wtorek, 11 marca 2014

Wątek 4 - rozdział 7#

W drodze do domu stało się coś niespotykanego. O ile można to tak nazwać. Po prostu Natasha i Xiunia spotkały pewne osoby w trochę niefortunnej sytuacji. Byli to Suga z BTS oraz Minhyuk (BTOB) szkolny znajomy Park Min Xiu. Wydarzenie to sprawiło, że stali się im wdzięczni. Mianowicie idąc sobie chodnikiem, niewiasty ujrzały ciężarówkę prowadzoną przez człowieka z napadem epilepsji. Zmierzała ona prosto na dwóch młodzieńców spacerujących beztrosko wzdłuż drogi. Widząc to, szybko zapobiegły wypadkowi, odciągając ich do tyłu. W wyniku czego, zostały ocalone dwa istnienia. Przy okazji udało im się zawiązać nową znajomość i pogłębić inną. Dziewczyny zostały zaproszone na kawę przez niedoszłych nieboszczyków. W końcu zdarzyło im się coś miłego. Tym sposobem przyjemnie spędziły popołudnie. Nadszedł jednak czas na pożegnanie.
-Miło było - rzekł Suga ściskając po kolei każdą z towarzyszek. Dłużej jednak Nat. - Jeszcze raz dziękujemy.
- Tak *uśmiechy* Nie ma za co - odpowiedziały równocześnie.
- Ale mam pytanie - dodała Xiunia.
- O co chodzi? - odparł Lee Minhyuk, na którego patrzyła mówiąc.
- Czemu nie jesteś w szkole?
- A to... Mam problem z wykładowcą. Nic wielkiego. Może kiedyś ci wytłumaczę - odrzekł.
- Dobra...
- To może podasz mi swój numer, żebym mógł zadzwonić i ci powiedzieć?
- Pewnie, masz - podała mu telefon, by do siebie zadzwonił.
- Ja chcę twój - szepnął Suga Natashy.
Ona tylko pokiwała głową i dała mu swoją komórkę. Potem się rozeszli.
        Wreszcie przyszła możliwość powrotu do domu, by odpocząć po całym dniu. Trzeba było jeszcze tylko kupić coś na kolację, bo obiad już przepadł. Wchodząc do marketu niemalże od razu ktoś zaczepił nasze bohaterki. Byli to Henry i Zelo. Próbowali się z nimi pogodzić, a może raczej Zelo z Nat, a Henry z Xiunią. Ich tłumaczenia poszły na marne. Żadna nie chciała ich słuchać. Szli za nimi, cały czas coś gadając. Doszli do mieszkania dzierlatek i tam powinni się rozstać. Jednak, gdy ktoś ma do czynienia z takimi osłami to nie jest łatwe. Za nic nie chcieli zostawić studentek w spokoju. Wpadli więc na głupi pomysł wbicia im do domu. Tak zrobili. Czuli się jak u siebie. Rozsiedli się na kanapie i włączyli telewizor. Dziewczyny tylko pomyślały: "wtf? ;o"
-Wy sobie chyba żartujecie – rzekła Natasha.
-Nie żartujemy – odpowiedzieli równocześnie.
-Nie macie zamiaru stąd wyjść?
-Nie.
            W tym momencie Xiunia przesunęła na bok swoją przyjaciółkę i weszła na pierwszy plan. Złapała obydwu chłopaków za uszy i ustawiła ich na środku pokoju. Potem zwróciła się do koleżanki:
-Nati, przynieś mi proszę wiesz co – wskazała na kran w kuchni.
-A… Pewnie, chwila.
            Gdy intruzi ujrzeli, że blondynka nalewa do kubków wody to zaczęli domyślać się, co się święci. Próbowali więc wyjść, ale było już za późno. Park ich zatrzymała. Wtedy Nat przyniosła wodę. Od razu wylądowała na ich głowach.
-teraz jesteśmy kwita – stwierdziła (kiedyś) brunetka. – Cieszcie się, że to tylko woda i nie musieliście prać naszych ubrań. Tak w ogóle to się nie doprały.
            Skruszeni siedli w pozycji błagalnej (prosząc o wybaczenie) czyt. na kolanach. Teraz obu dzierlatkom zrobiło się ich żal. Postanowiły im w końcu wybaczyć. Pomogły wstać im z podłogi.
-No… już w porządku… rozchmurzcie się – powiedziały *uśmiechy*.
-Dziękujemy, że nam wybaczyłyście.
-Przepraszam, że musiałyśmy was oblać. Naprawdę byłyśmy złe.
-Rozumiem – odrzekł z uśmiechem Zelo.
-Chcecie herbaty i może… ręcznik? – zaproponowała Natasha FULLBASTER.
-Jeśli można – odparł Henry.
            Wytarli się i wypili ciepły napój. Atmosfera znacznie się poprawiła. Cała czwórka miło sobie rozmawiała. Później młodzieńcy opuścili dom studentek.
            Nadeszła pora snu. Natasha i Xiunia były już w swoich pokojach i powoli gasiły światła. Po dniu tych przyjemnych i tych… mniej przyjemnych wydarzeń były ogromnie zmęczone. Szkoda, że ktoś nie pozwolił im zasnąć i do tego prawie przyprawił o zawał serca…
            Około dwudziestej trzeciej w pokoju Natashy rozległ się krzyk. Wystraszona Xiunia pobiegła sprawdzić co się dzieje. Wbiegła do pomieszczenia i ujrzała sylwetkę mężczyzny. Stał on przy oknie. Od razu zapaliła światło. Okazało się, że najwidoczniej chory na umyśle osobnik postanowił wejść do nich przez okno. Najlepsze jest to, że za chwilę przyszedł drugi, na szczęście standardowym wejściem. Tak, tak właśnie. Widać, że G Dragon ma bardziej poukładane w głowie niż T.O.P.
-Co to ma do cholery być?! Chcesz, żebym umarła ze strachu? – wrzasnęła zszokowana blondynka.
-Nie, wybacz – odpowiedział włamywacz.
-Co ty tu w ogóle robisz?! Czemu wlazłeś oknem?! Czemu w ogóle przyszedłeś?!
-Nudziło mi się.
-Co do %^#@$ ?!
-Co za słownictwo…
-Uważasz, że to normalnie wchodzić do kogoś oknem?!
-Pewnie. Ja tak do siebie wchodzę.
-Ach, rozumiem… Może powinni ci zamontować kraty w oknach, żebyś nie mógł tak sobie swobodnie wchodzić i wychodzić z tego wariatkowa, w którym zapewne mieszkasz!
            Ta kłótnia trwała jeszcze dobre pół godziny. W tym czasie pozostała dwójka tylko się przyglądała. Park nie dowierzając całej sytuacji, a młodzieniec śmiejąc się cicho. Mężczyzna o straszliwej twarzy zaprzestał po kilkunastu minutach tej bezcelowej dyskusji. Nikt nie wyniósł z niej żadnych wniosków. Była całkowicie bezsensowna.
-Zmarnowałam tyle czasu, podczas którego mogłabym spać, a jutro powinnam wytrwać cały dzień w szkole… do tego, jeszcze ni załatwiłam sobie notatek z dzisiaj. Czy możecie sobie pójść, jeśli nie chcecie nic konkretnego? – wtrąciła Min patrząc miłym wzrokiem na jej towarzysza podczas obserwacji i rzucając krótkie, pogardliwe spojrzenie na intruza mniej mile widzianego.
-Ale ja coś chciałem – powiedział ze zrozumieniem GD.
-O co chodzi? *uśmiech* - rzekła Min Xiu.
-Dostałyście bilety na EXO?
-Tak, ale… To od ciebie?
-Nie… Miałem tylko za zadanie się upewnić. To my uciekamy. Pa.
            Wyszli. Nawet nie zdążyły ich dopytać kto im podesłał wejściówki. No cóż…
            Następnego dnia współlokatorki obudziły się bardzo wcześnie. Już od rana słychać było przychodzące połączenia i wiadomości. Ta popularność ^3^. No więc, pierwsze przyszły wiadomości do Natashy od Jude’a. Zaproponował jej wyjście po zajęciach. Czemu miałaby odmówić? Później odezwał się telefon Xiuni. Ku jej zdziwieniu napisał do niej obrażony na nią Jonghyun, a także Raehwan. To tak: Raehwan przepraszał, a Jonghyun… Jonghyun napisał, że ją pozwie, bo przez nią ma siniaka na pół twarzy… Pomyślała tylko *cholera, mam kłopoty* Mimo wczesnej godziny, szybko się ubrała i ruszyła do nadawcy. W połowie drogi zorientowała się, że nie zna jego adresu. Fail. Zdecydowała, by poczekać te niecałe dwie godziny w szkole, która okazała się zamknięta. Szkoda, że nie mogło być choć jednego dnia bez problemów. Usiadła na ławce przed budynkiem. Wykorzystała ten czas, by trochę odespać. Obudził ją szelest kartek. Chłopak, który był dzisiejszym celem brunetki, wymachiwał jej przed oczami plikiem stron A4. Po otworzeniu oczu wzięła je do ręki. Widniał na nich tekst: *POZEW. Szanowna Pani Park Min Xiu jest proszona o stawienie się w sądzie dnia 23.12.2013r. w celu rozwiązania sprawy dotyczącej uszkodzenia ciała i przemocy wobec pokrzywdzonego Lee Jonghyun*. Gdy to przeczytała, nie mogła uwierzyć.
-Co ty ? Serio masz zamiar zaciągnąć mnie do sądu?
-Nie widać?
-Nie rób tego – powiedziała skruszona. – To zostanie w moich aktach. Przepraszam, że cię uderzyłam.
-Pff. Trzeba było pomyśleć wcześniej. Musisz ponieść konsekwencje.
-Błagam *uklęknęła*. Zrobię co chcesz, ale wycofaj to.
-Hmm… Co chcę ? – zaczął się zastanawiać. – Bądź moim niewolnikiem przez tydzień.
-Co? WTF?! – wstała. – Chyba sobie jaja robisz… Czy siniak na twarzy to w ogóle uszkodzenie ciała?! Jakim cudem go w ogóle masz?! Co za facet ma siniaka po spoliczkowaniu przez dziewczynę?! *pogardliwe spojrzenie*
-W takim razie odezwie się do ciebie mój prawnik *spojrzenie bez emocji*.
-Czekaj… dobra. Niech będzie.
-No to się dogadaliśmy, odezwę się później *szyderczy uśmiech*.
Poszedł w stronę drzwi wejściowych. Za minutę miały się rozpocząć zajęcia. Min Xiu pobiegła z prędkością światła do sali. Po drodze spotkała swoją przyjaciółkę, która niezbyt przejęta zmierzała tam gdzie ona. Widząc to, pociągnęła ją za rękaw, by się nie spóźniły.
-Hej! Co ci się tak śpieszy? – zapytała blondynka.
-Przecież zaraz zaczyna się pierwszy wykład.
-Co w związku z tym?
-Chcesz się spóźnić?
-Co to za różnica?
-Dla mnie duża. Chodźmy.
-Czemu wyszłaś dziś tak wcześnie?
-Miałam pewien problem do rozwiązania z Jonghyunem.
-On się do ciebie odzywa? – zaskoczona spytała.
-Ta… Kiedy indziej ci wyjaśnię. Chodźmy.
-Okej…
Nie udało im się dotrzeć na czas. W wyniku tego były w centrum uwagi. Jednakże nie na długo, bo ktoś inny po chwili je przebił. Był to Jung Kook, który wbiegł do klasy cały zdyszany, spocony i w podartych ubraniach. Zaczął coś mówić o bójce, że został w nią przypadkowo wciągnięty i żeby ktoś zadzwonił po karetkę, bo są ranni. Po ty nakazał, by inni poszli za nim. Karetka była już w drodze, bo jeden z uczniów zareagował na potok słów wypowiedzianych przez świadka zdarzenia.
            Walka odbywała się na placu, a jej uczestnikami byli: Minhyuk, Minhyuk, Jonghyun oraz Ilhoon. Ambulans musiał zabrać obydwu Minhyuków (Lee i Kanga), bo mieli otwarte rany i złamania. Nikt nie wiedział co się stało, ale zaczęła krążyć całkiem wiarygodna pltoka, że powodem bitwy było coś, co miało miejsce na poprzedniej imprezie. Dziewczyny też tam były, ale nie przypominały sobie, żeby ich tam widziały. Jonghyun o to samo kłócił się z Raehwanem. Oni to mają sporów a sporów w tym świecie gwiazd…
Dwójka, która pozostała na środku ciąć patrzyła na siebie zawistnym wzrokiem. W tym momencie Xiunia wyszła z tłumu przyglądającego się wszystkiemu, podając kubek kawy Lee Jonghyunowi. Szepnęła przy tym tylko, że to chyba on teraz zostanie pozwany, chichocząc bezgłośnie. Jednak po sekundzie jej nastawienie się zmieniło, bo w końcu prawdopodobnie z jego winy przyjaciel dziewczyny leży w tej chwili na łóżku szpitalnym albo nawet sali operacyjnej. Zmartwiona wepchnęła napój w dłoń rozwścieczonego studenta, obróciła się na pięcie i ruszyła najszybciej jak umiała na przystanek autobusowy. Jej współlokatorka podążyła za nią. W końcu ona też ma teraz znajomego w ciężkim stanie. Chyba znowu nie uda im się skupić na nauce.
Dojechawszy do szpitala, szybko znalazły salę, w której leżeli ranni chłopcy. Byli nieprzytomni. Zostawiły więc im tylko karteczki z prośbą, by się odezwali, gdy się obudzą i kwiaty, które zdołały kupić po drodze z notką: „wracajcie do zdrowia, nie walczcie więcej i wytłumaczcie nam o co chodzi”. Potem już tylko wróciły do domu.
            Nat nagle przypomniało się, że o 16 ma umówione spotkanie z Judem. Było już w pół do czwartej. Otworzyła szafę i wybrała jakieś ciuchy na szybko. Dżinsy i koszula w kratę, standard. Jeszcze tylko przerzuciła brązową, skórzaną torbę przez ramię i była gotowa. Punkt szesnasta zadzwonił dzwonek. Na wycieraczce z napisem „witaj w domu” stał jej towarzysz. Przypadkiem ubrany w koszulę o takim samym kolorze i wzorze co zaproszonej przez niego na wyjście niewiasty.

            Wyszli i poszli do starego budynku bez żadnego szyldu. Jego wnętrze całkowicie różniło się od zewnętrznej skorupy. Budowla okazała się buszowiskiem. Nat była trochę zdezorientowana, ale stwierdziła, że raz na jakiś czas można się pozachowywać jak dziecko. Szaleli pływając w basenie kolorowych kulek i na różnych innych obiektach m.in. trampolinach. W końcu nastała godzina zamknięcia, więc właściciel ich wyprosił. Stwierdzili, że trochę się przejdą, by ochłonąć po zabawie. Blondynka po dziesięciu minutach zorientowała się, że nie zabrała kurtki z pokoju zabaw. Zaczęła marznąć. Cofnęli się więc, ale drzwi były już zamknięte na kłódkę, a po samochodzie właściciela nie było śladu. Usta dziewczyny zaczęły sinieć i trzęsła się z zimna. Dodatkowo po takim wysiłku fizycznym jeszcze bardziej marzła. Widząc ten stan, jej towarzysz zdjął jedyną rzecz jaką miał na górnej części swojego ciała i okrył dzierlatkę. Jemu wcale nie było zimno, chyba się przyzwyczaił. Co to za moda, to chodzenie z sześciopakiem na wierzchu… Objął ją jeszcze ramieniem i ruszyli w stronę domu.

__________________________________________________________________

HAHAHA NO WIĘC WRESZCIE WATEK 4 XD Xiunia przeprasza ;c









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz