Natasha
weszła w dobrym humorze do domu. Była tak zadowolona z dzisiejszego wieczoru,
że postanowiła zachować się trochę egoistycznie i obudzić swoją współlokatorkę.
Czuła nagłą potrzebę podzielenia się z kimś swoimi przeżyciami. Weszła do
pokoju koleżanki, zapaliła światło i zorientowała się, że pomieszczenie jest..
puste. Nat stała chwilę w drzwiach. Nie wiedziała, co się dzieje. Była godzina
1 w nocy, a Xiuni nie było w domu. Natasha wyciągnęła komórkę i zadzwoniła do
przyjaciółki. Nikt nie odbierał. Dziewczyna zaczęła się martwić. Zadzwoniła do
niej jeszcze raz, potem drugi.. Nadal nic. Blondynka była już naprawdę
przestraszona. Obeszła dom w poszukiwaniu jakiejkolwiek wiadomości od
współlokatorki. Nic, pusto. Niemożliwe, przecież Xiunia na pewno poinformowałaby
ją, gdyby miała gdzieś wychodzić na noc.. Po za tym następnego dnia miały
wykłady na 9:30. A raczej.. Nie następnego, a tego samego. Natasha wyciągnęła
po raz kolejny telefon i wykręciła numer do Henrego. Cisza. Blondynka nie
wiedziała już, co robić. Nie miała pojęcia, do kogo zwrócić się o pomoc. Nagle
zauważyła na swoim biurku jakąś kartkę. Wzięła ją do ręki. Widniał na niej
numer telefonu do Kyuhyuna. Nat patrzyła na niego chwilę i w końcu zdecydowała
się zadzwonić. Faktycznie, prawdopodobnie był na nią zły, ale był tez
przyjacielem Henrego, który mógł wiedzieć, gdzie znajduje się jej przyjaciółka.
-Haloooo…? – odezwał się nagle w słuchawce zaspany głos.
-Kyuhyun?
-Mhm…
-Tutaj Natasha.
Zapadła cisza. Dziewczyna zaczęła obawiać się, że jej rozmówca po prostu zasnął. Po chwili jednak chłopak odezwał się ponownie, teraz już o wiele żywiej.
-Natasha? To ty?!
-Taak… - odparła niepewnie.
-Ty... Zadzwoniłaś do mnie! – krzyknął nagle tak głośno, że blondynka prawie upuściła telefon.
-Tak, spokojnie... Ja… Chciałabym cię prosić o przysługę.
-O co chodzi?
-Wiesz, gdzie mieszka Henry?
-No jasne.
-Mógłbyś mnie tam zabrać?
Znowu zapadła cisza. Natasha tak naprawdę nie spodziewała się, że chłopak się zgodzi od tak. Sądziła, że będzie musiała mu wszystko wyjaśniać, zacznie zadawać pytania... A ona nie miała przecież na to czasu.
-Podaj mi swój adres, będę za 5 minut –odezwał się w końcu.
***
Jechali, nic nie mówiąc. Natasha była wyraźnie zdenerwowana i bardzo przejęta. Kyuhyun z kolei nie zadawał żadnych pytań, jakby nie było nic dziwnego w tym, że dziewczyna obudziła go w środku nocy i kazała zawieźć się na drugi koniec miasta.
-Przepraszam za wczoraj. I dziękuję, że mi pomagasz – odezwała się w końcu blondynka.
-Czemu tak bardzo zależało ci, żeby przyjechać do Henrego o tak późnej godzinie? Coś się stało?
-Moja współlokatorka.. Zniknęła.
Auto zatrzymało się na światłach, a zaskoczony chłopak odwrócił się w stronę Natashy. Wyglądała na bardzo zmartwioną i nie chciała spojrzeć mu w twarz. Ciemnowłosy był teraz równie zmieszany, co ona. Chciał ją pocieszyć, ale nie miał pojęcia jak. Nie chciał też dalej męczyć dziewczyny pytaniami, dlatego ponownie jechali w ciszy. W końcu, po 30 minutach jazdy, dotarli do całkiem sporego „domku”. Albo raczej willi. Obydwoje wysiedli w pośpiechu i ruszyli w jej stronę. W środku nie paliło się żadne światło. Musieli dzwonić do drzwi chyba z 5 razy, zanim pojawił się właściciel. Był kompletnie nieprzytomny. Najwidoczniej goście obudzili go z bardzo głębokiego snu. Natasha, nie czekając na zaproszenie, niemalże wbiegła do środka. Kyuhyun zaczął wyjaśniać w tym czasie bardzo ogólnie, o co tak właściwie chodzi. Nie mógł zdradzić przyjacielowi żadnych szczegółów, bo sam ich nie znał. Gdy tylko Henry oprzytomniał na tyle, aby dotarło do niego, co tak właściwie się dzieje, wyciągnął pospiesznie telefon z kieszeni dresu i zadzwonił do Xiuni. Od niego też nie odbierała. Natasha zdążyła już zorientować się, że poza ich trójką w domu nie było nikogo innego. Zrozpaczona zaczęła zastanawiać się, co teraz powinna zrobić. Wróciła do chłopaków i spojrzała z nadzieją na Henrego. Ten jednak tylko pokręcił przecząco głową.
***
W tym samym czasie jakaś dziewczyna bawiła się właśnie w udawanie burżuja. Tą dziewczyną był nie kto inny, a właśnie poszukiwana przyjaciółka Natashy. W dodatku, ani trochę nie podobała jej się ta zabawa. Gdyby nie pewien osobnik, który w przeciwieństwie do niej bawił się wręcz wyśmienicie, dziewczyna spałaby teraz spokojnie, a jej współlokatorka nie musiałaby się zamartwiać.
-Jak się bawisz? – spytał nagle jej towarzysz. Był wyraźnie rozbawiony jej obecną sytuacją.
-Kpisz sobie ze mnie.
-Ależ skąd! To ty zakpiłaś sobie ze mnie, gdy mnie uderzyłaś.
-Serio? Chcesz chodzić i chwalić się, że dziewczyna cię uderzyła?
Chłopak spojrzał na nią spod oka. Park Min Xiu czuła się bardzo nieswojo. Nie pasowała tutaj. Co ten Lee Jonghyun znowu sobie wymyślił?! Zadzwonił do niej o 23, kazał podać swój adres, a potem musiała przebierać się w jakąś burżujską sukienkę i została tutaj zaciągnięta, prawie że siłą. W dodatku Xiunia nie zdążyła nawet zostawić żadnej wiadomości dla swojej przyjaciółki, a torebka z telefonem zostały w samochodzie Jonghyuna (no jak to się mogło stać.. pewnie PRZEZ PRZYPADEK).
-Tak właściwie, to czemu mnie tu zabrałeś? – spytała w końcu dziewczyna.
-Czemu mnie wtedy uderzyłaś?
-A czemu kłóciłeś się z Raehwanem?
-Skąd ty go w ogóle znasz?
-Czekaj, chyba odbiegasz od tematu. To wykracza poza sprawy dotyczącej naszej dwójki.
-Tak samo jak to, o co kłóciłem się z tym gościem.
-Nie pytałam o co, tylko CZEMU.
-Tym bardziej. Nie pochlebiaj sobie. To nie z twojego powodu.
-Pff…
-Skoro odpowiedziałem na jedno z twoich pytań, to teraz twoja kolej. Czemu mnie uderzyłaś?
-Bo ci się należało – odparła naburmuszona, przerywając na jakiś czas tę dyskusję. W końcu odezwała się ponownie:
-Czemu mnie tu przyprowadziłeś?
-Bo mogłem.
-To nie jest odpowiedź…
-Masz rację – przyznał i spojrzał na dziewczynę. Ta wpatrywała się w niego wyczekująco. Westchnął i dodał:
-Przecież nie mogę ci się tak po prostu przyznać, że chciałem spędzić z tobą czas, prawda? Po za tym - spojrzał na Xiunię, szczerze się do niej uśmiechając – ja też nie lubię tych snobów. Ktoś musiał mi umilić ten czas.
Jonghyun zamilkł. Tęczowo włosa również nic nie powiedziała, bo zwyczajnie nie wiedziała, co. Nagle chłopak wyciągnął do niej dłoń, a zaskoczona dziewczyna spojrzała na niego jak na jakieś UFO. Brązowowłosy tylko się zaśmiał i powiedział:
-Zapomnijmy na kilka godzin, że jesteś moim niewolnikiem… Zatańczysz?
***
Dochodziła godzina 3:48. Natasha była wykończona. Xiunia nadal nie odbierała, a blondynka nie miała już pomysłu gdzie lub z kim mogła być. Obdzwoniła wszystkich znajomych, do których miała numery, i którzy mogli cokolwiek wiedzieć. Oczywiście pominęła kogoś, kto jako jedyny mógł orientować się w sytuacji, a mianowicie Minhyuka, który doskonale wiedział, że jej przyjaciółka znajduje się na przyjęciu z jego kolegą z zespołu. Na nieszczęście dziewczyna nie miała pojęcia, co wydarzyło się między Park Min Xiu i Lee Jonghyunem.
-Nati… - zaczął niepewnie Kyuhyun. Zaczynał się o nią martwić. Blondynka od 2 godzin chodziła po mieście i dzwoniła do wszystkich znajomych. I co? I nic.
Natasha usiadła na pobliskiej ławce. Była załamana. Skończyły jej się pomysły. Nie wiedziała, czy dzwonić na policję czy czekać do rana czy cokolwiek innego. W dodatku było jej zimno, a nogi zaczynały odmawiać posłuszeństwa. Właśnie dlatego zrobiła jedyną rzecz, jaka przyszła jej do głowy. Rozpłakała się. Schowała twarz w dłoniach i zaczęła szlochać. Kyuhyun zaniemówił. Stał niepewny, ale w końcu usiadł obok dziewczyny i ją objął. Nat przez moment siedziała w takiej samej pozycji, ale po chwili odwróciła się w stronę chłopaka i po prostu do niego przytuliła.
-Heej… Nie płacz…
-Nie mogę… Niepokoję się…
-Płacz tu nic nie zmieni… No już, daj spokój.
-Dziękuję...
-Za co?
-Za to, że tu jesteś. Naprawdę.
Po tych słowach nikt już się nie odezwał. Siedzieli tak przez jakiś czas. W końcu Kyuhyun zorientował się, że Natasha zasnęła. Rozejrzał się i zauważył niedaleko parking z taksówkami. Miał zamiar zanieść tam dziewczynę i odwieźć do domu. Wtem zadzwonił jej telefon. Kyuhyun nie chciał jej budzić, bo wiedział, że jest wykończona, a jeśli się obudzi to znów zacznie się co najwyżej znowu MARTWIĆ. Wyciągnął więc z kieszeni jej kurtki komórkę i, jak to na gentelmana przystało, odebrał ją.
-Halo?
-…
-Haaaaalooooooooo!
-Kto mówi? – odezwał się po chwili damski głos.
-Kyuhyun.
-Kyuhyun?! Jesteś z Natashą?!
-Tak, ale aktualnie śpi. Z kim tak właściwie rozmawiam?
-Tutaj Xiunia. Pamiętasz mnie? Jestem przyja..
-Xiunia?! Gdzie jesteś?! – przerwał jej nagle, przez przypadek prawie budząc dziewczynę, która nadal spała wtulona w jego ramię.
-W… domu… Ale o co chodzi? Gdzie WY jesteście?
-W mieście. Szukaliśmy cię całą noc. Natasha strasznie się trapiła. Zaraz ją odwiozę – powiedział i rozłączył się, nie czekając na odpowiedź.
Wziął swoją towarzyszkę na ręce i ruszył w stronę najbliższej taksówki. Ulżyło mu po tym telefonie. Przynajmniej Natasha będzie teraz spokojna.
Gdy dojechali na miejsce, Kyuhyun zaniósł dziewczynę na górę. Drzwi otworzyła mu już Xiunia. Najwidoczniej zobaczyła ich przez okno. Wyglądała na zaniepokojoną. Czemu te dziewczyny ciągle martwią się o kogoś, zamiast o siebie?
-Nic jej nie jest, prawda? – zapytała, gdy chłopak kładł blondynkę na jej łóżku.
-Nie, ale mogła się przeziębić. A tobie? Wszystko OK?
-T.. Taaak… - odparła trochę niepewnie. – Przepraszam, że musieliście mnie szukać po nocy…
-Za to powinnaś przepraszać najwyżej Natashę, ja jej po prostu pomagałem, bo mnie o to poprosiła – powiedział, uśmiechając się. Następnie położył Xiuni dłoń na ramieniu i dodał:
-Będę leciał. Mam jutro wykłady od rana. Trzymaj się.
Potem wyszedł. Tęczowo włosa dziewczyna spojrzała jeszcze na swoją współlokatorkę. Kiedy ona „bawiła” się na tej głupiej imprezie, jej przyjaciółka chodziła i szukała jej w ten mróz… Zrobiło jej się naprawdę głupio.
***
Natasha obudziła się o 8 z bólem… wszystkiego. Bolała ją głowa, gardło, zatoki i nogi, a w dodatku czuła, że cieknie jej z nosa. Ale to było aktualnie nieważne. Gdy tylko dziewczyna zorientowała się, że jest w domu, a z kuchni dobiegają jakieś odgłosy, zerwała się na równe nogi. To był jednak błąd, ponieważ zakręciło jej się od tego nagle w głowie i mało brakowało, a znowu wylądowałaby na łóżku. Kiedy świat przybrał już z powrotem normalny obraz, Nat ruszyła w stronę pomieszczenia, z którego dobiegały hałasy. Gdy tylko zauważyła swoją współlokatorkę, zatrzymała się i spojrzała na nią z niedowierzeniem. Xiunia uśmiechnęła się do niej, jak gdyby nigdy nic i powiedziała:
-Nati! Zrobiłam jajecznicę na śniadanie. Zjemy razem?
-Park Min Xiu – zaczęła Natasha ze śmiertelną powagą. – Ty… - nie mogła jednak dokończyć, ponieważ nagle zabrakło jej głosu. Skutki chodzenia przez 2 godziny bez szalika przy -10oC. Xiunia przejęta podbiegła do swojej przyjaciółki i przyłożyła jej rękę do czoła.
-Natasha! Masz gorączkę! Wracaj do łóżka.
-Żartujesz – wychrypiała dziewczyna.
-Nie. Idź do pokoju, przyniosę termometr.
Okazało się, że blondynka miała temperaturę 38o. Jej współlokatorka przyniosła dla niej leki i szklankę wody.
-Zostaniesz dzisiaj w domu. Potem dam ci moje notatki.
-Chyba kpisz. Nie ma takiej opcji.
-O co ci chodzi?
-Muszę wrócić dzisiaj do pracy.
-Nie możesz!
-Powiesz to mojej szefowej.
-Sama jej to powiedz.
-Ciekawe czyja to, do cholery jasnej, wina, że jestem teraz chora, co?! – krzyknęła nagle wściekła blondynka, ale od razu zaczęła kasłać.
-Zamiast cieszyć się, że nic mi nie jest, to tak reagujesz? Następnym razem nie wrócę – odparła niby naburmuszona Xiunia. Natasha jednak nawet na nią nie spojrzała. Założyła słuchawki i odwróciła się do niej plecami.
-…Przepraszam… - powiedziała w końcu tęczowo włosa.
-Idź, bo spóźnisz się na zajęcia. Nie potrzebuję osobistej pielęgniarki.
-Jesteś na mnie zła? Obraziłaś się?
-Nie obrażam się za takie rzeczy, mam ważniejsze problemy na głowie.
-Czyli nie jesteś zła?
-To dwie zupełnie różne rzeczy. Nie łącz ich ze sobą.
Xiunia patrzyła chwilę na swoją przyjaciółkę. Tak, ona nie była zła. Była wściekła. W sumie, to miała ku temu jakby nie patrzeć dobry powód. Park Min Xiu wyszła więc, zostawiając ją w spokoju. Wzięła swoje rzeczy i ruszyła na autobus.
--------------------------------------------------------------------------
Jaaaaaakiii tu spoooookóóójjj lalalalala............. nom. Więc skoro tak, to ja się udzielę nom. O wątek 4 nie ma co się martwić, mamy z Xiunią na zapas rozdziały do 15 (16 się tworzy, znaczy.. ja go tworzę XD), ale CO DO RESZTY <33333. sory, ja na to wpływu nie mam, ja tylko korektuję :xxx (czemu ja robię za korektę, skoro Xiunia i Van mają lepsze oceny z polaka? D: ). Anyway, ciekawe, czy ktoś to jeszcze czyta <lol>. Dobra, to wy sobie czytajcie czy co tam, a ja dam bonus gifs
love
~Natashiix
-Haloooo…? – odezwał się nagle w słuchawce zaspany głos.
-Kyuhyun?
-Mhm…
-Tutaj Natasha.
Zapadła cisza. Dziewczyna zaczęła obawiać się, że jej rozmówca po prostu zasnął. Po chwili jednak chłopak odezwał się ponownie, teraz już o wiele żywiej.
-Natasha? To ty?!
-Taak… - odparła niepewnie.
-Ty... Zadzwoniłaś do mnie! – krzyknął nagle tak głośno, że blondynka prawie upuściła telefon.
-Tak, spokojnie... Ja… Chciałabym cię prosić o przysługę.
-O co chodzi?
-Wiesz, gdzie mieszka Henry?
-No jasne.
-Mógłbyś mnie tam zabrać?
Znowu zapadła cisza. Natasha tak naprawdę nie spodziewała się, że chłopak się zgodzi od tak. Sądziła, że będzie musiała mu wszystko wyjaśniać, zacznie zadawać pytania... A ona nie miała przecież na to czasu.
-Podaj mi swój adres, będę za 5 minut –odezwał się w końcu.
***
Jechali, nic nie mówiąc. Natasha była wyraźnie zdenerwowana i bardzo przejęta. Kyuhyun z kolei nie zadawał żadnych pytań, jakby nie było nic dziwnego w tym, że dziewczyna obudziła go w środku nocy i kazała zawieźć się na drugi koniec miasta.
-Przepraszam za wczoraj. I dziękuję, że mi pomagasz – odezwała się w końcu blondynka.
-Czemu tak bardzo zależało ci, żeby przyjechać do Henrego o tak późnej godzinie? Coś się stało?
-Moja współlokatorka.. Zniknęła.
Auto zatrzymało się na światłach, a zaskoczony chłopak odwrócił się w stronę Natashy. Wyglądała na bardzo zmartwioną i nie chciała spojrzeć mu w twarz. Ciemnowłosy był teraz równie zmieszany, co ona. Chciał ją pocieszyć, ale nie miał pojęcia jak. Nie chciał też dalej męczyć dziewczyny pytaniami, dlatego ponownie jechali w ciszy. W końcu, po 30 minutach jazdy, dotarli do całkiem sporego „domku”. Albo raczej willi. Obydwoje wysiedli w pośpiechu i ruszyli w jej stronę. W środku nie paliło się żadne światło. Musieli dzwonić do drzwi chyba z 5 razy, zanim pojawił się właściciel. Był kompletnie nieprzytomny. Najwidoczniej goście obudzili go z bardzo głębokiego snu. Natasha, nie czekając na zaproszenie, niemalże wbiegła do środka. Kyuhyun zaczął wyjaśniać w tym czasie bardzo ogólnie, o co tak właściwie chodzi. Nie mógł zdradzić przyjacielowi żadnych szczegółów, bo sam ich nie znał. Gdy tylko Henry oprzytomniał na tyle, aby dotarło do niego, co tak właściwie się dzieje, wyciągnął pospiesznie telefon z kieszeni dresu i zadzwonił do Xiuni. Od niego też nie odbierała. Natasha zdążyła już zorientować się, że poza ich trójką w domu nie było nikogo innego. Zrozpaczona zaczęła zastanawiać się, co teraz powinna zrobić. Wróciła do chłopaków i spojrzała z nadzieją na Henrego. Ten jednak tylko pokręcił przecząco głową.
***
W tym samym czasie jakaś dziewczyna bawiła się właśnie w udawanie burżuja. Tą dziewczyną był nie kto inny, a właśnie poszukiwana przyjaciółka Natashy. W dodatku, ani trochę nie podobała jej się ta zabawa. Gdyby nie pewien osobnik, który w przeciwieństwie do niej bawił się wręcz wyśmienicie, dziewczyna spałaby teraz spokojnie, a jej współlokatorka nie musiałaby się zamartwiać.
-Jak się bawisz? – spytał nagle jej towarzysz. Był wyraźnie rozbawiony jej obecną sytuacją.
-Kpisz sobie ze mnie.
-Ależ skąd! To ty zakpiłaś sobie ze mnie, gdy mnie uderzyłaś.
-Serio? Chcesz chodzić i chwalić się, że dziewczyna cię uderzyła?
Chłopak spojrzał na nią spod oka. Park Min Xiu czuła się bardzo nieswojo. Nie pasowała tutaj. Co ten Lee Jonghyun znowu sobie wymyślił?! Zadzwonił do niej o 23, kazał podać swój adres, a potem musiała przebierać się w jakąś burżujską sukienkę i została tutaj zaciągnięta, prawie że siłą. W dodatku Xiunia nie zdążyła nawet zostawić żadnej wiadomości dla swojej przyjaciółki, a torebka z telefonem zostały w samochodzie Jonghyuna (no jak to się mogło stać.. pewnie PRZEZ PRZYPADEK).
-Tak właściwie, to czemu mnie tu zabrałeś? – spytała w końcu dziewczyna.
-Czemu mnie wtedy uderzyłaś?
-A czemu kłóciłeś się z Raehwanem?
-Skąd ty go w ogóle znasz?
-Czekaj, chyba odbiegasz od tematu. To wykracza poza sprawy dotyczącej naszej dwójki.
-Tak samo jak to, o co kłóciłem się z tym gościem.
-Nie pytałam o co, tylko CZEMU.
-Tym bardziej. Nie pochlebiaj sobie. To nie z twojego powodu.
-Pff…
-Skoro odpowiedziałem na jedno z twoich pytań, to teraz twoja kolej. Czemu mnie uderzyłaś?
-Bo ci się należało – odparła naburmuszona, przerywając na jakiś czas tę dyskusję. W końcu odezwała się ponownie:
-Czemu mnie tu przyprowadziłeś?
-Bo mogłem.
-To nie jest odpowiedź…
-Masz rację – przyznał i spojrzał na dziewczynę. Ta wpatrywała się w niego wyczekująco. Westchnął i dodał:
-Przecież nie mogę ci się tak po prostu przyznać, że chciałem spędzić z tobą czas, prawda? Po za tym - spojrzał na Xiunię, szczerze się do niej uśmiechając – ja też nie lubię tych snobów. Ktoś musiał mi umilić ten czas.
Jonghyun zamilkł. Tęczowo włosa również nic nie powiedziała, bo zwyczajnie nie wiedziała, co. Nagle chłopak wyciągnął do niej dłoń, a zaskoczona dziewczyna spojrzała na niego jak na jakieś UFO. Brązowowłosy tylko się zaśmiał i powiedział:
-Zapomnijmy na kilka godzin, że jesteś moim niewolnikiem… Zatańczysz?
***
Dochodziła godzina 3:48. Natasha była wykończona. Xiunia nadal nie odbierała, a blondynka nie miała już pomysłu gdzie lub z kim mogła być. Obdzwoniła wszystkich znajomych, do których miała numery, i którzy mogli cokolwiek wiedzieć. Oczywiście pominęła kogoś, kto jako jedyny mógł orientować się w sytuacji, a mianowicie Minhyuka, który doskonale wiedział, że jej przyjaciółka znajduje się na przyjęciu z jego kolegą z zespołu. Na nieszczęście dziewczyna nie miała pojęcia, co wydarzyło się między Park Min Xiu i Lee Jonghyunem.
-Nati… - zaczął niepewnie Kyuhyun. Zaczynał się o nią martwić. Blondynka od 2 godzin chodziła po mieście i dzwoniła do wszystkich znajomych. I co? I nic.
Natasha usiadła na pobliskiej ławce. Była załamana. Skończyły jej się pomysły. Nie wiedziała, czy dzwonić na policję czy czekać do rana czy cokolwiek innego. W dodatku było jej zimno, a nogi zaczynały odmawiać posłuszeństwa. Właśnie dlatego zrobiła jedyną rzecz, jaka przyszła jej do głowy. Rozpłakała się. Schowała twarz w dłoniach i zaczęła szlochać. Kyuhyun zaniemówił. Stał niepewny, ale w końcu usiadł obok dziewczyny i ją objął. Nat przez moment siedziała w takiej samej pozycji, ale po chwili odwróciła się w stronę chłopaka i po prostu do niego przytuliła.
-Heej… Nie płacz…
-Nie mogę… Niepokoję się…
-Płacz tu nic nie zmieni… No już, daj spokój.
-Dziękuję...
-Za co?
-Za to, że tu jesteś. Naprawdę.
Po tych słowach nikt już się nie odezwał. Siedzieli tak przez jakiś czas. W końcu Kyuhyun zorientował się, że Natasha zasnęła. Rozejrzał się i zauważył niedaleko parking z taksówkami. Miał zamiar zanieść tam dziewczynę i odwieźć do domu. Wtem zadzwonił jej telefon. Kyuhyun nie chciał jej budzić, bo wiedział, że jest wykończona, a jeśli się obudzi to znów zacznie się co najwyżej znowu MARTWIĆ. Wyciągnął więc z kieszeni jej kurtki komórkę i, jak to na gentelmana przystało, odebrał ją.
-Halo?
-…
-Haaaaalooooooooo!
-Kto mówi? – odezwał się po chwili damski głos.
-Kyuhyun.
-Kyuhyun?! Jesteś z Natashą?!
-Tak, ale aktualnie śpi. Z kim tak właściwie rozmawiam?
-Tutaj Xiunia. Pamiętasz mnie? Jestem przyja..
-Xiunia?! Gdzie jesteś?! – przerwał jej nagle, przez przypadek prawie budząc dziewczynę, która nadal spała wtulona w jego ramię.
-W… domu… Ale o co chodzi? Gdzie WY jesteście?
-W mieście. Szukaliśmy cię całą noc. Natasha strasznie się trapiła. Zaraz ją odwiozę – powiedział i rozłączył się, nie czekając na odpowiedź.
Wziął swoją towarzyszkę na ręce i ruszył w stronę najbliższej taksówki. Ulżyło mu po tym telefonie. Przynajmniej Natasha będzie teraz spokojna.
Gdy dojechali na miejsce, Kyuhyun zaniósł dziewczynę na górę. Drzwi otworzyła mu już Xiunia. Najwidoczniej zobaczyła ich przez okno. Wyglądała na zaniepokojoną. Czemu te dziewczyny ciągle martwią się o kogoś, zamiast o siebie?
-Nic jej nie jest, prawda? – zapytała, gdy chłopak kładł blondynkę na jej łóżku.
-Nie, ale mogła się przeziębić. A tobie? Wszystko OK?
-T.. Taaak… - odparła trochę niepewnie. – Przepraszam, że musieliście mnie szukać po nocy…
-Za to powinnaś przepraszać najwyżej Natashę, ja jej po prostu pomagałem, bo mnie o to poprosiła – powiedział, uśmiechając się. Następnie położył Xiuni dłoń na ramieniu i dodał:
-Będę leciał. Mam jutro wykłady od rana. Trzymaj się.
Potem wyszedł. Tęczowo włosa dziewczyna spojrzała jeszcze na swoją współlokatorkę. Kiedy ona „bawiła” się na tej głupiej imprezie, jej przyjaciółka chodziła i szukała jej w ten mróz… Zrobiło jej się naprawdę głupio.
***
Natasha obudziła się o 8 z bólem… wszystkiego. Bolała ją głowa, gardło, zatoki i nogi, a w dodatku czuła, że cieknie jej z nosa. Ale to było aktualnie nieważne. Gdy tylko dziewczyna zorientowała się, że jest w domu, a z kuchni dobiegają jakieś odgłosy, zerwała się na równe nogi. To był jednak błąd, ponieważ zakręciło jej się od tego nagle w głowie i mało brakowało, a znowu wylądowałaby na łóżku. Kiedy świat przybrał już z powrotem normalny obraz, Nat ruszyła w stronę pomieszczenia, z którego dobiegały hałasy. Gdy tylko zauważyła swoją współlokatorkę, zatrzymała się i spojrzała na nią z niedowierzeniem. Xiunia uśmiechnęła się do niej, jak gdyby nigdy nic i powiedziała:
-Nati! Zrobiłam jajecznicę na śniadanie. Zjemy razem?
-Park Min Xiu – zaczęła Natasha ze śmiertelną powagą. – Ty… - nie mogła jednak dokończyć, ponieważ nagle zabrakło jej głosu. Skutki chodzenia przez 2 godziny bez szalika przy -10oC. Xiunia przejęta podbiegła do swojej przyjaciółki i przyłożyła jej rękę do czoła.
-Natasha! Masz gorączkę! Wracaj do łóżka.
-Żartujesz – wychrypiała dziewczyna.
-Nie. Idź do pokoju, przyniosę termometr.
Okazało się, że blondynka miała temperaturę 38o. Jej współlokatorka przyniosła dla niej leki i szklankę wody.
-Zostaniesz dzisiaj w domu. Potem dam ci moje notatki.
-Chyba kpisz. Nie ma takiej opcji.
-O co ci chodzi?
-Muszę wrócić dzisiaj do pracy.
-Nie możesz!
-Powiesz to mojej szefowej.
-Sama jej to powiedz.
-Ciekawe czyja to, do cholery jasnej, wina, że jestem teraz chora, co?! – krzyknęła nagle wściekła blondynka, ale od razu zaczęła kasłać.
-Zamiast cieszyć się, że nic mi nie jest, to tak reagujesz? Następnym razem nie wrócę – odparła niby naburmuszona Xiunia. Natasha jednak nawet na nią nie spojrzała. Założyła słuchawki i odwróciła się do niej plecami.
-…Przepraszam… - powiedziała w końcu tęczowo włosa.
-Idź, bo spóźnisz się na zajęcia. Nie potrzebuję osobistej pielęgniarki.
-Jesteś na mnie zła? Obraziłaś się?
-Nie obrażam się za takie rzeczy, mam ważniejsze problemy na głowie.
-Czyli nie jesteś zła?
-To dwie zupełnie różne rzeczy. Nie łącz ich ze sobą.
Xiunia patrzyła chwilę na swoją przyjaciółkę. Tak, ona nie była zła. Była wściekła. W sumie, to miała ku temu jakby nie patrzeć dobry powód. Park Min Xiu wyszła więc, zostawiając ją w spokoju. Wzięła swoje rzeczy i ruszyła na autobus.
--------------------------------------------------------------------------
Jaaaaaakiii tu spoooookóóójjj lalalalala............. nom. Więc skoro tak, to ja się udzielę nom. O wątek 4 nie ma co się martwić, mamy z Xiunią na zapas rozdziały do 15 (16 się tworzy, znaczy.. ja go tworzę XD), ale CO DO RESZTY <33333. sory, ja na to wpływu nie mam, ja tylko korektuję :xxx (czemu ja robię za korektę, skoro Xiunia i Van mają lepsze oceny z polaka? D: ). Anyway, ciekawe, czy ktoś to jeszcze czyta <lol>. Dobra, to wy sobie czytajcie czy co tam, a ja dam bonus gifs
love
~Natashiix





Ja czytam lol <3 a wgl... to kiedy Ty robiłas mi za korektę ostatnio ? <3
OdpowiedzUsuńLOVE TWOJE ROZDZIAŁY <3
~Xiunia
*tak bardzo szybko odpowiadam*
Usuńchodziło mi o to, czemu ogólnie ja jestem korektą, a nie np. ty ><