Następnego
ranka Natashę obudził krzyk Xiuni. Nie zainteresowało ją to za bardzo, więc
położyła się dalej spać. Obudziła się za kolejne trzy godziny. Wcześniej
myślała, że jej przyjaciółce śnił się koszmar, ale to chyba nie to, bo nie było
jej już w domu. Wykręciła, więc jej numer. Odebrała zdyszana Park Min Xiu.
-Hej Nat! Gdzie jesteś?
-Hej Nat! Gdzie jesteś?
-Co? Gdzie TY jesteś?
-Pobiegłam do sklepu
-A
okej. Czemu rano krzyczałaś?
-Wystraszyłam
się… z resztą zobaczysz jak wejdziesz do salonu.
Zaciekawiona
blondynka poszła sprawdzić o co chodzi. Gdy to zobaczyła, przestała się dziwić,
że Xiu krzyczała. Na środku stała dwumetrowa kartonowa podobizna TOP’a.
-O cholera! Co to ma być ?!
Teraz ze sklepu wróciła tęczowo włosa.
Teraz ze sklepu wróciła tęczowo włosa.
-No heeej! A tobie jak się podoba? – przywitała ją współlokatorka.
-Co to tu robi?
-Przyszło rano pocztą. Myślałam, żeby to jakoś fajnie
ozdobić – rzekła wyjmując marker z plastikowej reklamówki, którą trzymała w
ręku.
Po kilku
chwilach TOP miał już wąsy, makijaż i całkiem stylową sukienkę. Dziewczyny
podziwiały swoje dzieło przez ponad pół godziny, śmiejąc się przy tym bardzo
głośno. Potem przerwał im dzwonek do drzwi. Byli to Jung Kook i Suga. Skąd
znali ich adres?
-Hej! – powiedzieli w harmonii.
-Hej! – powiedzieli w harmonii.
-Hej, co tu robicie? – odpowiedziała Nat.
-Przyszliśmy was odwiedzić. Macie trochę czasu?
-Pewnie, wchodźcie – odpowiedziała Park.
Usiedli sobie na kanapie przy
stole. Xiunia zaparzyła herbatę i podała upieczone przez nią ciasto. Jedząc,
siedzieli w ciszy. W pewnym momencie usłyszeli śmiech, chociaż żadne z nich się
nawet nie uśmiechało w tej chwili. Dzierlatka o nienagannym słuchu, której
włosy nie miały już takich wyrazistych kolorów jak wcześniej, od razu wstała i
ruszyła w stronę przedpokoju. Gestem palca uciszyła towarzystwo i przyłożyła
ucho do stojącej w tamtym miejscu szafy. Po upływie około dziesięciu sekund,
szybkim ruchem ręki odsunęła drzwiczki mebla. Wypadły z niego dwie chichoczące
istoty... Całkowicie rozbawiony Kai i Taemin, który powstrzymywał śmiech,
jednocześnie zasłaniając usta koledze.
-Przepraszam, ale co wy robiliście w naszej szafie?-
spytała miłym tonem ta, która ich zdemaskowała.
-No ten... – zaczął członek EXO. – Przyszliśmy zobaczyć
jak mieszkacie.
-Czy któraś z nas wam otwierała? Jakoś sobie nie
przypominam. Poza tym... On nas nawet nie zna! – wskazała na rudowłosego.
-Ach, rozumiem... A jak tu weszliście?
-A to... to... POKAŻEMY WAM! – dodał Taemin, pociągnął
Xiunię za rękę i wepchnął do dziury w szafie. Dziewczyna jechała na brzuchu
przez 10 minut. Czuła się jak na zjeżdżalni. Usłyszała za sobą głos Nat, która
też została tam wepchnięta. Chłopcy chyba jednak nie przewidzieli, że Xiunia ma
chorobę lokomocyjną, której objawy ukazują się także w takowych warunkach. Niewiasta
w końcu się zatrzymała, ale ledwo kontaktowała ze światem. Ostatnim rzeczą jaką
usłyszała był głos jej przyjaciółki, mówiący coś o dormie EXO, potem odpłynęła.
Blondynka, widząc to, poprosiła
stojących przed nią idoli o pomoc.
Byli to Luhan i Kyung Soo. Podnieśli
nieprzytomną i ułożyli na kanapie. Nie minęło nawet dziesięc minut, lecz
tęczowo włosa zaczęła powracać do świata żywych. Początkowo była trochę
zdezorientowana, ale zaraz potem gwałtownie się podniosła i uderzyła głową w nos
D.O, który przewrócił się do tyłu, wprost na Natashę, która z kolei pociągnęła
za sobą Luhana. Podsumowując, skończyło się to guzem na czole, krwawiącym nosem
i poplątanymi włosami. Dodatkowo, Lu miał na sobie naszyjnik, który przeciął
blondynce dłoń wzdłuż środkowego palca.
Po opatrzeniu ran, wszyscy zasiedli do posiłku
przygotowanego przez D.O. Wszyscy jedli ze smakiem, prócz Min Xiu, która nie
chciała ryzykować powrotem potrawy z żołądka, więc tylko popijała gorzką
herbatkę. Nagle do pokoju wkroczyli sprawcy jej złego samopoczucia. Zobaczywszy
Taemina, Xiunia wstała i rzuciła się na niego, przygwożdżając go do ściany.
-Czy ty się dobrze czujesz? Jak mogłeś mnie tam wepchnąc
bez uprzedzenia?!
-Jej, co się stało, że jesteś taka wściekła?
-Mam chorobę lokomocyjną! Bardzo specyficzną! Muszę unikać
jakiegokolwiek trzęsienia. Raz straciłam przez to świadomość na dwa dni!
-Nie możesz nawet zjeżdżać na zjeżdżalni?
-Nie głową w dół!
-Nie głową w dół!
-Dobra, dobra – spojrzał przepraszająco, szczerząc zęby.
Na ten widok niewiasta trochę się zawstydziła i postanowiła odpuścić. Powróciła
do stołu.
-To co? Może w coś pogramy? – zaproponował Lu
-Co na przykład?- zapytała Min z entuzjazmem
-Twister?
Rozłożyli planszę na środku pokoju i rozpoczęli
grę. Ustalili, że podzielą się na dwuosobowe drużyny.
·
Drużyna A: Natasha, Kai, D.O
·
Drużyna B: Luhan, Taemin, Xiunia
Jako pierwsi zaczęli Kai oraz Taemin. Punkt dla drużyny A.
Następnie D.O vs Xiunia. Punkt dla team’u B.
Decydującą rundą było starcie Natashy z
Luhanem. Na początku wyglądało na proste. Byli w poczycjach kucających. Później
nieco się skomplikowało. Blondynka musiała robić mostek nad swoim przeciwnikiem,
który był tym najwyraźniej rozbawiony, a sam musiał utrzymywać się w pozycji do
robienia pompek. W pewnym momencie podłoga pod nimi zaskrzypiała. Powstała w
niej dziura, a gracze wpadli do basenu znajdującego się piętro niżej.
-Hej! Wy tam! Żyjecie? – spytali szczęśliwcy, którzy
uniknęli upadku.
-Tak! Odpowiedział chłopak, pomagając Nat wydostać się z
wody.
-Pomogę wam wyjść! – krzyknęła druga dziewczyna i pobiegła
w stronę drzwi prowadzących do piwnicy. Niestety okazało się, że gruzy blokują
je z drugiej strony. – Chyba jednak musicie trochę poczekać.
-Co ty nie powiesz! – odparła poirytowana Natasha.
-Poczekajcie. Wciągniemy was górą, ale musimy kupić linę –
poszli sobie.
-No i nas zostawili… - wtrącił Luhan.
-Najwyraźniej.
Czekali
tak sobie przez godzinę… i kolejną… i nic. Już za dwie godziny miał się zacząć
koncert.
-To co robimy? Czekamy dalej czy co? – zapytała jasnowłosa.
-A mamy wybór? A zmieniając temat… Czy ty też zauważyłaś,
że robi się chłodno?
-Tak, masz rację.
Lu podszedł sprawdzić temperaturę na termometrze.
-Chyba po trzesięnie uszkodziło klimatyzację…
-Ile jest stopni?
-14 i spada.
-Jeszcze trochę i tu zamarzniemy! Gdyby chociaż nasze
ubrania uniknęły spotkania z wodą…
Młodzieniec
podszedł do szafki stojącej tuż obok zbiornika i wyjął z niej jedyny koc, który
się tam znajdował. Usiadł pod ścianą obok zmarzniętej dziewczyny i objąwszy ją
ramieniem, nakrył się wraz z nią prostokątnym materiałem. Po jakimś czasie
przyszło wybawienie w postaci liny i gorącej czekolady tuż po powrocie na górę.
Nastąpił
czas koncertu. Niestety, studentki napotkała mała przeszkoda.. Jak tu wysiąść z
busa obleganego przez tysiące fanek (i fanów) w koszulkach oraz z innymi
dodatkami, na których widnieją podobizny członków EXO lub ich logo? Zwykłe
opuszczenie pojazdu byłoby równoważne z wyruszeniem na pole bitwy bez broni czy
zbroi. Na szczęście Lay wpadł na genialny pomysł:
-Załóżcie to – powiedział, podając im luźne miętowo-różowe
dresy.
