałam pewną kłótnię w domu i teraz tak jakby… Jestem bezdomna.
-Musiałaś nieźle narozrabiać.
-Nie, to nie moja wina… Może tylko troszkę przesadziłam.
-Więc co zamierzasz teraz zrobić?
-Chodzić po mieście, aż coś wymyślę lub… spać tutaj, na ławce.
-Za spanie na ławce dostaniesz chyba mandat, po za tym nocą jest tu zimno.
-Nie mam innego wyboru.
-Myślę, że mogę ci pomóc?
-Naprawdę ?! Jak? *w jej sercu pojawiła się nadzieja”
-Mam wolny pokój.
-E? Dopiero co cię poznałam! Właściwie to jak masz na imię?
-Chanyeol. No, ja cię nie namawiam tylko proponuję. *uśmiech*
-Nie jesteś niebezpieczny, prawda?
-Bardziej niebezpieczny jest mój pies.
-Jaki pies?
-Sandy! – krzyknął *gwizd*
Mały biały piesek z szarą łatką na oku zaczął biec w ich stronę. Gdy był już na
miejscu skakał radośnie na wszystkie strony próbują polizać swojego pana w
twarz. Niestety brakowało mu jakiegoś 1,20.
-Och, to bardzo groźny pies! – wykrztusiła z siebie obecnie bezdomna nie mogąc
zatrzymać śmiechu.
-No to jaka decyzja? *uśmiech*
-Niech będzie, mogę u ciebie zostać kilka dni, dopóki czegoś nie znajdę?
-Oczywiście, bądź ile chcesz. Chodźmy, to niedaleko…
Szli jakieś 10 minut, w końcu
przed ich oczyma ukazał się mały biały domek, z niebieskim dachem. Nie wyglądał
na mieszkanie bezrobotnego, więc Natasha zgadywała, że Chanyeol ma jakąś pracę.
W jej głowie pojawiło się pytanie: czym on się zajmuje??
Po wejściu do środka zobaczyła nieduży salon połączony z kuchnią i pięć
zamkniętych pokoi, a po prawej stronie schody prowadzące w dół. Wystrój bardzo
jej się spodobał, jednocześnie gospodarz był dla niej zagadką, przez co
wzrastało jej zaciekawienie… Jak minie jej ten czas?
~Xiunia
CZEKAM NA OPINIĘ EXOTIC I KPOPOWICZE :D
~Xiunia
CZEKAM NA OPINIĘ EXOTIC I KPOPOWICZE :D
Ja wiem jak! ja wiem! cudownie <3 Xiunia, za krótki ;x
OdpowiedzUsuńNo własnie!!! KRÓTKI ;c
OdpowiedzUsuńa poza tym to fajny XD
~Vanessa^o^