Początkowo
oszołomiona dziewczyna patrzyła na odjeżdżającego motocyklem chłopaka. Przez
chwilę zastanawiała się co się właściwie stało. Gdy się ocknęła nie wiedziała
co o tym myśleć, więc po prostu wróciła do domu, żeby tam to na spokojnie
ogarnąć.
W środku czekał już na nią Tao z bardzo
podekscytowaną miną.
-Moja najukochańsza przyjaciółka wróciła! – przywitał ją ciepłym uściskiem.
-Och jak miło, że chociaż miałeś czas mnie przywitać – udawała obrażoną.
-Bardzo przepraszam, że nie mogłem cię odebrać ani odwiedzić, to był ciężki tydzień, ale martwiłem się! Jak się czujesz?
-Ty głupku! *śmiech* Nie musisz przepraszać, lepiej się czuję, ale do końca sprawna jak widać nie jestem – wskazała na nogę w gipsie.
-To teraz oboje jesteśmy poszkodowani. Jak to się właściwie stało?
-A to… To nic takiego - chciała mu opowiedzieć o palancie, który na nią wjechał ale coś ją powstrzymało przed skarżeniem się na niego.
-Moja najukochańsza przyjaciółka wróciła! – przywitał ją ciepłym uściskiem.
-Och jak miło, że chociaż miałeś czas mnie przywitać – udawała obrażoną.
-Bardzo przepraszam, że nie mogłem cię odebrać ani odwiedzić, to był ciężki tydzień, ale martwiłem się! Jak się czujesz?
-Ty głupku! *śmiech* Nie musisz przepraszać, lepiej się czuję, ale do końca sprawna jak widać nie jestem – wskazała na nogę w gipsie.
-To teraz oboje jesteśmy poszkodowani. Jak to się właściwie stało?
-A to… To nic takiego - chciała mu opowiedzieć o palancie, który na nią wjechał ale coś ją powstrzymało przed skarżeniem się na niego.
-To nic takiego, ale ledwo chodzisz. Musisz się
poruszać o kulach, ale to nic, tak?
-No już, spokojnie! To moja sprawa co nie?
-Dobrze, dobrze. Już jak chcesz niech tak będzie. Jednak jak wyzdrowiejesz to musisz z powrotem ze mną trenować! *uśmiech*
-Wiadomo!
-A teraz mam do ciebie sprawę. Choć pewnie nie będziesz zainteresowana… W takim stanie…
-Mów, mów. Nie jest ze mną aż tak źle! *fakt, że była umierająca został zatajony przed wszystkimi, oprócz tego, kto ją dowiózł do szpitala*
-Impreza z karaoke. U Vanessy. Wiesz… ta którą uczę koreańskiego.
-Ach, tak.. PRYWATNE LEKCJE *podejrzliwy wzrok* Niech będzie, ale pod jednym warunkiem.
-Jakim?
-Zaśpiewasz ze mną jedną piosenkę *trzepotanie rzęsami*
-Załatwione. Przygotuj się, bo zostało czterdzieści minut!
-Co?! No, dobra to daj mi chwilkę.
Ledwo wdrapała się po schodach do swojego pokoju. Z powodu trudności dotyczących przebierania się ubrała na szybko jakąś czarną spódnicę trochę przypominającą mundurek szkolny, do tego biały
-No już, spokojnie! To moja sprawa co nie?
-Dobrze, dobrze. Już jak chcesz niech tak będzie. Jednak jak wyzdrowiejesz to musisz z powrotem ze mną trenować! *uśmiech*
-Wiadomo!
-A teraz mam do ciebie sprawę. Choć pewnie nie będziesz zainteresowana… W takim stanie…
-Mów, mów. Nie jest ze mną aż tak źle! *fakt, że była umierająca został zatajony przed wszystkimi, oprócz tego, kto ją dowiózł do szpitala*
-Impreza z karaoke. U Vanessy. Wiesz… ta którą uczę koreańskiego.
-Ach, tak.. PRYWATNE LEKCJE *podejrzliwy wzrok* Niech będzie, ale pod jednym warunkiem.
-Jakim?
-Zaśpiewasz ze mną jedną piosenkę *trzepotanie rzęsami*
-Załatwione. Przygotuj się, bo zostało czterdzieści minut!
-Co?! No, dobra to daj mi chwilkę.
Ledwo wdrapała się po schodach do swojego pokoju. Z powodu trudności dotyczących przebierania się ubrała na szybko jakąś czarną spódnicę trochę przypominającą mundurek szkolny, do tego biały
t-shirt, a na to koszulę w kratę i ulubione
granatowe martensy (ściślej mówiąc jednego).
W tym czasie Tao zaprosił swojego kolegę by poszedł z nimi na imprezę. Przypadkiem okazał się nim Do Kyung Soo. Gość nie wiedział, że Edison jest współlokatorem poszkodowanej przez niego dziewczyny. Ona natomiast nie miała pojęcia z kim oprócz Sehuna koleguje się jej przyjaciel.
W tym czasie Tao zaprosił swojego kolegę by poszedł z nimi na imprezę. Przypadkiem okazał się nim Do Kyung Soo. Gość nie wiedział, że Edison jest współlokatorem poszkodowanej przez niego dziewczyny. Ona natomiast nie miała pojęcia z kim oprócz Sehuna koleguje się jej przyjaciel.
Stali pod schodami na wyższe piętro, które
znajdowały się zaraz przy wyjściu z mieszkania. Min Xiu ujrzawszy przybysza
prawie sturlała się z najwyższego stopnia, bo była tak zszokowana, że puściła
barierkę. Na szczęście DO spostrzegł to w porę i zdążył do niej dobiec i ją
przytrzymać.
-Dziękuję – wyszeptała
On odpowiedział jej ciepłym uśmiechem.
Zniecierpliwieni gospodarze dzisiejszego przyjęcia czekali już na przyjście pierwszych zaproszonych. Byli nimi Baekhyun (jak się okazało, zna on Sehuna), Luhan i Natasha. Zaraz za nimi wbiegła niska blondynka, rzucając się na szyję jednego z organizatorów. Następny był DJ dzisiejszego posiedzenia – Xiu Min oraz. Przed ostatnimi przybyłymi byli Kris, Chen i Lay. Na koniec przyszła spóźniona trójka. Około 20 rozpoczęto zabawę.
-Dziękuję – wyszeptała
On odpowiedział jej ciepłym uśmiechem.
Zniecierpliwieni gospodarze dzisiejszego przyjęcia czekali już na przyjście pierwszych zaproszonych. Byli nimi Baekhyun (jak się okazało, zna on Sehuna), Luhan i Natasha. Zaraz za nimi wbiegła niska blondynka, rzucając się na szyję jednego z organizatorów. Następny był DJ dzisiejszego posiedzenia – Xiu Min oraz. Przed ostatnimi przybyłymi byli Kris, Chen i Lay. Na koniec przyszła spóźniona trójka. Około 20 rozpoczęto zabawę.
Pierwszym śpiewającym był Luhan. Jego wybór był
trochę prosty, bo zazwyczaj taka właśnie piosenka zaczyna każde karaoke, a
dokładniej Shinee – Hello. Naprawdę próbował naśladować uśmiechy jak z
teledysku do owego utworu. Komicznie to wyglądało.
Kolejnymi wykonawcami byli Akihiko i Sehun.
Postanowili zaśpiewać balladę na dwa głosy dla zakochanych. W tym momencie
wszyscy się wzruszyli.
Następnie obiecany przez Tao duet z Park Min Xiu, CN BLUE – Thank you.
Baekhyun zaciągnął na scenę Natashę i zmusił do zaśpiewania piosenki G Dragona. Trudno będzie zapomnieć jej minę. Była wyjątkowo wściekła i przez większość imprezy groziła mu pięścią, gdy tylko napotkała jego wzrok.
Nadszedł czas na ogłoszenie od DJ.
-Jak wiecie na każdym karaoke, na którym mam przyjemność zarządzać muzyką musi być pewien konkurs. Tym razem będzie to… *werble* BITWA NA RAP!
Nie udzielający się do tej pory DO zgłosił się poprzez podniesienie ręki. Lay, Chen i Kris zrobili podobnie.
-Ty też powinnaś – zagadnął Xiu Min do opierającej się o ścianę Xiuni.
-Okej.
Zobaczywszy wspinającą się na scenę brunetkę o kolorowych końcówkach wszyscy mieli nieco zdziwione miny. Nikt nigdy nie słyszał, żeby rapowała. Właściwie słyszeli jej jakikolwiek śpiew tylko raz na tamtej imprezie. Czwórka jej przeciwników patrzyła na nią z pogardą. Szeptali coś o tym, że dziewczyna nie ma z nimi szans. Xiu Min, który jako jedyny wiedział o zdolnościach dzierlatki wiedział, że jeszcze się zdziwią.
-ZACZYNAMY!
Kolejność była taka jak podczas zgłaszania się. Zaczynał D.O. Poszło mu całkiem nieźle. Lay zaciął się kilka razy. Chen nie popełnił nawet najmniejszego błędu. Kris dorzucił nawet kilka słów w innych językach niż koreański. Min Xiu wzięła mikrofon z obojętnym wyrazem twarzy, lecz po chwili jej nastawienie zmieniło się. Zgarnęła full cap’a z głowy DJ’a i zarzuciła zadziorny uśmiech. Poprosiła o przyspieszenie bitu. Z jej ust wychodziły coraz to dłuższe słowa i w coraz szybszym tempie. Była nie do pobicia. Na zakończenie dodała coś o tym, że dziewczyny nie są w niczym gorsze od chłopaków i lekko spoliczkowała każdego ze swoich przeciwników. Zdecydowanie wygrała.
Przedstawiciele płci męskiej znajdujący się w pokoju zaczęli się naśmiewać z przegranych, którzy niedowierzali w to co się przed chwilą stało. Natomiast panie pomogły zwyciężczyni zejść z podwyższenia i pogratulowały jej. Nieznana jej wcześniej różowo włosa przedstawiła się.
-Cześć jestem Natasha, byłaś świetna!
-Bardzo dziękuję.
-Dziewczyny napijmy się dzisiaj razem, za wygraną naszej płci.
-No pewnie!
Wzięły po szklance zimnego napoju i usiadły na kanapie. W tle leciała muzyka. W jednym momencie Akihiko podskoczyła, bo usłyszała wolny kawałek. Podbiegła do swojego chłopaka i spytała czy z nią zatańczy. Ten oczywiście się zgodził.
-Ta to ma dobrze! Mieć takiego świetnego chłopaka… - stwierdziła Vanessa wypijając kolejnego łyka substancji ze szklanki stojącej przed nią.
Następnie obiecany przez Tao duet z Park Min Xiu, CN BLUE – Thank you.
Baekhyun zaciągnął na scenę Natashę i zmusił do zaśpiewania piosenki G Dragona. Trudno będzie zapomnieć jej minę. Była wyjątkowo wściekła i przez większość imprezy groziła mu pięścią, gdy tylko napotkała jego wzrok.
Nadszedł czas na ogłoszenie od DJ.
-Jak wiecie na każdym karaoke, na którym mam przyjemność zarządzać muzyką musi być pewien konkurs. Tym razem będzie to… *werble* BITWA NA RAP!
Nie udzielający się do tej pory DO zgłosił się poprzez podniesienie ręki. Lay, Chen i Kris zrobili podobnie.
-Ty też powinnaś – zagadnął Xiu Min do opierającej się o ścianę Xiuni.
-Okej.
Zobaczywszy wspinającą się na scenę brunetkę o kolorowych końcówkach wszyscy mieli nieco zdziwione miny. Nikt nigdy nie słyszał, żeby rapowała. Właściwie słyszeli jej jakikolwiek śpiew tylko raz na tamtej imprezie. Czwórka jej przeciwników patrzyła na nią z pogardą. Szeptali coś o tym, że dziewczyna nie ma z nimi szans. Xiu Min, który jako jedyny wiedział o zdolnościach dzierlatki wiedział, że jeszcze się zdziwią.
-ZACZYNAMY!
Kolejność była taka jak podczas zgłaszania się. Zaczynał D.O. Poszło mu całkiem nieźle. Lay zaciął się kilka razy. Chen nie popełnił nawet najmniejszego błędu. Kris dorzucił nawet kilka słów w innych językach niż koreański. Min Xiu wzięła mikrofon z obojętnym wyrazem twarzy, lecz po chwili jej nastawienie zmieniło się. Zgarnęła full cap’a z głowy DJ’a i zarzuciła zadziorny uśmiech. Poprosiła o przyspieszenie bitu. Z jej ust wychodziły coraz to dłuższe słowa i w coraz szybszym tempie. Była nie do pobicia. Na zakończenie dodała coś o tym, że dziewczyny nie są w niczym gorsze od chłopaków i lekko spoliczkowała każdego ze swoich przeciwników. Zdecydowanie wygrała.
Przedstawiciele płci męskiej znajdujący się w pokoju zaczęli się naśmiewać z przegranych, którzy niedowierzali w to co się przed chwilą stało. Natomiast panie pomogły zwyciężczyni zejść z podwyższenia i pogratulowały jej. Nieznana jej wcześniej różowo włosa przedstawiła się.
-Cześć jestem Natasha, byłaś świetna!
-Bardzo dziękuję.
-Dziewczyny napijmy się dzisiaj razem, za wygraną naszej płci.
-No pewnie!
Wzięły po szklance zimnego napoju i usiadły na kanapie. W tle leciała muzyka. W jednym momencie Akihiko podskoczyła, bo usłyszała wolny kawałek. Podbiegła do swojego chłopaka i spytała czy z nią zatańczy. Ten oczywiście się zgodził.
-Ta to ma dobrze! Mieć takiego świetnego chłopaka… - stwierdziła Vanessa wypijając kolejnego łyka substancji ze szklanki stojącej przed nią.
Zaraz po tym podszedł do niej Tao z wyciągniętą
ręką, proponując taniec.
-I kto tu ma szczęście! – szepnęła równocześnie pozostała dwójka dziewczyn.
Nagle rozległ się dźwięk czyjegoś telefonu. Natasha odebrała. Po kilku sekundach rozłączyła się i schowała telefon.
-Przepraszam cię, ale muszę już wracać – wstała, pomachała jeszcze do swoich towarzyszy i wyszła.
-I kto tu ma szczęście! – szepnęła równocześnie pozostała dwójka dziewczyn.
Nagle rozległ się dźwięk czyjegoś telefonu. Natasha odebrała. Po kilku sekundach rozłączyła się i schowała telefon.
-Przepraszam cię, ale muszę już wracać – wstała, pomachała jeszcze do swoich towarzyszy i wyszła.
-No to zostałam sama – mówiła do siebie samotnie
siedząca długowłosa niewiasta.
***
Różowowłosa
pędziła w stronę posterunku policji. Jej współlokator, który tego wieczora
wyszedł balować, trochę za bardzo zaszalał. Musiała go odebrać. Na miejscu
przepraszała wściekłego policjanta. Okazało się, że Chanyeol chcąc uderzyć
swojego kumpla gitarą, trafił w radiowóz. Lepiej nie wnikać z jakiego powodu
chciał kogoś uderzyć. Po prostu ma słabą głowę i nie powinien pić. Załatwiła
wszystkie potrzebne formalności i wzięła zataczającego się chłopaka do domu.
Sama nie była do końca trzeźwa, dlatego też szli pieszo. W tamtą stronę jechała
taksówką, ale teraz nie miała przy sobie żadnych pieniędzy. Jest zawsze
ostrożna, boi się zostać okradziona. To była baaaardzo dłuuuuga droga. Kiedy
już doszli, cieszyła się, że będzie mogła odpocząć. Pomogła tylko chłopakowi
ułożyć się na kanapie. Chciała już iść do swojego pokoju, gdy Chan złapał ją za
rękę i pociągnął tak, że wylądowała na kanapie plecami do niego. Wtedy mocno
objął ją w pasie i oznajmił, że ma zamiar tak dzisiaj spać, po czym się
zaśmiał. Zmęczone dziewczę próbując się wyrwać, po chwili odpuściło i po prostu
zamknęło oczy z myślą, iż będzie się tym martwić jutro.
***
Około
24 wszyscy oprócz dziewczyny na lekach, ze złamaną nogą byli już nieco
wstawieni. Ktoś zaproponował:
-Powinniśmy już kończyć, więc zagrajmy w coś na zakończenie i niech to będzie prawda czy wyzwanie.
Reszta się zgodziła. Zasiedli w kręgu na środku salonu, wzięli butelkę od szampana i poczęli grać. Rozweselona blondi zgłosiła się by zacząć. Zakręciła. Szyjka butelki wskazała na… Sehuna.
-Kochaaaanie! Zadanie czy pytanie?
-Poproszę o… Pytanie.
-*hihi* Miałeś przede mną jakąś dziewczynę?
-Nie - *uśmiech* *pocałował swoją wybrankę w policzek*
-Teraz Ty *pogładziła go po policzku*
-Powinniśmy już kończyć, więc zagrajmy w coś na zakończenie i niech to będzie prawda czy wyzwanie.
Reszta się zgodziła. Zasiedli w kręgu na środku salonu, wzięli butelkę od szampana i poczęli grać. Rozweselona blondi zgłosiła się by zacząć. Zakręciła. Szyjka butelki wskazała na… Sehuna.
-Kochaaaanie! Zadanie czy pytanie?
-Poproszę o… Pytanie.
-*hihi* Miałeś przede mną jakąś dziewczynę?
-Nie - *uśmiech* *pocałował swoją wybrankę w policzek*
-Teraz Ty *pogładziła go po policzku*
*Kręci, Kręci, Kręci* Wypadło na… Chen’a
-To jak stary? Wyzwanie czy prawda? – pytał
obejmując ukochaną.
-Prawda.
-Która dziewczyna z tego pokoju jest według ciebie najładniejsza??
-Hmm… myślę, że Baekhyun. *szczerzy się*
-hej, hej, hej. CHCESZ OBERWAĆ?! – Baek zerwał się z zamiarem przyłożenia swojej pięści do nosa Chen’a, ale się poślizgnął i ze wstydu po prostu wrócił na miejsce.
*Kręci, Kręci, Kręci* Tym razem…Vanessa!
-Zaaadaaaanieee czyyyy pyyytaaaaanieeeee?
-Zadanie.
-Musisz swój największy sekret, który dotyczy osoby z tego grona wyznać tej osobie. Na osobności.
-Czemu takie trudne?! Nie ma karnego?
-Pocałuj mnie w stopę. Ostrzegam! Cały dzień chodziłem w butach. Nie wietrzone.
-Prawda.
-Która dziewczyna z tego pokoju jest według ciebie najładniejsza??
-Hmm… myślę, że Baekhyun. *szczerzy się*
-hej, hej, hej. CHCESZ OBERWAĆ?! – Baek zerwał się z zamiarem przyłożenia swojej pięści do nosa Chen’a, ale się poślizgnął i ze wstydu po prostu wrócił na miejsce.
*Kręci, Kręci, Kręci* Tym razem…Vanessa!
-Zaaadaaaanieee czyyyy pyyytaaaaanieeeee?
-Zadanie.
-Musisz swój największy sekret, który dotyczy osoby z tego grona wyznać tej osobie. Na osobności.
-Czemu takie trudne?! Nie ma karnego?
-Pocałuj mnie w stopę. Ostrzegam! Cały dzień chodziłem w butach. Nie wietrzone.
-Dobra to zrobię tamto, ale jak skończymy, żeby
nikt nie wiedział komu to mówię.
-Niech ci będzie, teraz ty!
*Kręci, Kręci, Kręci* Następny/a jest… Luhan
-Pytanie czy…
-Zadanie
-A jak tam u ciebie z wf’em w szkole było?
-A no dobrze.
-No to 50 pompeczek.
-Dobra.
Po trzydziestu minutach kontynuowali. *Kręci, Kręci, Kręci* Wypada na… D.O.
Zdyszany gwiazdor próbował wykrzesać z siebie pełne zdanie, ale poddał się i wskazał na Tao by go wyręczył.
-Pytanie czy zadanie kolego ? *zadziorne spojrzenie*
-Niech ci będzie, teraz ty!
*Kręci, Kręci, Kręci* Następny/a jest… Luhan
-Pytanie czy…
-Zadanie
-A jak tam u ciebie z wf’em w szkole było?
-A no dobrze.
-No to 50 pompeczek.
-Dobra.
Po trzydziestu minutach kontynuowali. *Kręci, Kręci, Kręci* Wypada na… D.O.
Zdyszany gwiazdor próbował wykrzesać z siebie pełne zdanie, ale poddał się i wskazał na Tao by go wyręczył.
-Pytanie czy zadanie kolego ? *zadziorne spojrzenie*
*
<nie o takie raczej
chodziło, ale cieszcie się jego widokiem i tym bajeranckim fryzem *charyzmatyczny
dopisek autorki, proszę o lajki*>
*
Opanowany, nawet gdy upity D.O. ze spokojem
odpowiedział:
-Dajesz zadanie, Hahaha *jak robot*– było to tak sztywne, a mimo to okazał wiele emocji na raz. Tylko podziwiać.
Krótka cisza.
-Tak, no właśnie… ten tego to… znamy się tak długo, a ty nigdy mi nie mówiłeś o swoich sprawach sercowych, to… Jeżeli podoba ci się jakaś dziewczyna stąd to odprowadzisz ją dziś do domu, wporzo?
-Pewnie, hahaha. *to już wszyscy zignorowali i tak nikt go nie kuma*
Nagle wtrąciła się gospodyni:
-LUDZIE SŁUCHAJCIE! To już ostatnia runda, więc niech ją lepiej każdy zapamięta!
-Dajesz zadanie, Hahaha *jak robot*– było to tak sztywne, a mimo to okazał wiele emocji na raz. Tylko podziwiać.
Krótka cisza.
-Tak, no właśnie… ten tego to… znamy się tak długo, a ty nigdy mi nie mówiłeś o swoich sprawach sercowych, to… Jeżeli podoba ci się jakaś dziewczyna stąd to odprowadzisz ją dziś do domu, wporzo?
-Pewnie, hahaha. *to już wszyscy zignorowali i tak nikt go nie kuma*
Nagle wtrąciła się gospodyni:
-LUDZIE SŁUCHAJCIE! To już ostatnia runda, więc niech ją lepiej każdy zapamięta!
*Kręci, Kręci, Kręci*
-Lay! PYTANKO CZY ZADANKO?
-Pytanie.
-Czemu jesteś takim ponurym burakiem?
-Przepraszam, ale czemu mówisz do siebie, skoro miałeś spytać mnie?
-hahaha, no jasne.
-Wiecie co? To było slabe, wystarczy tej posiadówy – zawiedziona Vanessa zarządziła koniec.
-Lay! PYTANKO CZY ZADANKO?
-Pytanie.
-Czemu jesteś takim ponurym burakiem?
-Przepraszam, ale czemu mówisz do siebie, skoro miałeś spytać mnie?
-hahaha, no jasne.
-Wiecie co? To było slabe, wystarczy tej posiadówy – zawiedziona Vanessa zarządziła koniec.
***
Większość już wyszła.
Został tylko Tao, któremu założenie butów zajmuje trochę dłużej, ze względu na
kontuzje. Van postanowiła wypełnić swoje zadanie, nie prędko trafi się jej taka
odwaga ponownie. Skorzystała z okazji,
że byli sami, bo Sehun poszedł odprowadzić Akihiko, a Kai jeszcze przez 2 dni
jest u kolegi.
-Zanim pójdziesz, chcę z tobą porozmawiać – wyszeptała do prawie już wychodzącego.
-O co chodzi? – odwzajemnił szept.
-Mój sekret…
-Dotyczy mnie?
-Tak.
-Jaki on jest? Powiedz! Szybko. *widać było zaciekawione iskierki w jego oczach*
-Zanim pójdziesz, chcę z tobą porozmawiać – wyszeptała do prawie już wychodzącego.
-O co chodzi? – odwzajemnił szept.
-Mój sekret…
-Dotyczy mnie?
-Tak.
-Jaki on jest? Powiedz! Szybko. *widać było zaciekawione iskierki w jego oczach*
-Ja…Znaczy się… Ty… Ja… ciebie… PODOBASZ MI
SIĘ!!! – wydusiła z siebie i zasłoniła twarz rękami, jakby chciała się ukryć
przed jego reakcją.
Nic nie mówiąc pogłaskał ją po głowie i pocałował w czoło. Po tym otworzył drzwi i wyszedł. Zdziwiona Francuzka otworzyła oczy i zastanawiała się co ma o tym myśleć. Nie wiedziała jak to zinterpretować. Stała w korytarzu jeszcze przez czterdzieści minut myśląc o tym.
Nic nie mówiąc pogłaskał ją po głowie i pocałował w czoło. Po tym otworzył drzwi i wyszedł. Zdziwiona Francuzka otworzyła oczy i zastanawiała się co ma o tym myśleć. Nie wiedziała jak to zinterpretować. Stała w korytarzu jeszcze przez czterdzieści minut myśląc o tym.
***
Jeszcze
jeden osobnik zamierzał dotrzymać obietnicy związanej z zadaniem. Od pięciu minut szedł za długowłosą
kuśtykającą o kulach do domu dziewczyną. Oczywiście nie zamierzał jej pomóc, bo
po co. Po prostu szedł. Ona zaś świadoma kto za nią podąża, śmiała się w duchu
*taki nieśmiały, HAHAHA* W pewnym momencie zatrzymała się, a on prawie się
potknął o jej kulę, którą umyślnie wystawiła mu pod nogi.
-To po prostu śmieszne, dlaczego za mną idziesz? – po wyjściu ze szpitala jej optymizm powrócił.
-A jak myślisz? - jak zawsze bez uczucia
-To po prostu śmieszne, dlaczego za mną idziesz? – po wyjściu ze szpitala jej optymizm powrócił.
-A jak myślisz? - jak zawsze bez uczucia
-Jak już za mną leziesz to może obok? Pogadajmy.
-Okej…
-To jak? Czemu mnie pocałowałeś?
-O czym ty… aaa… - tak serio to dobrze pamiętał co zrobił
-Więc?
-A jak myślisz?
-Tak dużo każesz mi myśleć.. Sam nie potrafisz? *zrobiła się poważna*
Od razu to spostrzegł, przez co zaniepokoił się i postanowił prowadzić normalną (jak na ten stan) konwersację.
-Dla żartu – skłamał
Chociaż wiedziała, że to nie był żart to zareagowała tak jak na żart. Ona bardzo nie lubi tego typu „kawałów”.
Z urażoną miną zatrzymała siebie oraz jego, wystawiając prawą kulę przed jego twarz. Zrobiła majestatyczny obrót i pocałowała go. Trwało to jakąś sekundę, gdy minęła wróciła do poprzedniej pozycji i szła dalej przed siebie.
-Teraz jesteśmy kwita.
-Okej…
-To jak? Czemu mnie pocałowałeś?
-O czym ty… aaa… - tak serio to dobrze pamiętał co zrobił
-Więc?
-A jak myślisz?
-Tak dużo każesz mi myśleć.. Sam nie potrafisz? *zrobiła się poważna*
Od razu to spostrzegł, przez co zaniepokoił się i postanowił prowadzić normalną (jak na ten stan) konwersację.
-Dla żartu – skłamał
Chociaż wiedziała, że to nie był żart to zareagowała tak jak na żart. Ona bardzo nie lubi tego typu „kawałów”.
Z urażoną miną zatrzymała siebie oraz jego, wystawiając prawą kulę przed jego twarz. Zrobiła majestatyczny obrót i pocałowała go. Trwało to jakąś sekundę, gdy minęła wróciła do poprzedniej pozycji i szła dalej przed siebie.
-Teraz jesteśmy kwita.
Kilka metrów dalej ujrzała wesoło wracającą
parkę. Byli w siebie tak wpatrzeni, że nie zauważyli jadącego w ich stronę
samochodu ciężarowego.
-UWAŻAJCIE ! – krzyknęła przerażona Xiunia
Tamci szybko odskoczyli do tyłu. Min Xiu podeszła do nich. Blondynka, która ledwo uniknęła przed chwilą wypadku (prawdopodobnie śmiertelnego) upadła i rozpłakała się. Jej tęczowłosy towarzysz zaczął proces uspakajania. Niestety histeria nie miała końca. Wziął ją na ręce i poszli dalej, rozglądając się wokół.
Gdy odeszli, brunetka odetchnęła z ulgą. Usiadła na chwilę, na pobliskim krawężniku.
-Do…- zagadnęła
-Tak? *nie do końca zorientowany w sytuacji*
-UWAŻAJCIE ! – krzyknęła przerażona Xiunia
Tamci szybko odskoczyli do tyłu. Min Xiu podeszła do nich. Blondynka, która ledwo uniknęła przed chwilą wypadku (prawdopodobnie śmiertelnego) upadła i rozpłakała się. Jej tęczowłosy towarzysz zaczął proces uspakajania. Niestety histeria nie miała końca. Wziął ją na ręce i poszli dalej, rozglądając się wokół.
Gdy odeszli, brunetka odetchnęła z ulgą. Usiadła na chwilę, na pobliskim krawężniku.
-Do…- zagadnęła
-Tak? *nie do końca zorientowany w sytuacji*
-Nie mam już siły iść. Zaniesiesz mnie?
-Ile ważysz?
-Tak, to było bardzo zabawne! Jak wytrzeźwiejesz do końca to ci przyłożę, mam nadzieję, że będziesz pamiętał za co – warknęła, ale rozluźnionym już tonem.
-Ile ważysz?
-Tak, to było bardzo zabawne! Jak wytrzeźwiejesz do końca to ci przyłożę, mam nadzieję, że będziesz pamiętał za co – warknęła, ale rozluźnionym już tonem.
-Wybacz, jeśli tak będzie ci łatwiej to cię
zaniosę, wskakuj. *ukucnął*
Powolnie weszła mu na plecy i jak najmocniej chwyciła
za szyję, by nie spaść.
***
Rozhisteryzowana
dzierlatka powoli stabilizowała swój oddech. Jej chłopak pragnął poznać
przyczynę jej reakcji. Jak się domyślał to przez traumę. W dzieciństwie Akihiko
była świadkiem śmierci swojej mamy, która została potrącona. Chcąc uratować
swoją córkę dążącą, by zabrać z ulicy swą piłkę weszła na jej miejsce. Hiko do
tej pory obwinia za to siebie. Nie pomogła nawet terapia u psychologa. W tej
chwili była już tak tym wszystkim zmęczona, że usnęła jak małe dziecko od razu
po wejściu do domu. Sehun czuwał przy swojej wybrance serca całą noc.
Hahaha, taki tam rozdział. Czytajcie, czytajcie xD ALe trochę długo go pisałam i nie wiem. Nie czytałam jako całości. ~Xiunia


Awwwwwwwwwwww <3 Słodki rozdział :3 Więcej Sehunka i Aki,jestem ciekawa co się stanie z pozostałą 3 jką xD
OdpowiedzUsuńja czytałam cały XD! i jest dłuugi ;o ale to dobrze! xD i wiesz co.. CHCĘ NASTĘPNY <333 // twoja największa fanka forever XD <3
OdpowiedzUsuńdługi rozdzialik!!! TAK XD
OdpowiedzUsuńi jest świeeetnyyyyy trzymać tak dalej! więcej karaoke i party hard hahaha xD
nie no, serio fajny, czekam z niecierpliwością na next :3
i te obrazki :3 Tao taki... zamyślony, D.O.... jak to D.O <3 hahah xD
~Vanessa