Xiunia weszła do mieszkania i zaczęła się rozglądać w poszukiwaniu
przyjaciółki. Zastała ją śpiącą przed telewizorem. Żadna nowość.. Dziewczyna wyłączyła
TV, położyła na stole swoje rzeczy i poszła doprowadzić się do ładu. Opatrzyła
rany, wzięła prysznic, ubrała jakieś czyste ciuchy i niezwłocznie skierowała
się w stronę własnego łóżka. Miała serdecznie dość tego dnia. Zasnęła niemal natychmiast.
Po godzinie 21 coś obudziło Xiunię. Dokładniej, był to krzyk jej współlokatorki. Park Min Xiu wybiegła z pokoju i stanęła przed koleżanką, która ewidentnie była przerażona.
-Co się stało?!
-TELEFON! Zgubiłam telefon! – krzyknęła niemalże ze łzami w oczach.
-Jak to zgubiłaś?!
-Nie wiem! Musiał mi wypaść w drodze do sklepu..
-I dopiero teraz to zauważyłaś?!
-SPAŁAM!
-Dobrze! Nie krzycz!
-ALE MÓJ TELEFON!
-Rozumiem! Chodźmy do sklepu, może ktoś go znalazł i zostawił w kasie czy coś..
Natasha pokiwała głową na znak zgody. 10 minut później dziewczyny wyruszyły w stronę sklepu. Xiunia nadal lekko kulała, co jej przyjaciółka zauważyła dopiero teraz. Tak samo, jak zadrapanie na policzku.
-Co ci się stało? – spytała wskazując na nogę koleżanki.
-Serio? Nie zdziwił cię raczej kolor moich włosów?
-Myślałam, że to twój nowy styl i nie chciałam być nie miła – odparła speszona. W tym momencie dotarły do sklepu, który.. był już zamknięty.
-Chyba kpicie.. – wydukała z niedowierzeniem Natasha.
-Co robimy?
-Nie wiem. Masz zamiar czekać pod sklepem do rana? – odparła blondynka zrezygnowanym głosem. – Zamiast tego powiedz lepiej, co ci się stało? O! No właśnie! Dowiedziałaś się w końcu, kto wysłał mi te wiadomości?
Xiunia odwróciła się nagle do przyjaciółki, patrząc na nią zaskoczona. Nie trwało to długo, bo po chwili wybuchła śmiechem. Kompletnie zapomniała o NIESPODZIANCE. Natasha patrzyła na nią jak na idiotkę.
-Boże.. Z kim ja się zadaję.. O co ci znów chodzi?
Gdy tylko Xiunia opanowała napad śmiechu, zaczęła opowiadać przyjaciółce o wyczynach Kyuhyuna.
-…
-Nie sądzisz, że to było słodkie?
-…
-No weź, Nati!
-Żartujesz, prawda? Powiedz, że żartujesz.
-Mam jego numer, chcesz zadzwonić? Pożyczę ci nawet swój telefon.
-Rzucam szkołę.
-Hahaha, bez przesady.
-Już nigdy tam nie pójdę. W życiu. Będę pośmiewiskiem..
-Bardziej obawiałabym się ELFów.
-Koniec życia…
-Jestem pewna, że jednak mimo wszystko przesadzasz.
-Zabiję go. Koleś zginie – powiedziała nagle śmiertelnie poważnym tonem Nat.
-Ejej! Spokojnie! – odpowiedziała zdziwiona Xiunia. – Myślałam, że Kyuhyun był..
-Nie jego – przerwała jej koleżanka. – Henrego.
-Co? Jak to?
-O wszystkim wiedział! – krzyknęła załamującym się głosem blondynka. – Spotkałam go w sklepie i gadał coś o niespodziance..
Ich rozmowę przerwał telefon Xiuni, który wydał z siebie krótki dźwięk, sygnalizujący, że dziewczyna otrzymała sms’ a od Raehwana, który prosił ją o spotkanie. Dzierlatka westchnęła i, nie odpisując, schowała komórkę. Natasha nic nie powiedziała, bo doskonale wiedziała, co czuje przyjaciółka. Wróciły w ciszy do domu. Spokój jednak nie trwał zbyt długo, bo okazało się, że nie mają co jeść.
-Czy nie mówiłaś, że byłaś w sklepie?! – wydarła się na zmieszaną koleżankę Xiunia.
-Bo.. No bo byłam.. Ale wiesz.. To nie moja wina, że ktoś zawsze przerywa mi zakupy!
Dziewczyny zaczęły się kłócić, ponieważ, jakby nie patrzeć, obie były już wykończone i nie myślały logicznie. W końcu, obrażone na siebie, poszły spać głodne (bo komu przyszłoby do głowy, że można np. zamówić pizzę?).
***
Rano Natasha obudziła się przed budzikiem. Źle się czuła i burczało jej w brzuchu. Poszła i zrobiła sobie na śniadanie herbatę <ok>. Xiunia dołączyła do niej chwilę później.
-Pożywne śniadanie to podstawa – skomentowała.
-Sorry za wczoraj.
-W porządku. Jak to się stało, że wstałaś tak wcześnie? Dzisiaj zaczynamy zajęcia później.
