poniedziałek, 5 maja 2014

Wątek 2 - Rozdział 11# (Final)

Zapadła całkowita cisza. Natasha otworzyła oczy, nie wiedząc co się dzieje. Widziała przed sobą całkiem nieźle rozbawionego Chanyeola.
-Hej, czemu zamknęłaś oczy? – zaczął.
-Yyy… co? Zamknęłam? – zorientowała się, że to była totalna głupota. Sama nie wiedziała czemu to zrobiła.
-Łoo… Kobieto, nie wiem o czym ty myślisz, ale… - nie dokończył i zaczął się śmiać. W końcu wyszedł.
Różowo włosa z zawstydzenia opuściła głowę, nie mogła nawet spojrzeć na drzwi, którymi właśnie wyszedł jej gospodarz. Zaczęła lekko uderzać się pięścią po głowie, nie mogąc uwierzyć, że się tak zachowała. Nawet wtedy nie drgnęła.. *ech, chyba muszę się przespać, niedobrze mi*. Jednak dźwięk telefonu nie pozwolił jej się położyć. Podniosła słuchawkę, a w  niej usłyszała znajomy głos osoby, która już dawno się z nią nie kontaktowała.
-Natasha? Kochanie! Gdzie jesteś? Wracaj do domu!
-Mama?
-Tak, to ja. Proszę, wracaj do domu. Przekonałam ojca, żebyś mogła studiować taniec.
-Niemożliwe! Zgodził się?
-Tak! Już nie jest na ciebie zły. Bardzo nam cię brakuje. Wracaj szybko, porozmawiamy jak już tu dotrzesz *rozłączyła się*.
*Hmm… No cóż… Chyba tak będzie lepiej. I tak już za długo tu przesiaduję. Poza tym, będę czuła się głupio jak jeszcze tu zostanę po takiej sytuacji*

            Dziewczyna pobiegła do swojego pokoju i spakowała migiem walizkę, z którą wcześniej błąkała się po mieście. Cieszyła się, że mogła tu przebywać i poznać Chanyeol’a. No cóż… Koniec tego dobrego. Trzeba wrócić do rodziny i zażegnać w końcu ten spór. Gdy weszła do salonu spostrzegła, że dom jest pusty. Nie było słychać żadnego dźwięku. Postanowiła zostawić kartkę. Zaraz po tym wyszła, zamknęła drzwi, a klucz zostawiła pod wycieraczką.
            Zmęczony już tym wszystkim Sehun, zmierzał na dzielnicę swojej dziewczyny, która nadal nie odezwała się słowem. Postanowił nie pukać i wejść do środka, bo drzwi do jej domu były otwarte. Pewnym krokiem wstąpił do jej pokoju.
            Załamana dzierlatka odwróciła całkowicie nieporuszoną twarz w jego stronę. Gdy zdała sobie sprawę z tego kto przyszedł wpadła w złość. Rzuciła się w jego stronę z zamiarem przyłożenia mu z liścia, jednak wcale tego nie zrobiła. Kiedy jej dłoń już prawie ocierała o twarz młodzieńca, zrezygnowała. Bezsilnie opuściła ręce i zaczęła szlochać, powtarzając, by wyszedł natychmiast. Jednak ten nie zważając na jej słowa chwycił ją mocno za ręce i przyciągnął do siebie.
-Znamy się już tak długo… Przecież wiesz, że to była tylko pomyłka. Jestem w tobie zakochany od kiedy cię poznałem. Proszę  wybacz mi.
-Nie wierzę ci.
-To będziesz musiała… - pocałował ją, po czym uklęknął rozluźniając uścisk. Sięgnął do prawej kieszeni bluzy i wyjął małe, różowe pudełeczko ze srebrną kokardką. Wyprostował rękę w stronę Akihiko trzymając przed nią pakunek. Następnie odchylił jego górną część, a zza tekturowego opakowania wyłonił się niezbyt duży brylant na złotym krążku.
-Aki… Nie jesteśmy ze sobą długo, ale wiesz, że można mi ufać. Musisz tylko sięgnąć głębiej do swojego serca. Proszę, pomyśl.
Blondynka opanowała oddech i wpatrywała się chwilę w oczy swego wybranka.
-Chyba masz rację…
-Skoro już sobie przypomniałaś, to… Czy… wyjdziesz za mnie?
-Tak, przecież cię kocham! – delikatnie wsunął jej pierścionek, a zaraz po tym ona wskoczyła mu w ramiona. Ta dwójka wreszcie znalazła swoje szczęście.
            Natomiast Xiunia, która niedawno się ocknęła i której rany ledwo pozwalały jej oddychać, wyjęła zębami telefon chłopaka, siedzącego przed nią. Trzymał go w górnej kieszeni kurtki. O wykręcenie numeru poprosiła towarzysza, który chociaż nie był mniej poszkodowany, miał sprawną dłoń. Wybrał więc numer do swojego przyjaciela Tao. Jak na złość usłyszał jedynie pocztę głosową, ale wiedząc, że na więcej połączeń nie starczy mu sił, zostawił wiadomość ledwo dysząc:
-Po… mo… cy… zła… pa… li… nas…
            Kai, Tao oraz Vanessa tańczyli w klubie, popijając drinki. Nagle Francuzka poczuła wibracje telefonu, który przetrzymywała dla swojego chłopaka, ponieważ ten nie miał kieszeni. Podała mu go. Ten dał jej znak, że musi wyjść, bo dostał wiadomość głosową. Pozostali podążyli za nim.
            To co usłyszał wprawiło go w stan gotowości, chociaż miał zmartwioną minę. Podał słuchawkę najpierw kuzynowi swojej dziewczyny, a następnie jej. Cała trójka od razu pobiegła na policję zgłosić porwanie.
Na szczęście telefon Do Kyung Soo był nadal włączony, więc łatwo było go namierzyć.
Godzinę później znaleźli ich w starym magazynie za miastem. Niestety byli przez ten czas torturowani. Sprawcy zostali ujęci. Okazało się, że D.O był wcześniej świadkiem pobicia i zgłosił na policję ich kumpla. Wtedy ten trafił do paki. Chcieli się zemścić.
Poszkodowani zostali przewiezieni do szpitala, ale oboje byli nieprzytomni. W szpitalu lekarz stwierdził śpiączkę u obojga.
            _________________________________________________________________