-Tak właściwie to czemu wczoraj do nas szedłeś? – spytała „uraczona
przez niego poprzedniego dnia śniadaniem”.
-Nie pamiętam… Jak sobie przypomnę, to wam powiem.
-Ok.
Poszli w
kierunku garderoby. Pod jej drzwiami dziewczyny się pożegnały i życzyły im
powodzenia, następnie przetransportowały się na widownię.
Koncert
przebiegał gładko i bez żadnych pomyłek. W połowie wydarzyła się „niespodzianka”.
Leader Suho przemówił:
-Teraz poprosimy dwie fanki, żeby z nami zatańczyły. Nie
te panie przyjdą tu na scenę – wskazał na miętowych dresiarzy. Zmieszane i
zaskoczone nie wzięły pod uwagę stroju, który Lay kazał im wcześniej nałożyć i
po prostu ruszyły w kierunku sceny. Zorientowały się dopiero podczas wchodzenia
na schody.
-Nat… ale przyps… Dobrze, że chociaż umiemy ich układy…
-Nie dobijaj mnie. Czemu to założyłyśmy?!
Mimo
niezbyt stylowego ubioru poszło im całkiem nieźle. Potem Xiunia zapytała
Xiumina i Sehuna dlaczego ich solowy udział w piosenkach jest zredukowany
czasem do jednego tylko słowa, jednak oni wymigiwali się od odpowiedzi, więc
zdecydowała przełożyć rozmowę o tym na inny dzień.
W
następnej kolejności wybrali się wszyscy na miasto. Weszli do jakiejś
przytulnej knajpki i wszyscy prócz Xiu oraz Krisa zamówili kurczaka.
-Kris. Ja jestem wegetarianką, ale czemu ty nie jesz
kurczaka?
-Kurczak nie jest w moim stylu…
Wszyscy
wybuchli śmiechem, gdyż już chwilę później zajadał się nim aż jego uszy się
trzęsły.
To było takie zabawne. Całe
towarzystwo nie mogło się powstrzymać od śmiechu. No może prócz Kyung Soo. Gdy
skończyli jeść było już późno i trzeba było wracać. Xiunia korzystając z
krótkiej chwili, pobiegła do toalety za potrzebą. Wypiła trochę za dużo soku
pomarańczowego.
Kiedy wyszła, lokal był już
pusty. Zostawili ją. Pewnie nawet się nie zorientowali. Do tego jej koleżanka
nie odbierała komórki. No super... Musi wracać sama, a jest już cieeemnoo.
Powoli szła wzdłuż oświetlonej
drogi. Teraz nadszedł etap przejścia przez ciemną uliczkę, bo innej opcji nie
było. Pewnie stąpała po asfalcie, lecz nagle przestała. Stanęła, wpatrując się
w ciemność przed sobą. Nie było nikogo, więc zrobiła to o czym zawsze marzyła.
Głośno i z poważną, niczym u zabójcy, miną rzekła:
-Wiem, że za mną idziesz! Wyłaź!
Jakieś to było jej zdziwienie, gdy zza rogu wyszedł
niewysoki blondyn o niezbyt długiej twarzy. Ze strachu aż upadła.
-Myślałem, że wiesz, że tu jestem - odezwał się.
-Ja tylko tak żartowałam !
-No to masz niezłe szczęście.
-Szczęście? Jacyś ludzie mnie śledzą.
-Myślę, że nie masz się czego obawiać. Na pewno mnie
kojarzysz - podszedł bliżej i UKŁONIŁ się.
-Ooo.. jak to jest, że wy wszyscy mnie znacie?! Zaczynam
się bać.
-Dłuuuga historia i nie na teraz.
-Dobra... Jak już to jesteś, to mnie odprowadź, bo trochę
się boję. Jednak ostrzegam przy okazji, że mam przy sobie broń, więc lepiej za
blisko nie podchodź. Nikomu nie można ufać o tej porze, gdy w pobliżu nie ma
świadków.
-DOBRA, DOBRA. Prowadź, będę się trzymał z tyłu.
-Dzięki, no to chodźmy - uraczyła go miłym uśmiechem i
poszli do mieszkania dziewczyn.
_______________________________________________________________________
No więc kolejny rozdział wątku 4, tym razem od Xiuni <3 Rzadko tutaj zaglądamy, ale to niestety przez brak czasu! Postaramy się szybciej wstawiać posty! Jeśli ktoś je czyta, to bardzo dziękujemy i prosimy o dalsze wsparcie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz