Różowo
włosa kobieta wpatrywała się zdenerwowana niebieskimi oczyma w ekran komórki,
klnąc pod nosem. Dochodziła już dziewiąta rano… Nie ma to jak spóźnić się pierwszego dnia pracy, na pewno mnie nie
wywalą… pomyślała i gnała przed siebie w wysokich czarnych szpilkach nie
zwracając uwagi na to co się wokół niej działo. Nie spostrzegła nawet
czerwonego światła przed przejściem dla pieszych. Już miała wkroczyć na pędzący
samochód, aż nagle zdezorientowaną Akihioko
oplotły czyjeś silne ramiona i pociągnęły ją do tyłu. Gdyby nie to, że pewien
osobnik stał za nią, upadłaby z hukiem na ziemię.
-Dziękuję
– szepnęła, zdając sobie sprawę z tego, iż właśnie ktoś ocalił ją przed niemiłym
wypadkiem. Nie zerkając na wybawiciela ruszyła pędem przed siebie, gdy tylko
jej oczom ukazało się zielone światło. Jedyne co wiedziała o mężczyźnie to, to,
że miał dżinsową koszulę i srebrną bransoletkę z zawieszką w kształcie
mikrofonu, bo tylko tyle zdążyła spostrzec.
Dziesięć
minut później zmęczona doszła do miejsca pracy. Od razu poszła do recepcji,
gdzie stał średniego wzrostu brązowowłosy mężczyzna o troszkę pulchnej twarzy,
szczerzący się do wszystkich, którzy go mijali. Będąc obok niego wyczytałam, że
nazywa się Kim Min Seok.