Vanessa i Tao po przesiedzeniu w szpitalu dwóch dni postanowili trochę odpocząć i zadzwonili do Natashy, której nikt o niczym nie poinformował. Różowowłosa była wstrząśnięta nie wiedziała jak to mogło się stać. Postanowiła czuwać nad dwójką nieprzytomnych przez najbliższy czas tak, by pozostali mogli odpocząć.
Wspomniana para wyszła na świeże powietrze. Nie mieli raczej dobrych nastrojów, lecz nagle zauważyli spacerujących Sehuna i Akihiko, którzy byli całkowicie rozpromienieni. Van przypominając sobie, że nie powiedziała bratu, że nie będzie jej tak długo w domu, pobiegła w jego stronę. Jednak ten wydawał się, nie zdawać sobie sprawy z tego, że jej nie było. Zaciekawiona spytała, co jest powodem ich bujania w obłokach.
-Hej! Zakochani i ślepi!
-E? Siostro! Tu jesteś! – odpowiedział jej brat.
-Miło, że się martwiłeś.
-Przepraszam…
-Co się dzieje, że jesteś taki nieprzytomny?
Drobna blondynka pokazała pierścionek, który miała na palcu.
-To chyba nie.
-Tak! – oboje spojrzeli sobie w oczy z szerokimi uśmiechami na twarzach.
-Gratuluję – wymusiła uśmiech, ale oni nie zauważyli, że coś było z nim nie tak. Widząc ich szczęście, dziewczyna postanowiła nic nie mówić. Powiedziała tylko, że będzie na obiad i pożegnała się. Później przekazała nowiny swojemu partnerowi.
-Chyba będzie ślub. Fajnie
-Też się cieszę. Gdy to wszystko się skończy, to trzeba to uczcić.
-Okej, ale tym czasem… Przejdźmy się i nie myślmy o niczym, ok?
-Tak zróbmy.
Ruszyli przed siebie.
            O incydencie dowiedział się również Chanyeol, który próbując się skontaktować z Natashą, dowiedział się o tym od jej przyrodniego brata. Chociaż nie zna dobrze tych ludzi, to bardzo martwił się o dziewczynę, która opuściła jego dom i zostawiła jedynie kartkę.
            Wszedł do budynku i ujrzał ją na korytarzu. Była nieco przybita. Uznał, że lepiej nie próbować jej pocieszać. Przysiadł się tylko i lekko objął ją ramieniem. Ta wtuliła się w niego, przymykając oczy. Spokojnie zasnęła.
__________________________________________________________________________

            Długie czarne spodnie, schludna marynarka, pod nią śnieżno biała koszula, z obwiązanym dookoła szyi kruczoczarnym krawatem, precyzyjnie uczesane włosy, wypolerowane lakierki. Tak dzisiaj wyglądał Do Kyung Soo. Dokładnie przygotowywał się przed lustrem. Nie tylko on był tak elegancko ubrany. Dzisiaj, swoją elegancją mógł się pochwalić każdy znajomy z jego grona.
            Akihiko właśnie wzięła do rąk bukiet białych róż i wyszła z domu. Wraz ze swym narzeczonym wsiadła do samochodu. Razem z nimi jechała Vanessa z Tao oraz Kai. Wyjrzeli przez okno i zauważyli maszerującego Xiumina. Nie zatrzymali się. Nawet jakby chcieli to i tak nie mieli miejsca. Poza tym wiedzieli, że lepiej będzie nikogo już ze sobą nie pakować. I tak spotkają się na miejscu, a zostało jeszcze sporo czasu. Zatrzymali się przed kościołem.
Natasha ze swoją rodziną i Chanyeolem już czekali.
-Już czas, wejdźmy – zaproponował chłopak. Dzierlatka przytaknęła i otworzyli drzwi.
            Chyba nie było cichszego miejsca na ziemi. W tej chwili, w tamtym momencie. Cały budynek był udekorowany na biało. Piękne kwiaty, wstążki i okrycia ławek.
            Jednak był jeden wyjątek… Czarne wstążki przy każdej z dekoracji. No właśnie…
            Kiedy wszyscy weszli i zasiedli na swoje miejsca, na którą twarz by się nie spojrzało, każda była kamienna, a jeśli nie… To widniał na niej smutek, a nawet rozpacz. To był ten dzień… Wszyscy zebrali się by kogoś pożegnać. Kyung Soo klęczał przed ołtarzem, przepraszając w myślach. Winił się za to. Jednak wszyscy wiedzieli, że to nie jego wina, nikt go nie oskarżał. Po prostu nikt nawet nie myślał, bo było tak cicho, że dałoby się usłyszeć te myśli. Jednak nic takiego się nie wydarzyło. Każdy jedynie wpatrywał się w czarno-białe zdjęcie ustawione na środku ołtarza, zdjęcia Park Min Xiu. To już dwa miesiące odkąd D.O wybudził się ze śpiączki. Ona nie miała tego szczęścia. Jej dusza opuściła ciało dwa dni temu. Nikt się nie spodziewał. Lekarz był dobrej myśli. Najwyraźniej to nie wystarczy…
___________________________________________________________________________

Dwa lata później…
            To już ten dzień! Wszyscy są podekscytowani. Zmierzają do urzędu. Ubrani w piękne i eleganckie kreacje. Zajęli swe miejsca na sali.
            Moment wprowadzenia panny młodej. Wszyscy skupiają się na młodej dziewczynie. Ma ona piękną śnieżnobiałą suknię, sięgającą ziemi. Długi welon, przykrywa jej oblicze. Stojący już przy stole urzędnika pan młody, lekko do niej macha z uśmiechem na twarzy. Dziewczyna w końcu staje na swoim miejscu. Partner lekko podnosi tiul okrywający jej twarz. Studentka o długich, brązowych włosach z radością patrzy na swojego przyszłego męża. Tao natomiast skinął lekko głową, spojrzał w stronę prowadzącego uroczystość i dał mu znak, że mogą zaczynać. Wszystko poszło sprawnie. Po godzinie wszyscy zmierzali do sali, w której ma się odbyć wesele. Wszyscy razem, w jedno miejsce:
-właściciele niewielkiej szkoły tanecznej, którymi byli różowo włosa Natasha i jej chłopak Park Chanyeol (ich interes idzie całkiem nieźle).
-młodzi rodzice z malutką córeczką, która z resztą odziedziczyła blond włosy po mamie. Sehun trzymał ją na swoich ramionach, a Akihiko trzymała jej rączkę.
-był tam także Kyung Soo i Xiumin, którzy założyli własne studio muzyczne, by pomagać spełniać marzenia innym ludziom.
            Również wiele innych osób. Los przytrzymał ich wszystkich razem. Może to coś znaczy?


______________________________________________________________________________

DUM DUM DUM DUM. To już koniec xD Wiem, że bardzo szybko, no ale... Uznałam, że za szybko akcja szła, więc kończyły mi się pomysły co pisać. Jednak mam nadzieję, że spodoba wam się ostatni rozdzialik. Mogę też zapowiedzieć, że planuję zacząć nowy wątek, jednak nie znam jeszcze daty premiery pierwszego rozdziału. Tym razem postaram się lepiej. Z tym, że mam zamiar w nim zamieścić inny zespół. Na blogu pojawi się ankieta i proszę głosujcie, który zespół chciałybyście w tym wątku :D

SEE YOU SOON hehehe. YEHET.
~Xiunia



ANKIETA:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz