Na wyświetlaczu telefonu pojawił
się dawno już niewidziany przez Sehuna numer. Dobrze wiedział co to znaczy. Nie
budząc swej ukochanej, wydostał się z jej objęć i pobiegł do domu. Ze
zmartwioną miną pędził przez trzy ulice. Był świadomy, że powracają problemy z
przeszłości, których tak bardzo pragnął się pozbyć. Po dotarciu do domu od razu
ruszył w stronę pokoju swojej siostry, znaczy taki miał zamiar. Nie było jej,
ani żadnej wiadomości, że wyszła. Wysłał więc sms’a z zapytaniem gdzie wyszła.
W odpowiedzi otrzymał jedynie: „będę późno”.
*No cóż będę musiał poradzić sobie sam*
*No cóż będę musiał poradzić sobie sam*
Podniósł
ponownie swój telefon i otworzył wiadomość, którą dostał wcześniej. Jego obawy
się sprawdziły. Brzmiała ona: „Gdzie jesteś? Spotkajmy się. Twoja Alex”.
*Cholera! Czego ona znowu ode mnie chce…* Chwilę później zaczęły przychodzić kolejne wiadomości. W końcu jej odpisał, nie mógł tego ignorować.
*Co znowu?*
*Cholera! Czego ona znowu ode mnie chce…* Chwilę później zaczęły przychodzić kolejne wiadomości. W końcu jej odpisał, nie mógł tego ignorować.
*Co znowu?*
*Spotkajmy
się, jestem w Korei*
Godzinę potem zmierzał już na
spotkanie z dziewczyną o długich, kręconych, nieuczesanych włosach. Miała na
sobie krótką, zwiewną, kolorową spódniczkę i subtelny beżowy top okryty
dżinsową kurtką. Na widok tęczowo włosego chłopaka momentalnie się uśmiechnęła.
-Hej kochanie! – krzyknęła do rozzłoszczonego młodzieńca.
-Hej kochanie! – krzyknęła do rozzłoszczonego młodzieńca.
-Mówiłem
ci, nie nazywaj mnie tak – odpowiedział ostrym tonem. – Nie jestem nawet twoim
kolegą, a już na pewno nie jesteśmy razem. Nadal nie rozumiesz?
-Ale możemy być.
-Nie! Nie chcę – stwierdził stanowczo.
-Ale możemy być.
-Nie! Nie chcę – stwierdził stanowczo.
Dzierlatka
rzuciła się na ziemię i uderzała pięściami o asfalt, aż zdarła sobie z nich
skórę do krwi. Wpadła przy tym w histerię.
-Przestań!!! Czemu znowu mi to robisz?! Wrzasnął przerażony chłopak odciągając ją na bok. – Błagam cię, nie rób sobie krzywdy… Czemu każesz mi znowu to przeżywać… Nie kocham cię!
-Ale ja cię kocham! Ty też musisz mnie pokochać! – odparła zmuszając go do pocałunku. – Jeszcze zobaczysz! – dodała po czym uciekła.
-Przestań!!! Czemu znowu mi to robisz?! Wrzasnął przerażony chłopak odciągając ją na bok. – Błagam cię, nie rób sobie krzywdy… Czemu każesz mi znowu to przeżywać… Nie kocham cię!
-Ale ja cię kocham! Ty też musisz mnie pokochać! – odparła zmuszając go do pocałunku. – Jeszcze zobaczysz! – dodała po czym uciekła.
*co
ja teraz zrobię? – zastanawiał się przygnębiony Sehun. – Co ja powiem Akihiko?
– posmutniał całkowicie.*
NASTĘPNY DZIEŃ (niedziela)
Vanessa wspominała właśnie wczorajszy dzień. Był
cudowny. Wreszcie mogła spędził tak dużo czasu ze swoją sympatią. Czuła, że są
dla siebie stworzeni. *Ja to mam szczęście. Znaleźć swoją drugą połówkę w tym
wielkim, przygnębiającym świecie, ach.* Wczoraj po wizycie w wesołym miasteczku
byli razem na kawie, a potem odprowadził ją do domu. Nieprzerwanie się przy tym
uśmiechał. *Cudowny*
Chanyeol znalazł właśnie coś
przezabawnego. Zdjęcie małej Natashy. Aż się uśmiechnął, taka była słodka, ale
jednocześnie strasznie śmieszna, dlatego wybuchł śmiechem.
-Co
się dzieje? – spytała z zaciekawieniem, idąc w jego stronę.
Podniósł
prawą rękę i uszczypnął ją w policzek, oddał fotografię, i odszedł.
-Hej, hej, hej! Czekaj ty! Skąd to wziąłeś?! – krzyknęła zatrzymując go, chwytając za rękę.
-Hej, hej, hej! Czekaj ty! Skąd to wziąłeś?! – krzyknęła zatrzymując go, chwytając za rękę.
-Spokojnie.
*uśmiech* Wypadło ci z torby.
-To
masz szczęście, ale nie wiem co cię tak rozbawiło.
-A widziałaś swoją minę na tym zdjęciu? – spytał jakby to było coś oczywistego.
-A widziałaś swoją minę na tym zdjęciu? – spytał jakby to było coś oczywistego.
-No
dobra.
-To ja chciałbym już sobie pójść.
-To ja chciałbym już sobie pójść.
-To
idź, zabraniam ci?
-Puść
mnie.
-Och… - zorientowała się, że nadal trzyma jego dłoń. – W sumie to poczekaj chwilę.
-O co chodzi?
-Mógłbyś mi w czymś pomóc?
-W czym?
-Umiesz tańczyć?
-Tak.
-Potrzebuję partnera, dostałam zadanie na studiach.
-Och… - zorientowała się, że nadal trzyma jego dłoń. – W sumie to poczekaj chwilę.
-O co chodzi?
-Mógłbyś mi w czymś pomóc?
-W czym?
-Umiesz tańczyć?
-Tak.
-Potrzebuję partnera, dostałam zadanie na studiach.
-Kłopotliwe.
-No proooooszę!!! *gwiyomi mina*
-No proooooszę!!! *gwiyomi mina*
-No
dobrze.
-Dziękuję.
Rozeszli
się.
Xiunia wyruszyła jak zawsze o
9:30 w stronę kościoła. Tym razem postanowiła iść z Vanessą. Spotkały się pod
świątynią. Msza trwała około godziny, później poszły do miasta coś przekąsić.
Weszły do naleśnikarni. Zadzwoniła do nich Akihiko, że chce się spotkać.
Powiedziały jej gdzie są i żeby przyszła. Dotarła tam w około dziesięć minut. Z
bardzo zmartwioną miną dosiadła się do ich stolika.
-Hej…
-Cześć – odpowiedziały po kolei pozostałe dziewczyny.
-Dzieje się coś dziwnego.
-Jak to? – zapytała Vanessa. – opowiadaj.
-Cześć – odpowiedziały po kolei pozostałe dziewczyny.
-Dzieje się coś dziwnego.
-Jak to? – zapytała Vanessa. – opowiadaj.
-Sehun
nie odpowiada na moje telefony, nie wiem co zrobić.
-Co
ten głupek sobie myśli… Spokojnie… Pogadam z nim…
-Będzie
dobrze – powiedział Min Xiu poklepując przyjaciółkę po plecach.
Wypiły w spokoju latte i zjadły po naleśniku (w przypadku Aki sześć naleśników *nikt nie wie gdzie ona to mieści*). Następnie udały się na zakupy dla poprawienia humoru. Spędziły w galerii ponad trzy godziny i wyszły z wieloma pełnymi torbami. W drodze powrotnej spotkały Natashę, która spacerowała sobie wzdłuż drogi. Wzięły ją ze sobą i wszystkie poszły do Xiuni. Oczywiście Vanessa już się zaczęła jarać tym, że Tao u niej mieszka. Cały czas szła w podskokach jakby miała jakieś ADHD. Co ta miłość robi z ludźmi. To nic, że Min Xiu tak miała czasem nawet jeżeli nie jest zakochana, ale zdarza się. W każdym razie dotarły na miejsce i zaczęła się rozróba. Określa się to inaczej jako: przymierzanie zakupionych i posiadanych już ciuchów, i rozrzucanie ich dookoła gdzie popadnie. Cała czwórka spędziła sobie tak miło popołudnie. Aż współlokator Park zaprosił swojego kolegę do mieszkania. Do Kyung Soo wyglądał na bardzo zadowolonego, że może u nich przesiadywać. Najwyraźniej po tym jak mu powiedziała prosto z mostu, że nie jest tu przez nią mile widziany jeszcze bardziej zapragnął tam być. Na szczęście poszli sobie do pokoju Tao.
Wypiły w spokoju latte i zjadły po naleśniku (w przypadku Aki sześć naleśników *nikt nie wie gdzie ona to mieści*). Następnie udały się na zakupy dla poprawienia humoru. Spędziły w galerii ponad trzy godziny i wyszły z wieloma pełnymi torbami. W drodze powrotnej spotkały Natashę, która spacerowała sobie wzdłuż drogi. Wzięły ją ze sobą i wszystkie poszły do Xiuni. Oczywiście Vanessa już się zaczęła jarać tym, że Tao u niej mieszka. Cały czas szła w podskokach jakby miała jakieś ADHD. Co ta miłość robi z ludźmi. To nic, że Min Xiu tak miała czasem nawet jeżeli nie jest zakochana, ale zdarza się. W każdym razie dotarły na miejsce i zaczęła się rozróba. Określa się to inaczej jako: przymierzanie zakupionych i posiadanych już ciuchów, i rozrzucanie ich dookoła gdzie popadnie. Cała czwórka spędziła sobie tak miło popołudnie. Aż współlokator Park zaprosił swojego kolegę do mieszkania. Do Kyung Soo wyglądał na bardzo zadowolonego, że może u nich przesiadywać. Najwyraźniej po tym jak mu powiedziała prosto z mostu, że nie jest tu przez nią mile widziany jeszcze bardziej zapragnął tam być. Na szczęście poszli sobie do pokoju Tao.
Około dwudziestej dziewczyny
zaczęły się zbierać, bo w końcu następny dzień oznaczał powrót do szkoły. Ten
weekend minął tak szybko. Pożegnały się i wyszły, a Xiunia zamknęła za nimi
drzwi. Następnie poszła do swojego pokoju. To co tam zastała nieco ją
zszokowało. D.O siedział sobie wyluzowany na jej łóżku jak gdyby nigdy nic. Gdy
ją zobaczył wstał i się uśmiechnął.
-Kto ci pozwolił wejść do mojego pokoju? – zapytała zirytowana brunetka.
-Kto ci pozwolił wejść do mojego pokoju? – zapytała zirytowana brunetka.
-Tao.
-Już nie żyje – szepnęła pod nosem.
-Już nie żyje – szepnęła pod nosem.
Brunet
podszedł do drzwi i zamknął je na klucz, który w nich był po czym schował go do
kieszeni.
-Hej! Co ty niby robisz? – zdezorientowana zaczęła się odsuwać.
-Spokojnie nic ci nie zrobię, jeszcze bym od ciebie oberwał… Chcę pogadać.
-Hej! Co ty niby robisz? – zdezorientowana zaczęła się odsuwać.
-Spokojnie nic ci nie zrobię, jeszcze bym od ciebie oberwał… Chcę pogadać.
-W
porządku, to usiądź, ale mógłbyś mi oddać klucz.
-Może
potem.
-Dobra, nieważne.
-Dobra, nieważne.
Oboje
usiedli. Xiunia na łóżku, a Kyung Soo przy biurku.
-To o czym chcesz rozmawiać? – zaczęła brunetka.
-Wydaje mi się, że cię lubię.
-To o czym chcesz rozmawiać? – zaczęła brunetka.
-Wydaje mi się, że cię lubię.
-Co
masz na myśli? – wiedziała co, ale wolała spytać, by nie było nieporozumień.
-Z
jakiegoś powodu mi się podobasz.
-Okej?
-Bądźmy
razem.
-Serio?
Kto ci powiedział, że ja coś do ciebie czuję?
-A nie?
-Pff. Nie! – lekko podniosła głos
-A nie?
-Pff. Nie! – lekko podniosła głos
-Tak
mówisz? No cóż.. To posiedzimy tu sobie aż zmienisz zdanie.
-Co?!
-Co?!
-Nie
zapominaj, że zabrałem klucz – rzekł, włożył klucz do tylnej kieszeni i usiadł
na podłodze pod oknem.
-Chyba sobie żartujesz człowieku! Natychmiast stąd wyjdź.
-Może mnie zmuś.
Ze złamaną nogą nie mogła wiele zrobić, więc postanowiła zawołać swojego przyjaciela. Podeszła do drzwi i krzyczała.
-Daruj sobie. On mi pomaga.
Bezradnie opadła na łóżko. Po chwili jednak wyprostowała się i powiedziała:
-Dobrze, w takim razie tu sobie posiedzimy. Nawet całą noc i się przekonasz. A teraz idę się umyć. Tylko nie podglądaj.
Weszła do łazienki, która była połączona z jej pokojem. Wyszła po piętnastu minutach. Miała na sobie różową piżamę składającą się z krótkich spodenek i luźnej koszulki. Zdecydowała położyć się spać. Przed zamknięciem ostrzegła tylko intruza, że ma nie robić niczego dziwnego. Tak czy siak nie udało jej się zasnąć, bo czuła na sobie jego wzrok. Wiedząc, że za nic w świecie nie zaśnie w takiej sytuacji, usiadła na łóżku i zaczęła także się na niego patrzeć, i poczekać aż zaśnie. Tak jasne, już się kładł. Nic z tego. Po czterech godzinach dziewczyna naprawdę robiła się już senna. Nie chciała jednak nawet przymknąć oczu, chociaż z trudnością się powstrzymywała. Po kolejnych 120 minutach postanowiła się poddać i przestać ściemniać. W końcu tak naprawdę to chciała z nim być, ale nie lubi, gdy ktoś decyduje za nią o jej uczuciach, dlatego zaprzeczała. Zsunęła się powoli z łóżka i zaczęła kuśtykać w jego stronę. Bardzo powoli, bo była już okropnie zmęczona. Usiadła przy nim, złapała go za rękę i… usnęła. Chłopak tylko i się uśmiechnął, po czym także zasnął.
-Chyba sobie żartujesz człowieku! Natychmiast stąd wyjdź.
-Może mnie zmuś.
Ze złamaną nogą nie mogła wiele zrobić, więc postanowiła zawołać swojego przyjaciela. Podeszła do drzwi i krzyczała.
-Daruj sobie. On mi pomaga.
Bezradnie opadła na łóżko. Po chwili jednak wyprostowała się i powiedziała:
-Dobrze, w takim razie tu sobie posiedzimy. Nawet całą noc i się przekonasz. A teraz idę się umyć. Tylko nie podglądaj.
Weszła do łazienki, która była połączona z jej pokojem. Wyszła po piętnastu minutach. Miała na sobie różową piżamę składającą się z krótkich spodenek i luźnej koszulki. Zdecydowała położyć się spać. Przed zamknięciem ostrzegła tylko intruza, że ma nie robić niczego dziwnego. Tak czy siak nie udało jej się zasnąć, bo czuła na sobie jego wzrok. Wiedząc, że za nic w świecie nie zaśnie w takiej sytuacji, usiadła na łóżku i zaczęła także się na niego patrzeć, i poczekać aż zaśnie. Tak jasne, już się kładł. Nic z tego. Po czterech godzinach dziewczyna naprawdę robiła się już senna. Nie chciała jednak nawet przymknąć oczu, chociaż z trudnością się powstrzymywała. Po kolejnych 120 minutach postanowiła się poddać i przestać ściemniać. W końcu tak naprawdę to chciała z nim być, ale nie lubi, gdy ktoś decyduje za nią o jej uczuciach, dlatego zaprzeczała. Zsunęła się powoli z łóżka i zaczęła kuśtykać w jego stronę. Bardzo powoli, bo była już okropnie zmęczona. Usiadła przy nim, złapała go za rękę i… usnęła. Chłopak tylko i się uśmiechnął, po czym także zasnął.
_____________________________________________________________________________________
To by było na tyle, do następnego tygodnia :**
~Xiunia
To by było na tyle, do następnego tygodnia :**
~Xiunia

żal mi cię, co tak krótko? :x
OdpowiedzUsuńweź idź się lepiej pomodlić jutro w świątyni, lol XD <3
hahahahhaha ŚWIĄTYNIAAAA JEAAA <3
OdpowiedzUsuńRozdzialik super, ale za mało XDDD no i wgl Ach.. ADHD zakochanych XD i ten wspaniały D.O ^^
No i romantyczna scenkaaa <3
Czekam na c.d ^^
~Vanessa
pójdę Nat. pójdę xd ~Xiunia
OdpowiedzUsuń