-Wiem. Tak wyszło.
Jak widać, ich rozmowa się nie kleiła. Obydwie nie miały najmniejszej ochoty iść na uniwersytet. Xiunia była wykończona po wczorajszym dniu, a Natasha.. Tak, ona nie chciała tam iść z oczywistych powodów.
-Pójdę do sklepu – odezwała się w końcu tęczowo włosa i wyszła z kuchni. Nat siedziała tam jeszcze przez kilka minut i poszła się ubrać. Specjalnie założyła bluzę z szerokim kapturem, który zasłaniał jej niemalże całą twarz. Jakiś czas później jej koleżanka wróciła z zakupami i dziewczyny poszły zjeść razem śniadanie.
-Pytałam o telefon – powiedziała nagle Xiunia.
-I co?
Dziewczyna pokręciła przecząco głową. Nat westchnęła. Świetnie, jeszcze tego brakowało. I jak Minhyuk się ma do niej niby dodzwonić?
O 10:30 dzierlatki wyszły na przystanek. Drogę na uczelnię przebyły w całkowitej ciszy. Gdy wysiadły z autobusu, Natasha od razu założyła na głowę kaptur.
-Co ty robisz? – spytała zaskoczona Xiunia, przyglądając się koleżance.
-Chowam się, nie widać?
Niestety okazało się, że ktoś, kto nie zdawał sobie sprawy z jej obecnej sytuacji, zdążył ją zauważyć.
-Natasha! – usłyszały nagle dziewczyny. Kilka osób odwróciło się w ich stronę i zaczęło chichotać.
-Świetnie.. – szepnęła Nat i spojrzała, cóż to za idiota wypowiedział jej imię. Okazał się nim nikt inny, a..
-Minhyuk! – krzyknęła zaskoczona blondynka. – Co tu robisz?
-Mam coś dla ciebie – powiedział, wyciągając z kieszeni kurtki jej telefon.
-O! Skąd go masz?
-Musiał ci wypaść wczoraj przed sklepem. Trochę się zdziwiłem, kiedy z torby z prowiantem zaczęło lecieć „1-4-3” Henrego – zaśmiał się chłopak.
Xiunia stała z boku i przyglądała się tej całej sytuacji, nie mając pojęcia, o co chodzi, a tym bardziej, skąd Natasha zna Kanga Minhyuka. Kiedy chłopak się już oddalił, tęczowo włosa spytała przyjaciółki:
-Powiedz.. Co się wczoraj wydarzyło?
-Mówiłam już, że zawsze ktoś przeszkadza mi w zakupach – odparła Nat i odblokowała telefon. Miała 2 sms’ y (jeden od Xiuni na temat NIESPODZIANKI, a drugi od.. Zelo. Przepraszał ją) i 8 nieodebranych połączeń (Zelo dzwonił 3 razy, jej przyjaciółka raz, a pozostałe 4 połączenia były od nieznanego numeru). Blondynka włożyła komórkę do torby i odezwała się niechętnie:
-Lepiej chodźmy, bo spóźnimy się na wykłady.
Przez pierwsze 15 minut Natasha czuła się co najmniej niekomfortowo. Wszyscy się na nią dosłownie gapili i szeptali coś między sobą. W sumie można było ich podzielić na 2 grupy: ci, którzy się z niej śmiali (w tym chichocząca Xiunia) i ci, którzy patrzyli na nią morderczym wzrokiem (czyt. ¾ dziewczyn). Jedyną osobą, która zdaje się była w tym temacie neutralna, był nie kto inny, jak kolejna gwiazda uniwersytetu – L.Joe, członek boysbandu Teen Top. Siedział i wyglądał, jakby naprawdę uważał, co mówi wykładowca (tak, jaaaasne. Wielka Gwiazda i nauka).
Kiedy wykłady dobiegły końca, Natasha niespiesznie zaczęła się zbierać i wychodzić z sali. Xiunia wybiegła przed nią, ponieważ „miała jeszcze coś do zrobienia”. Super.
-Jasne Natasha. Radź sobie sama. To nic, że jesteś właśnie pośmiewiskiem całej szkoły, poradzisz sobie – mruknęła do siebie.
Szła korytarzem ze schyloną głową, unikając kontaktu wzrokowego ze.. wszystkimi. Co chwila słyszała, jak ktoś szepcze jej imię.
-Łoo.. Wygląda na to, że twoja popularność znacznie wzrosła od wczorajszego dnia. Chyba powinienem zacząć się z tobą umawiać.
Natasha zaskoczona odwróciła się i ujrzała Pana Gwiazdora, który wcześniej jako jedyny się z niej nie śmiał. Aktualnie wyglądał, jakby miał z niej największy ubaw.
-Przepraszam..? – wydukała, sądząc, iż się przesłyszała.
-Wiesz, jestem w końcu gwiazdą na skalę światową, a tu nagle jakaś dziewczyna, której nikt nie zna, okazuje się popularniejsza ode mnie w szkole. Muszę coś z tym zrobić – odparł z przekąsem i wyrwał dziewczynie notatki z rąk.
-Co.. Ale.. Poczekaj! – krzyknęła, ale chłopak był już poza jej zasięgiem; obiegły go fanki i zaczął rozdawać autografy. – Boże, co za ego.. – mruknęła i ruszyła dalej w stronę sali.
Nagle usłyszała głos kogoś, kogo zdecydowanie nie chciała dzisiaj spotkać.
-NATASHAAAAAA!!! – krzyknął radośnie Kyuhyun i podbiegł do zmieszanej dziewczyny. – Pięknie dziś wyglądasz – dodał.
-Dzi.. Dzięki.. – wyjąkała, speszona faktem, iż patrzy na nich pół szkoły.
*cholera.. co robić?* - pomyślała blondynka. Z jednej strony była wściekła za to, co zrobił wczorajszego dnia, ale nie mogła tak po prostu powiedzieć mu, żeby spadał. W końcu tak się starał.. Jakby nie patrzeć, nigdy nikt nie zrobił dla niej czegoś takiego.. No i był taki słodki!
-Szkoda, że nie było cię wczoraj.. Ale rozmawiałem z twoją koleżanką! Opowiedziała ci wszystko? Pokazała ulotkę?
-Taak..
-Och! I jak? Podobało ci się? – spytał, wpatrując się w nią z nadzieją.
-Ja.. No wiesz.. To było..
-Czy twoim zdaniem wygląda, jakby jej się to podobało? – wtrącił nagle złodziej notatek, który pojawił się tu nie wiadomo skąd. – Sądzisz, że coś takiego spodobałoby się jakiejkolwiek dziewczynie? – dodał obejmując Natashę ramieniem. Blondynka stała skołowana, nie wiedząc co się dzieje. Z kolei Kyuhyun przeniósł wzrok na L.Joe’ go.
-Zdaje się, że nie rozmawiam z tobą – odparł zmieniając ton.
-Spokojnie, spokojnie. Chciałem tylko pomóc koleżance – powiedział z ironią w głosie.
Zapadła cisza. Chłopacy wpatrywali się w siebie, a świadkowie zdarzenia znów zaczęli szeptać. Sytuacja ta zdecydowanie przerosła Natashę. Nie miała pojęcia, co powinna zrobić. W dodatku do złudzenia przypominało to akcję z restauracji. Sam ten fakt coś w niej obudził. Dziewczyna wyczuła, że atmosfera robi się coraz cięższa i jeśli nie zareaguje teraz, to dojdzie do rękoczynów. Wyślizgnęła się więc spod ramienia Lee Byunghyuna, który spojrzał na nią tak, jakby całkowicie zapomniał o jej obecności. Natasha nabrała nagłej pewności siebie. Była zła. Po prostu zła. Odwróciła się w stronę chłopaków i głosem pełnym sarkazmu i ironii rzekła:
-Jeśli macie zamiar się o mnie bić, to sobie odpuśćcie. Nie mam zamiaru tracić czasu na kogoś, kto zachowuje się jak dziecko.
Po tych słowach obróciła się na pięcie i ruszyła przed siebie. Usłyszała za sobą jednak jeszcze wołanie Byunghyuna:
-Czy my przypadkiem nie mamy wykładów w przeciwnym kierunku? – rzucił z myślą, iż zawstydzi dziewczynę. Okazało się jednak, że wbrew pozorom ma na to zbyt wielką dumę.. i ego.
-Nikt nie powiedział, że idę na wykłady. Straciłam przez was chęć do nauki – odpowiedziała, nie odwracając się.
*Ha! Nie tym razem! O niee, teraz na to nie pozwolę. Jakoś musze odzyskać szacunek – pomyślała idąc z wysoko uniesioną głową. – Skoro nie dało się tego po cichu przeczekać, to przynajmniej nie będę dalej pośmiewiskiem. Wygląda na to, że nie jest mi dane dalej udawać miłą dla wszystkich. Nie każdy na to zasługuje.*
Jej rozmyślenia przerwała jakaś wrzawa na końcu korytarza. Nat była już wystarczająco rozdrażniona, więc miała zamiar z początku to olać i wrócić do domu. Wtedy właśnie zauważyła w tłumie tęczowe włosy przyjaciółki. Ruszyła pospiesznie w tamtą stronę.
***
Xiunia stała w ciszy przyglądając się zajściu, w którym teoretycznie również brała udział. Praktycznie – nikt nie zwracał na nią uwagi. A mówiąc nikt, miała na myśli studenta, o którego potknęła się poprzedniego dnia oraz.. Raehwana. Tak. To było zdecydowanie niefortunne spotkanie. W sumie dziewczyna nie do końca wiedziała, co się stało. Szła do biblioteki, gdy nagle znów zaczepił ją brązowowłosy chłopak. Wtedy właśnie z niewiadomych powodów pojawił się Raehwan i odsunął (tym razem delikatnie) dziewczynę na bok. W tym momencie Xiunia zeszła na dalszy plan. Chłopacy zaczęli się o coś sprzeczać i kompletnie zignorowali dzierlatkę. Min Xiu miała ich dość. Nawet nie wiedziała, o czym mówią! Nie mówiąc już o tym, w jakim celu jej przyjaciel z BigStar pojawił się na ich uczelni. Wciąż zresztą była na niego zła po tym, co się stało ostatnio, a teraz zachowywał się dokładnie tak samo. Wokół ich trójki zebrało się już całkiem spore zbiorowisko. Ludzi pojawiało się coraz więcej, szczególnie, że jednym ze sprawców zamieszania był koreański idol. W dodatku wyglądał teraz na bardzo agresywnego. Trudno było z kolei powiedzieć cokolwiek o brązowowłosym studencie, ponieważ po raz kolejny miał na sobie ciemne okulary. Xiunia nie wiedziała nawet, jak się nazywał.
-Niech ktoś coś zrobi.. – usłyszała nagle za sobą szept jakiejś dziewczyny, chyba z pierwszego roku.
Park Min Xiu ciężko westchnęła. Nie miała najmniejszej ochoty się w to mieszać. Bała się, że znowu okaże się jedyną poszkodowaną. Postanowiła raz jeszcze spróbować zwrócić na siebie jakkolwiek ich uwagę, więc odezwała się z pełnym spokojem:
-Hej, Raehwan. Zdajesz sobie sprawę z tego, że nie masz prawa tu przebywać? Po co przyszedłeś? Chciałeś porozmawiać ze mną?
Zero reakcji. Naprawdę, czy oni są głusi? Xiunia straciła cierpliwość.
-Ok. Jak wolicie – mruknęła i po prostu wepchnęła się między chłopaków, tym samym odsuwając ich od siebie. Obydwoje spojrzeli na nią zaskoczeni.
-Ty – powiedziała obracając się najpierw w stronę członka popularnego boysbandu. – Zdaje się, że zadałam ci pytanie.
-Więc, widzi…
-Nie ważne. Teraz nie interesuje mnie już twoja odpowiedź. Po prostu stąd idź – przerwała mu wpół zdania.
-Pff.. – usłyszała nagle kpiące prychnięcie dochodzące zza jej pleców.
-A ty.. – zaczęła i odwróciła się w stronę drugiego chłopaka. Brązowowłosy jednak w tym samym momencie celowo pochylił się z uśmiechem do przodu, w wyniku czego ich dwójka stykała się teraz nosami. Chłopak jednak nie zdawał sobie sprawy, jak wielki błąd popełnił. Min Xiu zareagowała błyskawicznie. Cofnęła się pół kroku i.. Spoliczkowała chłopaka. Wszystkich zatkało. W dodatku Xiunia była na tyle silna, że po uderzeniu chłopakowi spadły okulary. Właśnie wtedy dziewczyna przeżyła prawdziwy szok, ponieważ okazało się, że właśnie spoliczkowała Lee Jonghyuna – kolejnego członka zespołu Cnblue. Student stał przez chwilę bez ruchu. W końcu podniósł okulary z ziemi, a gdy już je założył, zwrócił się do dziewczyny, nie patrząc na nią:
-Chyba nie będę ci już przeszkadzał. Do zobaczenia – powiedział i odszedł.
Xiuni zrobiło się go żal. W sumie to głównym sprawcą nie był on, ale Raehwan, który, swoją drogą, nadal nie ruszył się z miejsca. Zamiast tego stał i przyglądał się całej sytuacji z lekkim uśmieszkiem.
-Nie słyszałeś co.. –zaczęła Xiunia już o wiele ciszej, ale przerwał jej bardzo stanowczy głos Natashy.
-Jeśli masz zamiar nadal jedynie przynosić nam kłopoty, to się stąd wynoś – powiedziała dziewczyna wychodząc z tłumu. Raehwan spojrzał na nią zaskoczony. No, tego się nie spodziewał. Do tej pory Natasha sprawiała wrażenie kogoś stosunkowo miłego. Za to Xiunia wiedziała już, że jej przyjaciółka będzie bardzo długo wypominać chłopakom to, co stało się ostatnio na kolacji. W dodatku wyglądało na to, że ktoś zdążył ją już dziś zdenerwować.
-Ej.. Dajcie spokój, pogadajmy – zaczął chłopak ze skruchą w głosie. Wyglądało na to, że naprawdę zaczyna żałować swojego zachowania.
-Odejdź – odparła krótko blondynka.
-Innym razem – dodała ciszej Xiunia.
Raehwan nie miał wyboru, więc ruszył bez słowa w stronę wyjścia. Pozostali również zaczęli się rozchodzić. W końcu przyjaciółki zostały same. Nat była wściekła, a Xiunia wyglądała, jakby miała się zaraz rozpłakać. To był wyjątkowo pechowy początek dnia.
-Mam dość. Wracam do domu – wyjąkała w końcu wykończona Xiunia i wyszła z budynku. Natasha bez słowa ruszyła za nią.
Obie dziewczyny były przekonane, że nie spotka ich już dzisiaj nic dobrego. Siedziały na przystanku czekając na autobus, który przyjeżdżał dopiero za 20 minut. Cóż.. Okazało się, że ich przekonanie było błędne..
Po godzinie 21 coś obudziło Xiunię. Dokładniej, był to krzyk jej współlokatorki. Park Min Xiu wybiegła z pokoju i stanęła przed koleżanką, która ewidentnie była przerażona.
-Co się stało?!
-TELEFON! Zgubiłam telefon! – krzyknęła niemalże ze łzami w oczach.
-Jak to zgubiłaś?!
-Nie wiem! Musiał mi wypaść w drodze do sklepu..
-I dopiero teraz to zauważyłaś?!
-SPAŁAM!
-Dobrze! Nie krzycz!
-ALE MÓJ TELEFON!
-Rozumiem! Chodźmy do sklepu, może ktoś go znalazł i zostawił w kasie czy coś..
Natasha pokiwała głową na znak zgody. 10 minut później dziewczyny wyruszyły w stronę sklepu. Xiunia nadal lekko kulała, co jej przyjaciółka zauważyła dopiero teraz. Tak samo, jak zadrapanie na policzku.
-Co ci się stało? – spytała wskazując na nogę koleżanki.
-Serio? Nie zdziwił cię raczej kolor moich włosów?
-Myślałam, że to twój nowy styl i nie chciałam być nie miła – odparła speszona. W tym momencie dotarły do sklepu, który.. był już zamknięty.
-Chyba kpicie.. – wydukała z niedowierzeniem Natasha.
-Co robimy?
-Nie wiem. Masz zamiar czekać pod sklepem do rana? – odparła blondynka zrezygnowanym głosem. – Zamiast tego powiedz lepiej, co ci się stało? O! No właśnie! Dowiedziałaś się w końcu, kto wysłał mi te wiadomości?
Xiunia odwróciła się nagle do przyjaciółki, patrząc na nią zaskoczona. Nie trwało to długo, bo po chwili wybuchła śmiechem. Kompletnie zapomniała o NIESPODZIANCE. Natasha patrzyła na nią jak na idiotkę.
-Boże.. Z kim ja się zadaję.. O co ci znów chodzi?
Gdy tylko Xiunia opanowała napad śmiechu, zaczęła opowiadać przyjaciółce o wyczynach Kyuhyuna.
-…
-Nie sądzisz, że to było słodkie?
-…
-No weź, Nati!
-Żartujesz, prawda? Powiedz, że żartujesz.
-Mam jego numer, chcesz zadzwonić? Pożyczę ci nawet swój telefon.
-Rzucam szkołę.
-Hahaha, bez przesady.
-Już nigdy tam nie pójdę. W życiu. Będę pośmiewiskiem..
-Bardziej obawiałabym się ELFów.
-Koniec życia…
-Jestem pewna, że jednak mimo wszystko przesadzasz.
-Zabiję go. Koleś zginie – powiedziała nagle śmiertelnie poważnym tonem Nat.
-Ejej! Spokojnie! – odpowiedziała zdziwiona Xiunia. – Myślałam, że Kyuhyun był..
-Nie jego – przerwała jej koleżanka. – Henrego.
-Co? Jak to?
-O wszystkim wiedział! – krzyknęła załamującym się głosem blondynka. – Spotkałam go w sklepie i gadał coś o niespodziance..
Ich rozmowę przerwał telefon Xiuni, który wydał z siebie krótki dźwięk, sygnalizujący, że dziewczyna otrzymała sms’ a od Raehwana, który prosił ją o spotkanie. Dzierlatka westchnęła i, nie odpisując, schowała komórkę. Natasha nic nie powiedziała, bo doskonale wiedziała, co czuje przyjaciółka. Wróciły w ciszy do domu. Spokój jednak nie trwał zbyt długo, bo okazało się, że nie mają co jeść.
-Czy nie mówiłaś, że byłaś w sklepie?! – wydarła się na zmieszaną koleżankę Xiunia.
-Bo.. No bo byłam.. Ale wiesz.. To nie moja wina, że ktoś zawsze przerywa mi zakupy!
Dziewczyny zaczęły się kłócić, ponieważ, jakby nie patrzeć, obie były już wykończone i nie myślały logicznie. W końcu, obrażone na siebie, poszły spać głodne (bo komu przyszłoby do głowy, że można np. zamówić pizzę?).
***
Rano Natasha obudziła się przed budzikiem. Źle się czuła i burczało jej w brzuchu. Poszła i zrobiła sobie na śniadanie herbatę <ok>. Xiunia dołączyła do niej chwilę później.
-Pożywne śniadanie to podstawa – skomentowała.
-Sorry za wczoraj.
-W porządku. Jak to się stało, że wstałaś tak wcześnie? Dzisiaj zaczynamy zajęcia później.
-Wiem. Tak wyszło.
Jak widać, ich rozmowa się nie kleiła. Obydwie nie miały najmniejszej ochoty iść na uniwersytet. Xiunia była wykończona po wczorajszym dniu, a Natasha.. Tak, ona nie chciała tam iść z oczywistych powodów.
-Pójdę do sklepu – odezwała się w końcu tęczowo włosa i wyszła z kuchni. Nat siedziała tam jeszcze przez kilka minut i poszła się ubrać. Specjalnie założyła bluzę z szerokim kapturem, który zasłaniał jej niemalże całą twarz. Jakiś czas później jej koleżanka wróciła z zakupami i dziewczyny poszły zjeść razem śniadanie.
-Pytałam o telefon – powiedziała nagle Xiunia.
-I co?
Dziewczyna pokręciła przecząco głową. Nat westchnęła. Świetnie, jeszcze tego brakowało. I jak Minhyuk się ma do niej niby dodzwonić?
O 10:30 dzierlatki wyszły na przystanek. Drogę na uczelnię przebyły w całkowitej ciszy. Gdy wysiadły z autobusu, Natasha od razu założyła na głowę kaptur.
-Co ty robisz? – spytała zaskoczona Xiunia, przyglądając się koleżance.
-Chowam się, nie widać?
Niestety okazało się, że ktoś, kto nie zdawał sobie sprawy z jej obecnej sytuacji, zdążył ją zauważyć.
-Natasha! – usłyszały nagle dziewczyny. Kilka osób odwróciło się w ich stronę i zaczęło chichotać.
-Świetnie.. – szepnęła Nat i spojrzała, cóż to za idiota wypowiedział jej imię. Okazał się nim nikt inny, a..
-Minhyuk! – krzyknęła zaskoczona blondynka. – Co tu robisz?
-Mam coś dla ciebie – powiedział, wyciągając z kieszeni kurtki jej telefon.
-O! Skąd go masz?
-Musiał ci wypaść wczoraj przed sklepem. Trochę się zdziwiłem, kiedy z torby z prowiantem zaczęło lecieć „1-4-3” Henrego – zaśmiał się chłopak.
Xiunia stała z boku i przyglądała się tej całej sytuacji, nie mając pojęcia, o co chodzi, a tym bardziej, skąd Natasha zna Kanga Minhyuka. Kiedy chłopak się już oddalił, tęczowo włosa spytała przyjaciółki:
-Powiedz.. Co się wczoraj wydarzyło?
-Mówiłam już, że zawsze ktoś przeszkadza mi w zakupach – odparła Nat i odblokowała telefon. Miała 2 sms’ y (jeden od Xiuni na temat NIESPODZIANKI, a drugi od.. Zelo. Przepraszał ją) i 8 nieodebranych połączeń (Zelo dzwonił 3 razy, jej przyjaciółka raz, a pozostałe 4 połączenia były od nieznanego numeru). Blondynka włożyła komórkę do torby i odezwała się niechętnie:
-Lepiej chodźmy, bo spóźnimy się na wykłady.
Przez pierwsze 15 minut Natasha czuła się co najmniej niekomfortowo. Wszyscy się na nią dosłownie gapili i szeptali coś między sobą. W sumie można było ich podzielić na 2 grupy: ci, którzy się z niej śmiali (w tym chichocząca Xiunia) i ci, którzy patrzyli na nią morderczym wzrokiem (czyt. ¾ dziewczyn). Jedyną osobą, która zdaje się była w tym temacie neutralna, był nie kto inny, jak kolejna gwiazda uniwersytetu – L.Joe, członek boysbandu Teen Top. Siedział i wyglądał, jakby naprawdę uważał, co mówi wykładowca (tak, jaaaasne. Wielka Gwiazda i nauka).
Kiedy wykłady dobiegły końca, Natasha niespiesznie zaczęła się zbierać i wychodzić z sali. Xiunia wybiegła przed nią, ponieważ „miała jeszcze coś do zrobienia”. Super.
-Jasne Natasha. Radź sobie sama. To nic, że jesteś właśnie pośmiewiskiem całej szkoły, poradzisz sobie – mruknęła do siebie.
Szła korytarzem ze schyloną głową, unikając kontaktu wzrokowego ze.. wszystkimi. Co chwila słyszała, jak ktoś szepcze jej imię.
-Łoo.. Wygląda na to, że twoja popularność znacznie wzrosła od wczorajszego dnia. Chyba powinienem zacząć się z tobą umawiać.
Natasha zaskoczona odwróciła się i ujrzała Pana Gwiazdora, który wcześniej jako jedyny się z niej nie śmiał. Aktualnie wyglądał, jakby miał z niej największy ubaw.
-Przepraszam..? – wydukała, sądząc, iż się przesłyszała.
-Wiesz, jestem w końcu gwiazdą na skalę światową, a tu nagle jakaś dziewczyna, której nikt nie zna, okazuje się popularniejsza ode mnie w szkole. Muszę coś z tym zrobić – odparł z przekąsem i wyrwał dziewczynie notatki z rąk.
-Co.. Ale.. Poczekaj! – krzyknęła, ale chłopak był już poza jej zasięgiem; obiegły go fanki i zaczął rozdawać autografy. – Boże, co za ego.. – mruknęła i ruszyła dalej w stronę sali.
Nagle usłyszała głos kogoś, kogo zdecydowanie nie chciała dzisiaj spotkać.
-NATASHAAAAAA!!! – krzyknął radośnie Kyuhyun i podbiegł do zmieszanej dziewczyny. – Pięknie dziś wyglądasz – dodał.
-Dzi.. Dzięki.. – wyjąkała, speszona faktem, iż patrzy na nich pół szkoły.
*cholera.. co robić?* - pomyślała blondynka. Z jednej strony była wściekła za to, co zrobił wczorajszego dnia, ale nie mogła tak po prostu powiedzieć mu, żeby spadał. W końcu tak się starał.. Jakby nie patrzeć, nigdy nikt nie zrobił dla niej czegoś takiego.. No i był taki słodki!
-Szkoda, że nie było cię wczoraj.. Ale rozmawiałem z twoją koleżanką! Opowiedziała ci wszystko? Pokazała ulotkę?
-Taak..
-Och! I jak? Podobało ci się? – spytał, wpatrując się w nią z nadzieją.
-Ja.. No wiesz.. To było..
-Czy twoim zdaniem wygląda, jakby jej się to podobało? – wtrącił nagle złodziej notatek, który pojawił się tu nie wiadomo skąd. – Sądzisz, że coś takiego spodobałoby się jakiejkolwiek dziewczynie? – dodał obejmując Natashę ramieniem. Blondynka stała skołowana, nie wiedząc co się dzieje. Z kolei Kyuhyun przeniósł wzrok na L.Joe’ go.
-Zdaje się, że nie rozmawiam z tobą – odparł zmieniając ton.
-Spokojnie, spokojnie. Chciałem tylko pomóc koleżance – powiedział z ironią w głosie.
Zapadła cisza. Chłopacy wpatrywali się w siebie, a świadkowie zdarzenia znów zaczęli szeptać. Sytuacja ta zdecydowanie przerosła Natashę. Nie miała pojęcia, co powinna zrobić. W dodatku do złudzenia przypominało to akcję z restauracji. Sam ten fakt coś w niej obudził. Dziewczyna wyczuła, że atmosfera robi się coraz cięższa i jeśli nie zareaguje teraz, to dojdzie do rękoczynów. Wyślizgnęła się więc spod ramienia Lee Byunghyuna, który spojrzał na nią tak, jakby całkowicie zapomniał o jej obecności. Natasha nabrała nagłej pewności siebie. Była zła. Po prostu zła. Odwróciła się w stronę chłopaków i głosem pełnym sarkazmu i ironii rzekła:
-Jeśli macie zamiar się o mnie bić, to sobie odpuśćcie. Nie mam zamiaru tracić czasu na kogoś, kto zachowuje się jak dziecko.
Po tych słowach obróciła się na pięcie i ruszyła przed siebie. Usłyszała za sobą jednak jeszcze wołanie Byunghyuna:
-Czy my przypadkiem nie mamy wykładów w przeciwnym kierunku? – rzucił z myślą, iż zawstydzi dziewczynę. Okazało się jednak, że wbrew pozorom ma na to zbyt wielką dumę.. i ego.
-Nikt nie powiedział, że idę na wykłady. Straciłam przez was chęć do nauki – odpowiedziała, nie odwracając się.
*Ha! Nie tym razem! O niee, teraz na to nie pozwolę. Jakoś musze odzyskać szacunek – pomyślała idąc z wysoko uniesioną głową. – Skoro nie dało się tego po cichu przeczekać, to przynajmniej nie będę dalej pośmiewiskiem. Wygląda na to, że nie jest mi dane dalej udawać miłą dla wszystkich. Nie każdy na to zasługuje.*
Jej rozmyślenia przerwała jakaś wrzawa na końcu korytarza. Nat była już wystarczająco rozdrażniona, więc miała zamiar z początku to olać i wrócić do domu. Wtedy właśnie zauważyła w tłumie tęczowe włosy przyjaciółki. Ruszyła pospiesznie w tamtą stronę.
***
Xiunia stała w ciszy przyglądając się zajściu, w którym teoretycznie również brała udział. Praktycznie – nikt nie zwracał na nią uwagi. A mówiąc nikt, miała na myśli studenta, o którego potknęła się poprzedniego dnia oraz.. Raehwana. Tak. To było zdecydowanie niefortunne spotkanie. W sumie dziewczyna nie do końca wiedziała, co się stało. Szła do biblioteki, gdy nagle znów zaczepił ją brązowowłosy chłopak. Wtedy właśnie z niewiadomych powodów pojawił się Raehwan i odsunął (tym razem delikatnie) dziewczynę na bok. W tym momencie Xiunia zeszła na dalszy plan. Chłopacy zaczęli się o coś sprzeczać i kompletnie zignorowali dzierlatkę. Min Xiu miała ich dość. Nawet nie wiedziała, o czym mówią! Nie mówiąc już o tym, w jakim celu jej przyjaciel z BigStar pojawił się na ich uczelni. Wciąż zresztą była na niego zła po tym, co się stało ostatnio, a teraz zachowywał się dokładnie tak samo. Wokół ich trójki zebrało się już całkiem spore zbiorowisko. Ludzi pojawiało się coraz więcej, szczególnie, że jednym ze sprawców zamieszania był koreański idol. W dodatku wyglądał teraz na bardzo agresywnego. Trudno było z kolei powiedzieć cokolwiek o brązowowłosym studencie, ponieważ po raz kolejny miał na sobie ciemne okulary. Xiunia nie wiedziała nawet, jak się nazywał.
-Niech ktoś coś zrobi.. – usłyszała nagle za sobą szept jakiejś dziewczyny, chyba z pierwszego roku.
Park Min Xiu ciężko westchnęła. Nie miała najmniejszej ochoty się w to mieszać. Bała się, że znowu okaże się jedyną poszkodowaną. Postanowiła raz jeszcze spróbować zwrócić na siebie jakkolwiek ich uwagę, więc odezwała się z pełnym spokojem:
-Hej, Raehwan. Zdajesz sobie sprawę z tego, że nie masz prawa tu przebywać? Po co przyszedłeś? Chciałeś porozmawiać ze mną?
Zero reakcji. Naprawdę, czy oni są głusi? Xiunia straciła cierpliwość.
-Ok. Jak wolicie – mruknęła i po prostu wepchnęła się między chłopaków, tym samym odsuwając ich od siebie. Obydwoje spojrzeli na nią zaskoczeni.
-Ty – powiedziała obracając się najpierw w stronę członka popularnego boysbandu. – Zdaje się, że zadałam ci pytanie.
-Więc, widzi…
-Nie ważne. Teraz nie interesuje mnie już twoja odpowiedź. Po prostu stąd idź – przerwała mu wpół zdania.
-Pff.. – usłyszała nagle kpiące prychnięcie dochodzące zza jej pleców.
-A ty.. – zaczęła i odwróciła się w stronę drugiego chłopaka. Brązowowłosy jednak w tym samym momencie celowo pochylił się z uśmiechem do przodu, w wyniku czego ich dwójka stykała się teraz nosami. Chłopak jednak nie zdawał sobie sprawy, jak wielki błąd popełnił. Min Xiu zareagowała błyskawicznie. Cofnęła się pół kroku i.. Spoliczkowała chłopaka. Wszystkich zatkało. W dodatku Xiunia była na tyle silna, że po uderzeniu chłopakowi spadły okulary. Właśnie wtedy dziewczyna przeżyła prawdziwy szok, ponieważ okazało się, że właśnie spoliczkowała Lee Jonghyuna – kolejnego członka zespołu Cnblue. Student stał przez chwilę bez ruchu. W końcu podniósł okulary z ziemi, a gdy już je założył, zwrócił się do dziewczyny, nie patrząc na nią:
-Chyba nie będę ci już przeszkadzał. Do zobaczenia – powiedział i odszedł.
Xiuni zrobiło się go żal. W sumie to głównym sprawcą nie był on, ale Raehwan, który, swoją drogą, nadal nie ruszył się z miejsca. Zamiast tego stał i przyglądał się całej sytuacji z lekkim uśmieszkiem.
-Nie słyszałeś co.. –zaczęła Xiunia już o wiele ciszej, ale przerwał jej bardzo stanowczy głos Natashy.
-Jeśli masz zamiar nadal jedynie przynosić nam kłopoty, to się stąd wynoś – powiedziała dziewczyna wychodząc z tłumu. Raehwan spojrzał na nią zaskoczony. No, tego się nie spodziewał. Do tej pory Natasha sprawiała wrażenie kogoś stosunkowo miłego. Za to Xiunia wiedziała już, że jej przyjaciółka będzie bardzo długo wypominać chłopakom to, co stało się ostatnio na kolacji. W dodatku wyglądało na to, że ktoś zdążył ją już dziś zdenerwować.
-Ej.. Dajcie spokój, pogadajmy – zaczął chłopak ze skruchą w głosie. Wyglądało na to, że naprawdę zaczyna żałować swojego zachowania.
-Odejdź – odparła krótko blondynka.
-Innym razem – dodała ciszej Xiunia.
Raehwan nie miał wyboru, więc ruszył bez słowa w stronę wyjścia. Pozostali również zaczęli się rozchodzić. W końcu przyjaciółki zostały same. Nat była wściekła, a Xiunia wyglądała, jakby miała się zaraz rozpłakać. To był wyjątkowo pechowy początek dnia.
-Mam dość. Wracam do domu – wyjąkała w końcu wykończona Xiunia i wyszła z budynku. Natasha bez słowa ruszyła za nią.
Obie dziewczyny były przekonane, że nie spotka ich już dzisiaj nic dobrego. Siedziały na przystanku czekając na autobus, który przyjeżdżał dopiero za 20 minut. Cóż.. Okazało się, że ich przekonanie było błędne..
-------------------------------------------
Jejeje, jest dłuższy rozdział XD. Taki tu spokój, że postanowiłam go w końcu dodać ^^. Vanessa pisze swój (ciekawe, kiedy go skończy), Earl swój rękopis zgubiła, więc pisze od nowa, a Xiunia... Xiuni nie ma xD. Więc ja jestem tak dobra i coś dodaję. A tymczasem dzisiaj 1 grudnia! Święta się zbliżają.. COMEBACK EXO SIĘ ZBLIŻA! <3 No. To ten. Komentujcie, bierzcie udział w ankiecie, lajkujcie stronę na facebooku (link jest po prawej stronie, nad naszymi twitterami) i tak dalej :).
~Natashiix
~Natashiix


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz